[953] Recenzja: Zabiłaś mnie pierwsza – John Marrs

0 | Skomentuj

 „Każdy człowiek ma swoją wytrzymałość i można na niego naciskać tylko do pewnego momentu, po którym wstaje i odchodzi”, czyli thriller z wielkim potencjałem.


John Marrs to brytyjski autor thrillerów psychologicznych oraz powieści science fiction. Wcześniej był dziennikarzem i pracował dla takich mediów jak Empire czy też The Guardian. Jedna z jego książek została również zaadaptowana na serial przez Netflix. Ja nie miałam jeszcze okazji, by wcześniej zapoznać się z jego twórczością. Zabiłaś mnie pierwsza to powieść, która mnie przyciągnęła do tego nazwiska.


5 listopada – Noc Ognisk. Kobieta budzi się wewnątrz koszmaru. Związana i zakneblowana leży w samym środku ogromnego ogniska. Dym gęstnieje, panika narasta. Płomienie są coraz bliżej. Jak się tu znalazła?

Jedenaście miesięcy wcześniej Margot – niegdyś popularna, lecz dziś skompromitowana celebrytka – oraz jej oddana, choć zmęczona życiem przyjaciółka Anna z zaciekawieniem przyglądają się nowej sąsiadce. Na ich ulicę wprowadza się Liv – urocza, pełna wdzięku kobieta z idealną rodziną. Wkrótce między trzema kobietami rodzi się pozorna przyjaźń, ale pod warstwą uśmiechów i uprzejmości kryją się głęboko skrywane tajemnice.

Kiedy maski zaczynają pękać, a sieć kłamstw oplata trzy sąsiadki coraz ciaśniej, wraz z nadejściem Nocy Ognisk wszystko zmierza ku nieuchronnej tragedii.

Kto przetrwa, a kto stanie w ogniu?


Ten thriller psychologiczny ma mocne otwarcie. Autor serwuje nam dużo bohaterów i równie dużo wątków — dlatego z początku poczułam się nieco zagubiona. Im dalej tym było trochę lepiej. Pomysł na fabułę jest naprawdę pomysłowy, ale w niektórych aspektach nieco za bardzo przekombinowany. Język jest prosty i dosyć szybko czyta się ją, ale w sumie żadna z postaci nie skradła mojej sympatii. Bohaterowie są tacy bez wyrazu, schematyczni i ciężko jest ich polubić. Mają swoje problemy, traumy, a relacje pomiędzy nimi często się toksyczne. Autor zaplanował rewelacyjnie akcję, jednak po drodze wpadł w wir nagłych zwrotów akcji, przez co całość jest przekombinowana i staje zupełnie nierealna.


Zabiłaś mnie pierwsza to książka, która miała solidną fabułę, ale John Marrs chciał zbyt wiele na raz do niej wcisnąć. Bardzo duża ilość wątków sprawiała, że miałam wrażenie, jakby autor trochę się pogubił. Niektóre z nich są zupełnie niepotrzebne i zaburzają dobry pomysł na książkę.


Ten thriller psychologiczny dostarczy wam kilku godzin rozrywki. Akcja jest dynamiczna, nie ma miejsca na nudę. Jednak po zakończeniu lektury czuję lekki niedosyt, ponieważ można było to trochę inaczej (spokojniej) rozegrać. Mimo wszystko myślę, że może ona się spodobać wielu osobom. To wciągająca historia z nieco zbyt wieloma wątkami, ale solidnym pomysłem. Nie czytałam innych książek tego autora, ale myślę, że w przyszłości chętnie się nimi zainteresuję.



Ilość stron: 431

Wydawnictwo: Czwarta Strona


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona :) 









[955] Recenzja: Kiedy kocham, krzyczę – Chisako Wakatake

0 | Skomentuj

 „Powiedz, żyć to chyba znaczy stale z czegoś rezygnować, prawda? A śmierć to ostateczna rezygnacja”, czyli japońska bestsellerowa autorka powraca.


Chisako Wakatake to autorka popularnej książki Pójdę sama. Nie miałam okazji się z nią zapoznać, ale przy okazji premiery Kiedy kocham, krzyczę postanowiłam dać autorce szansę.


Akcja Kiedy kocham, krzyczę toczy się w podupadłej dzielnicy handlowej Tokio, gdzie splatają się losy czterech osób. Każda z nich, na swój sposób zmagając się z własnymi problemami i samotnością, trafia do starego mieszkania, gdzie tajemnicza kobieta oferuje im posiłki i przestrzeń do rozmowy. To miejsce staje się dla nich schronieniem i początkiem wspólnej podróży ku zrozumieniu i wsparciu.


Kiedy kocham, krzyczę to w głównej mierze opowieść o wszechogarniającej samotności. Autorka ukazuje nam, jak bardzo potrzebujemy innych do życia. Poznajemy historię czterech bohaterów — każdy z nich ma swój sposób na zmaganie się z problemami. Łączy ich pewna osoba, która karmi ich jedzeniem i jest kimś, komu mogą się zwierzyć. To dosyć popularny motyw w azjatyckiej literaturze. Ta książka to opowieść o przemijaniu, starzeniu się, wyobcowaniu i pustce, jaką czują bohaterowie. Każdy z nich niesie na swoich ramionach ciężar zmartwień. W starym mieszkaniu odnajdują coś, czego od dawna szukali — spokój i akceptację. Tajemnicza kobieta pomaga im odnaleźć siłę, by iść dalej.


Całość ma miejsce w Tokio, w podupadającej dzielnicy handlowej, gdzie możemy dostrzec wiele kontrastów. Oprócz najnowocześniejszych technologii znajdziemy tam miejsca także pełne biedy, o których nikt nie pamięta. Pomimo mieszkania w jednym z największych miast na świecie, ludzie czują się samotni.


Kiedy kocham, krzyczę to jedna z tych powieści, które leczą. Opowiada niby proste historie, ale są one tak napisane, że wielu z nas może w nich znaleźć ukojenie (tak jak jej bohaterowie). Chisako Wakatake ukazuje, że w prostocie siła i to właśnie te najmniejsze gesty sprawiają, że relacje międzyludzkie trwają. To krótka, ciepła opowieść daje nadzieję na lepsze jutro.


Ilość stron: 159

Wydawnictwo: W.A.B.



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu W.A.B.  ;)

[954] Recenzja: True Beauty tom 8 & 9 – Yaongyi

0 | Skomentuj

 „Zajęłaś w moim sercu znacznie więcej miejsca, niż podejrzewałem, Jugyeong…”, czyli dwa kolejne tomy True Beauty.


True Beauty to cykl, który zaczęłam czytać w marcu tego roku. Przez cały rok mi towarzyszył i wraz z jego końcem udało mi się zapoznać z dwoma najnowszymi tomami tego webkomiksu. Kolejne są już zaplanowane na 2026 roku i jestem bardzo zadowolona z tego, że Wydawnictwo Jaguar planuje dalej je publikować. Dla tych, którzy nie kojarzą tych komiksów — to na ich podstawie powstała popularna k-drama True Beauty.


Tom ósmy. Zazdrość to paskudna bestia! Między Seojunem i Jugyeong coś jest nie tak. Może chodzi o Suho? Powrót tego ostatniego do Seulu wywołał spore zamieszanie. Wygląda na to, że zakochani przechodzą kryzys z powodu przeszłości Suho i Jugyeong. Ale finalnie miłość zwycięża wszystko...

Tom dziewiąty. Zazdrość wywołana powrotem Suho to już przeszłość, ale na horyzoncie pojawia się nowe, nieoczekiwane wyzwanie, a historia miłosna Seojun i Jugyeong napotka kolejne przeszkody. Tym razem stawką nie są uczucia Jugyeong, ale ktoś inny...


Dramę oglądałam jakiś czas temu, a komiksy dostarczają mi sporo rozrywki. Jeśli nie czytaliście poprzednich epizodów, to nie ma sensu, abyście sięgali po te tomy. W tomie 8 na pierwszy plan wysuwa się zazdrość. Seojun i Jugyeong są razem, jednak w ich związku kompletnie brakuje komunikacji. Przez co dochodzi do wielu konfliktów, podejrzeń i sprzeczek. Powrót do kraju Suho, przyjaciela i dawnej miłości naszej głównej bohaterki nie ułatwia budowaniu się relacji pomiędzy Seojun i Jugyeong. W 9 tomie pojawia się kilka nowych postaci. Zaostrza się także rywalizacja pomiędzy Suho a Seojun. Autorka zwraca tutaj także uwagę na problemy żywieniowe, które w społeczeństwie Korei dalej są aktualne. Oprócz tego możemy dowiedzieć się też nieco więcej o przeszłości Seojuna, która nie była zbyt kolorowa.


Z każdym kolejnym tomem wydaje mi się, że bohaterowie dojrzewają. Śledzimy poczynania Jugyeong w świecie popularnych osób, widzimy, z czym wiąże się ta praca, co kryje się za maską ideału, jak fałszywi są influencerzy. Podoba mi się ten wątek. Bohaterowie są bardzo autentyczni, dzięki temu można łatwo się z nimi utożsamiać. To młodzi ludzie, którzy szukają swojego miejsca w świecie. Yaongyi udało się pokazać, do czego człowiek jest zdolny, byleby tylko wygrać.


Historia ta zmusza do refleksji — zastanowienia się jak kanony piękna wpływają na postrzeganie drugiego człowieka. Świetna kreska i angażująca opowieść sprawa, że True Beauty czyta się błyskawicznie. Już nie mogę się doczekać kolejnych epizodów.


Ilość stron (tom 8): 288

Ilość stron (tom 9): 288

Wydawnictwo: Jaguar


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Jaguar ;)




Zajrzycie na mój profil na Instagramie oraz na profil Wydawnictwa Jaguar :)







[953] Recenzja: Queer – William S. Burroughs

0 | Skomentuj

„Czuł morderczą nienawiść do głupich, zwykłych, potępiających go ludzi, którzy nie pozwalali mu robić tego, na co miał ochotę”, czyli XX wiek i wielka miłość.


Queer to książka, która jest promowana jako jedna z najpiękniejszych historii miłosnych XX wieku. William Seward Burroughs to autor kilkunastu książek, aktor i scenarzysta filmowy. Uznawany za jednego z trzech najważniejszych przedstawicieli bitników. Burroughs był uzależniony od alkoholu i narkotyków. Przez całe życie dużo podróżował. W latach 70. stał się źródłem inspiracji dla wielu artystów. Jak wypada jego powieść Queer, z którą miałam okazję się ostatnio zapoznać?


Napisany w 1952 roku, lecz przez dekady ukrywany przed światem, „Queer” to najbardziej osobista, a zarazem najbardziej niedopowiedziana powieść Williama S. Burroughsa. Osadzona w dusznym Meksyku lat pięćdziesiątych, śledzi losy Williama Lee — alter ego autora — który, błądząc od baru do baru wśród amerykańskich emigrantów, goni widmo namiętności, balansując na granicy obsesji i rozpaczy.

To jedyna w jego twórczości realistyczna historia miłosna, ale też gorzka, pełna groteski refleksja nad tożsamością, pragnieniem i odrzuceniem. W „Queer” wybrzmiewa ten sam szorstki, bezkompromisowy głos, który uczynił z „Nagiego lunchu” literacki przełom — mieszanka autoironii, maniakalnego humoru i ostrej krytyki amerykańskiej mitologii. Jedno z najbardziej poruszających świadectw outsiderstwa XX wieku.

"Jedna z najpiękniejszych "love story", jakie napisano w XX wieku.


Fabuła jest bardzo powolna, przez co nie mogłam się w nią wgryźć. Sporo miejsca autor poświęcił na opisywanie rozważań, problemów i filozoficznych myśli głównego bohatera, co jeszcze bardziej spowolniło (i tak już wolną) akcję. To powieść, która porusza temat miłości, która nie ma szans na spełnienie. Ta obsesja i desperacja Williama Lee doprowadza do wszechogarniającej samotności. W tle mamy Meksyk, który jest pełen alkoholu i egzotyki, ale jednocześnie nie ma tam miejsca, by poczuć się bezpiecznie. Tematyka tej książki kilkadziesiąt lat temu może i była kontrowersyjna, dzisiaj jednak nie prezentuje sobą niczego szokującego. Całość jest przytłaczająca i smutna.


Przyznaję, że ciężko szło mi czytanie tej historii. Wielokrotnie ją porzucałam i dopiero po jakimś czasie do niej wracałam. Nie potrafiłam polubić bohaterów, akcja mnie nudziła, a rozważania głównego bohatera irytowały. Sam styl autora również wymaga nieco większego zaangażowania. Po jej skończeniu dalej nie wiem, do czego ona dążyła, o co właściwie autorowi chodziło i jaki jest sens tej lektury. Myślę, że najlepiej samemu sprawdzić, czy to coś dla Was. Na podstawie książki powstał w 2024 roku film z Danielem Craigem o tym samym tyle.


Ilość stron: 192

Wydawnictwo: FILIA


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu FILIA ;)









© Mrs Black | WS X X X