Strony

28 kwi 2024

[811] Recenzja: Furia – Alex Michaelides

„Ludzie chcą czytać o ludziach – i z doświadczenia wiem, że z reguły przeskakują opisowe akapity”, czyli nietypowa narracja pośród intrygujących bohaterów.

Alex Michaelides to autor znany z takich bestselerowych powieści jak Pacjentka czy też Boginie. Dla mnie jest to drugie spotkanie (po Boginiach) z tym autorem. Do książki przekonał mnie opis, który zwiastował ciekawą opowieść o morderstwie.


Lana Farrar, osamotniona gwiazda filmowa, która chwile sławy ma już za sobą, zaprasza najbliższych przyjaciół na weekend na swoją prywatną grecką wyspę. Ale stare przyjaźnie skrywają gwałtowne namiętności i urazy czające się tuż pod powierzchnią… Za czterdzieści osiem godzin jedno z nich będzie martwe... A to dopiero początek.




Furia to powieść, która porusza dosyć oklepany schemat. Mamy grupę osób, która zostaje zamknięta w jednym miejscu (tutaj jest to wyspa) i wkrótce jedna z nich ginie. Ktoś z tej grupy jest mordercą. Czytałam wiele książek z podobną fabułą, więc byłam ciekawa czy autor dorzuci coś oryginalnego do tego schematu. Pierwszym, co od razu atakuje czytelnika, to sposób narracji. Eliot, narrator, zwraca się bezpośrednio do nas, do czytelników. Opowiada nam historię, zadaje pytania i zmusza do refleksji. Na pewno nie każdemu przypadnie taka forma do gustu. Ja muszę przyznać, że momentami mnie to irytowało, a sam sposób opowiadania Eliota był trochę nudny. Opis mówi nam, że może to być także historia miłosna. Jednak nie uświadczycie tutaj schematycznego romansu.

Całość przypomina mi trochę sztukę teatralną, co nawet idealnie pasuje do bohaterów, ponieważ są oni aktorami, którzy grają nie tylko w filmach, ale i też w życiu prywatnym. Bohaterowie są dosyć niejednoznaczni, nie możemy im ufać. Pełni skrajnych emocji i psychopatycznej osobowości. Autor manipuluje czytelnikiem do samego końca historii, wprowadzając liczne fałszywe tropy i zwroty akcji.




Alex Michaelides potrafi zaintrygować czytelnika specyficzną fabułą, która przypomina melodramat. Znajdziecie tutaj także sporo filozoficznych przemyśleń. Mam problem z tą książką. Z jednej strony wciągnęła mnie, a z drugiej były momenty, które mnie irytowały. Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy mi się podobała, czy też nie. Myślę, że najlepiej samemu przekonać się, czy to coś dla was.



Ilość stron: 332

Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu W.A.B.  ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz