„Jakkolwiek by było, pewność jest zawsze lepsza od niejasnych przypuszczeń”, czyli kilka spraw wybitnego detektywa.
Wspomnienia Sherlocka Holmesa to już kolejny tom wydany w nowej odsłonie przez Wydawnictwo W.A.B. Postać Sherlocka Holmesa, genialnego detektywa, jest wielokrotnie adaptowana. Pojawia się w filmach czy też serialach. Tworzy się bohaterów na jego wzór. Zanim sięgnęłam po tę serię (kilka lat temu), to najpierw widziałam serial BBC Sherlock z Benedictem Cumberbatchem i Martinem Freemanem i od tamtej pory Sherlock i John zawsze mają ich twarz. Jeśli nie oglądaliście, to polecam nadrobić — jeden z moich ulubionych seriali.
Sherlock Holmes ma do rozwiązania jedenaście nowych zagadek – zagłębia się w intrygi kryminalne, demaskuje spiski i musi zmierzyć się z przeciwnikami, którzy czasami dorównują mu inteligencją. Jednak dzięki swojemu chłodnemu analitycznemu umysłowi i niesamowitej spostrzegawczości zazwyczaj udaje mu się dotrzeć do prawdy i przechytrzyć wrogów.
Nie lubię zbiorów opowiadań i myślę, że Sherlock wypada jednak lepiej w dłuższej formie. Tutaj czasami niektóre sprawy zostały poprowadzone po macoszemu — nie zrobiły większego wrażenia, a inne wciągały do pierwszych stron. Można je sobie dawkować i czytać pomiędzy innymi powieściami. Obserwujemy, jak na przestrzeni lat rozwijała się relacja pomiędzy naszymi bohaterami. Jednak Watson dalej jest zafascynowany detektywem, a sam Holmes jest nie tylko genialny, ale i nieco arogancki. Ale za to ich lubimy — świetnie ze sobą współgrają, tworząc duet, który od lat zbiera rzeszę fanów. Warto pamiętać, że jest to książka wydana w 1893 roku, a więc język i styl będzie nieco inny. Jednak mimo to czyta się ją dosyć szybko, a każde opowiadanie zaprasza nad do wspólnego rozwiązywania zagadki.
Ilość stron: 412
Wydawnictwo: W.A.B.
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu W.A.B. ;)












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz