Mała Migotka przedstawia "#38 "Panie profesorze?"
Kulczycki jeszcze raz rozejrzał się po klasie i jego spojrzenie padło na gęste, ogniste, długie włosy. Charlotte siedziała w ostatniej ławce, przy ścianie, i ewidentnie gryzmoliła coś na swoim teście. Nie wyglądała najlepiej, blada, zmęczona twarz, podkrążone oczy, nawet rude włosy jakby nieco straciły swój blask i powab. Miał też wrażenie, że schudła, zmizerniała, a przyczyną był on – jej własny wychowawca.
– Charlotte, skończyłaś już? – zapytał, a kilkoro uczniów poruszyło się niespokojnie.
Sama zainteresowana, nie podniosła jednak głowy, tylko wzruszyła nieznacznie ramieniem.
– Nie – odpowiedziała cicho, zmęczonym głosem, wbijającym w plecy Roberta, ostre, bolesne igły poczucia winy.
Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale nie wiedział co. Po prostu nie mógł znaleźć żadnego pretekstu, żadnej wymówki, aby jakoś odezwać się do dziewczyny, wesprzeć i jednocześnie nie dać innym powodu do nieprzyjemnych plotek. Powoli podniósł się z miejsca i podszedł do okna. Wyjrzał na szkolny parking, niemal w całości zapełniony autami, należącymi do nauczycieli i pełnoletnich uczniów. Chociaż bardzo nie chciał, to musiał w końcu przyznać, że to już nie była znajomość, która dla Roberta nic nie znaczyła. Charlotte, jak i wszystko, co z nią związane zaczęło go interesować w znacznie większym stopniu niż przypuszczał (...).
Kategoria: Romans
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz