Nessa przedstawia Rozdział II
Nie odezwał się więcej nawet słowem, zresztą wątpił, żeby towarzyszka Castiela zdawała sobie sprawę z czyjejkolwiek obecności. Nie musiał widzieć jej oczu, żeby zorientować się, że najpewniej bardzo niewiele do niech odchodziło – być może za sprawą alkoholu i środku odurzających, a może interwencji obejmującego ją wampira. Marco zacisnął usta, mimowolnie wodząc wzrokiem po smukłym, odsłoniętym ciele blondynki. Jej gardło wciąż pozostawało nienaruszone, ale zarówno przedramiona, jak i nadgarstki i uda pokrywały stosunkowo głębokie, wciąż krwawiące rozcięcia. Krople lodowatego deszczu obmywały całe jej ciało, mieszając się z posoką i znacząc jej skórę różowawymi, krwawymi smugami. Wyglądała jak siódme nieszczęście, czego bynajmniej nie dało powiedzieć się o samym Castielu, ten bowiem jak zwykle prezentował się nienagannie.
Wampir niedbałym ruchem wygładził przemoczoną marynarkę. Jak zwykle nosił się na czarno, nawet w tak nieciekawych warunkach atmosferycznych prezentując się wystarczająco dobrze, by wzbudzać zainteresowanie płci przeciwnej – i to zarówno w przypadku ludzkich, jak i nieśmiertelnych kobiet. Ciemne włosy miał w nieładzie, zwykle sterczące we wszystkie możliwe strony, jednak przez wilgoć oklapnięte i posklejane. Był wysoki i dobrze zbudowany, zresztą tak jak i Marco, chociaż w innych kwestiach różnili się od siebie diametralnie. Chociaż byli braćmi – każdy z innej matki – więzy rodzinne stanowiły dość luźną kwestię, zwłaszcza dla Castiela, dla którego bycie po części człowieczym synem z nieprawego łoża stanowiło prawdziwą katorgę.
– Jakbyś za mną nie chodził, nie musiałbyś mnie napominać – zauważył ze spokojem nieśmiertelny, rzucając Marco urażone spojrzenie. – Chcesz bliżej poznać się z Anną? Kiedy milczy, jest bardzo sympatyczna – rzucił z cierpkim uśmiechem, który nawet w minimalnym stopniu nie objął jego niebieskich oczu.
– Wydaje mi się, że ty już poznałeś ją wystarczająco dobrze. – Marco założył ramiona na piersi, po czym wymownie uniósł brwi. – Zresztą nie o to chodzi. Musimy porozmawiać. Castiel parsknął pozbawionym wesołości śmiechem.
– O, bracie – teraz to dopiero zaszalałeś! – zadrwił, a jego uwaga na powrót skoncentrowała się na Annie. Zdecydowanym ruchem przygarnął dziewczynę do siebie, wolną ręką ujmując ją za podbródek. – Ja nic nie muszę.
Kategoria: Dark
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz