Thais przedstawia 17.1
— Dobrze — zgodziła się niechętnie, posyłając mi utrapione spojrzenie. — Mam nadzieję, że nie wylecę przez ciebie ze szkoły.
— Daj spokój. — Machnąłem lekceważąco ręką. — Nie takie rzeczy robiłem.
Jej mina mówiła „nic więcej nie mów”.
— Słuchaj, Noc Duchów przypada idealnie za trzy tygodnie — powiedziałem, podchodząc do niej bliżej. — Wszyscy będą na kolacji.
Pokiwała głową, zamyślona.
— Dobrze — powtórzyła, ale jej głos dochodził jakby z oddali. — Ale musisz mi coś obiecać.
Spojrzałem na nią niepewnym wzrokiem.
— Tak? — zachęciłem, czując, że ta obietnica może mi się nie spodobać.
Jej intensywnie szmaragdowe oczy wwiercały mi dziurę w czole.
— Przez te trzy tygodnie ograniczymy kontakt do minimum. Nie będziemy rozmawiać… O tym wszystkim. Muszę to sobie poukładać — mówiła szybkim, cichym głosem, jakby chciała jak najszybciej wyrzucić z siebie te słowa. — Poza tym chcę uniknąć niewygodnych pytań. Dominique i Pixie coś podejrzewają. Chyba sądzą, że zdzieramy z siebie ciuchy w pustych klasach, bo ciągle coś insynuują.
— Lepiej nie wyprowadzaj ich z błędu. Bo jak to wyjaśnisz? — Uśmiechnąłem się z drwiną, a ona przewróciła oczami i też delikatnie się uśmiechnęła, choć nadal była ponura.
Kategoria: Fanfiction, Harry Potter
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz