Wiele osób porównuje Silvercloak do kultowej już serii J.K. Rowling Harry Potter. Jako wierna fanka tego magicznej klimatu postanowiłam dać szansę pierwszemu tomu trylogii Silvercloak. L.K. Steven ma na swoim koncie książki YA, a ta jest pierwszą napisaną dla dorosłych.
W Vallinie rozkosz to coś więcej niż sama rozkosz. To żywioł, niezbędny do egzystencji jak woda, oczywisty jak powietrze. Rozkosz leczyła, żywiła, ożywiała. Rozkosz była konstytucyjnym prawem.
Rozkosz była magią, a magia – rozkoszą.
Lecz magią był też ból, a magia – bólem. Na tym właśnie polegał problem.
W tym świecie młoda magini Saffron Killoran próbuje zrealizować tajemny plan, który dojrzewa w jej głowie od dwudziestu lat. Marzy o tym, by pomścić swoich rodziców, zamordowanych przez przedstawicieli przestępczej organizacji Krwawy Księżyc, a przy tym – nie zdradzić najtajniejszego sekretu o naturze swojej magii.
Saff robi wszystko, by dostać się do Zakonu Srebrnej Peleryny, obrońców porządku i prawa. Przy tym jednak wikła się w sieć kłamstw, które wywrócą do góry nogami całe jej życie – i rozbudzą w niej nowe, zaskakujące dla niej samej uczucia.
Autorka wykreowała magiczny świat, gdzie moc powiązana jest z emocjami. Ból, szczęście i przyjemność — w różny sposób można się "doładować". Początek tej książki jest dosyć trudny do ogarnięcia, nudny i bez większych emocji. Potem akcja się rozwija. Są intrygi i kłamstwa, które napędzają tę opowieść. Poszukiwanie zemsty kieruje naszą główną bohaterką, która za wszelką cenę chcę pomścić swoich rodziców. Od lat planowała i skrzętnie dążyła do celu. System magiczny został ciekawie nakreślony — zaklęcia, różdżki i magiczne artefakty uzupełniają historię. Bohaterowie są niejednoznaczni, walczą ze sobą i swoimi charakterami. Niektórzy lepiej przedstawieni, a niektórzy potraktowani po macoszemu. Możemy zaobserwować, jak człowiek przeobraża się w potwora – jak inni ich tworzą.
Saffron z pozoru zimna i umiejąca grać kogoś, kim nie jest, zupełnie nie potrafi kłamać. Nie do końca jest postacią, którą bym polubiła. Jest zbyt wyniosła, a większość rzeczy przychodzi jej dosyć łatwo. Zachowuje się dziecinnie, a jej wybory mogą irytować. Czytając tę powieść, kilkukrotnie musiałam ją na chwilę odłożyć, ponieważ ilość cringe'u czasami była po prostu zbyt duża. Szczególnie przesadzone sceny zbliżeń pomiędzy bohaterami sprawiały, że miałam ochotę przewrócić oczami.
Ilość stron: 543
Wydawnictwo: Uroboros
.jpg)
.jpg)


.jpg)




.jpg)






.jpg)





.jpg)



.png)







.jpg)


.jpg)






.jpg)
.jpg)





.jpg)
