Ew. przedstawia 47. Nic tak nie przypomina przyjaźni jak związki pielęgnowane w interesie miłości
– Cześć – przywitała się zaraz po zatrzymaniu. Poprawiła pasek od torby, wrzynający się w ramię, po czym zaczęła uważniej przypatrywać się chłopakowi. Poczuła strach przed niewiadomym, dlatego wzięła parę głębokich, uspokajających oddechów.
– Cześć? Tylko tyle masz mi do powiedzenia?
Ton Lupina idealnie obrazował jego stan. Był wkurzony.
– Cześć, Remusie?
– Nie wygłupiaj się, Liss – prychnął. – Możesz mi powiedzieć, dlaczego zachowujesz się tak dziwnie?
– Dziwnie?
– Tak.
– Tak?
– Czy zaczniesz, proszę, odpowiadać pełnym zdaniem, a nie tylko powtarzać moje słowa? – Oczy Remusa cisnęły błyskawice. Dziewczyna pierwszy raz, odkąd się poznali, widziała go w takim stanie. Zaczęła zastanawiać się, czym aż tak bardzo go zirytowała, przecież od ponad miesiąca prawie w ogóle nie rozmawiali.
W głowie Lissie zapaliła się lampka.
Może właśnie dlatego?
Kategoria: Fanfiction, Harry Potter, Huncwoci
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz