Strony

30 sie 2015

[332] Nowy post: Męczarnie dusz

Mari Cauviglia przedstawia Ciało bez duszy

Odkąd oficjalnie zasilił szeregi Czarnego Pana, zostając jednym z nich, musiał wciąż udowadniać, że jest taki jak on. Bo był prawda ? Zabijał. Robił to praktycznie ciągle ilekroć dostawał zlecenia. Robił to szybko i błyskawicznie sprawiając sobie i ofiarom mniej bólu. Teraz został maszyną do zabijania. Jego człowieczeństwo zdawało się dawno umrzeć na dnie jego zimnego i skamieniałego serca. Był bezduszny.
Na początku każde zadanie mocno w sobie przeżywał. To tak jakby na nowo zostawał przyłączony do Śmierciożerców i na nowo mu wypalano kolejny znak. Nikt nie wie jak bardzo te rozszalałe emocje próbował w sobie stłumić. Jeszcze wtedy tego nie potrafił. Był słaby. Za każdym razem gdy myślał, że nie da rady jakoś przeżywał dni, a tak kolejne i jeszcze następne ...
Później jego wybawcom okazał się alkohol. Upijał się do nie przytomności, by zapomnieć. Jednak ten efekt był krótko trwały. Na drugi dzień znowu się budził, a on znowu ośmielał się patrzeć w swoje odbicie lustrzane. Przeklinał siebie, swoje nędzne życie, przyjaciół, rodzinę, świat ... I na samym końcu miał tego wszystkiego dość. Następnie przychodził tak zwany kac, który towarzyszy za każdym razem kiedy alkohol po woli wychodzi z obiegu. Fakt, że ból głowy, który sprawiał, że czuł się jakby ktoś go non stop uderzał młotem, trochę pomagał, lecz też nie na długo. Ból nie był wystarczająco silny, by zaprzestać spokojnie myśleć o swojej przeszłości, o tym ile przestępstw, krwawych zbrodni i tortur dokonywał.
Umierał dręczącymi się myślami i koszmarami, które nawiedzały go ilekroć przymknął powieki. Nie potrafił zliczyć ile razy się poddawał i chciał skończyć z swoim życiem. To wszystko go przerastało. Nie radził sobie. Był zupełnie sam.

Kategoria: Fanfiction, Harry Potter

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz