Pretty Little Dreamer przedstawia "Anioły i demony"
Fakt, który dla mnie był nie do uwierzenia, to "nieśmiertelność" głównego bohatera, który powinien był zginąć co najmniej 6 razy. Nie, żebym mu nie kibicowała przez cały czas, bo nie przeżyłabym, gdyby on nie przeżył, no ale... cóż, chłop ma szczęście.
Kategoria: Refleksje
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz