[989] Recenzja: Wypożyczalnia zagubionych marzeń – Kim Ho-Yeon

0 | Skomentuj

„Obecnie żyjemy w czasach, w których liczy się głównie pieniądz. Czy ludzie są szczęśliwsi? Problem tkwi właśnie w tym, że stawiamy pieniądze na pierwszym miejscu. Nie wierzymy, że rzeczy, których nie da się kupić, mogą nas uszczęśliwić”, czyli koreański comfort reading.


Kim Ho-Yeon to koreański autor, którego możecie kojarzyć z Nietuzinkowego sklepu całodobowego. Jego książki sprzedały się w milionach egzemplarzy, a sławę przyniosła mu wcześniej wspomniana książka, która w Korei szybko stała się bestsellerem. Ja również dobrze ją wspominam. Czy z Wypożyczalnią zagubionych marzeń będzie podobnie?


Nie wszyscy rodzą się zwycięzcami.

Ale każdy może mieć marzenie, które nada sens nawet przegranej.

Dla grupy zagubionych nastolatków Wypożyczalnia Wideo Don Kichot była czymś znacznie więcej niż miejscem spotkań – stała się azylem, w którym mogli po prostu być sobą. Prowadzący ją ekscentryczny pan Don uczył, że kino może stanowić klucz do zrozumienia świata, i uświadamiał im, że warto walczyć o marzenia – nawet jeśli to walka z wiatrakami.

Lata później Sol, zwolniona z dnia na dzień producentka telewizyjna, wraca do rodzinnego miasta i odkrywa, że wypożyczalnia została zamknięta, a jej właściciel zaginął bez śladu. Za namową dawnego przyjaciela bohaterka wyrusza na poszukiwanie człowieka, dzięki któremu pokochała kino. Kiedy poznaje kolejne fakty z jego życia, odkrywa, że to literacka fascynacja pana Dona może jej pomóc rozwiązać zagadkę…


Nasza główna bohaterka uwielbia kino i to z nim związała życie. Gdy traci pracę w telewizji, postanawia wrócić do rodzinnego miasta, by choć na chwilę odnaleźć spokój w wypożyczali wideo. W tym miejscu jako nastolatka po raz pierwszy pokochała filmy. Dzięki właścicielowi wypożyczalni zapomniała o samotności, która ją wtedy otaczała. Pan Don to człowiek wierzący w marzenia i dzięki wspomnieniom osób, które go znały, możemy odkrywać jego życie. Sol, gdy dowiaduje się o zniknięciu Pana Dona, wyrusza na jego poszukiwania.


Wypożyczalnia zagubionych marzeń to powieść drogi, która ukazuje przemianę głównej bohaterki, szukającej swojego miejsca na świecie. Ta wyprawa w pewnym sensie jest jej lekarstwem. Zaczyna nabierać odwagi, by żyć dla siebie i przestać spełniać oczekiwania innych. To powieść pełna nostalgii i pasji — wytrwałości w dążeniu do realizacji marzeń. Autor świetnie oddał problemy, z jakimi zmagamy się na co dzień, dzięki czemu ta powieść jest bardzo realistyczna.


Wypożyczalnia zagubionych marzeń to podobna w budowie książka do innych dzieł azjatyckich pisarzy. Nieśpieszna i skupiona poszukiwaniu spokoju, otula czytelnika nutką nostalgii. Ukazuje marzenia i drogę do ich spełnienia. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale u mnie trafia na listę lektur comfort reading. Dzięki niej można choć na chwilę odpocząć od szaleńczego tempa naszego życia.


Ilość stron: 445

Wydawnictwo: Znak


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Znak :)









[988] Recenzja: Konfraternia – Krzysztof Piersa

1 | Skomentuj

„Każdy z nas ma pewne granice. Jedni do samego końca widzą w kagańcu order. Inni… rezygnują, gdy dostaną kijem o jeden raz za dużo”, czyli zbrodnie z Kościołem w tle.


Krzysztof Piersa ma na swoim koncie już kilka książek, ale dla mnie był to autor kompletnie nieznany, gdy sięgałam po Konfraternię. Do przeczytania tej książki zachęcił mnie opis, który zwiastował trzymający w napięciu thriller. Jest to pierwszy tom serii Vera Crux.



Piotr Sygil, Judyta Ostnik i Gabriel Wende. Niegdyś trójka nierozłącznych przyjaciół, wychowanków tajnej sekcji Encja, służb wywiadowczych Stolicy Apostolskiej, szkolonych do wykonywania brudnej roboty w imię Boga. Przetrwali piekło wojny w Libanie i mrok PRL-u. Ale to już przeszłość.

Dziś Piotr jest zgorzkniałym detektywem, Judyta bezwzględną adwokatką kurii, a Gabriel… Gabriel właśnie wypowiedział wojnę.

W lochach malborskiego zamku, na dziedzińcu w Sztumie, pod blankami Gołubia giną kolejni biskupi, a na miejscach zbrodni pojawiają się symbole siedmiu grzechów głównych. Piotr i Judyta muszą połączyć siły, by powstrzymać dawnego towarzysza broni. Ale czy można pociągnąć za spust, gdy na celowniku ma się kogoś, kogo nazywało się bratem?


Ofiarami w tej historii są biskupi, którzy giną w krzyżackich zamkach. Sprawca ma misję, którą stara się realizować. Jednocześnie wydaje mu się, że wymierza sprawiedliwość. Opowieść koncentruje się trójce bohaterów, którzy niegdyś byli najlepszymi przyjaciółmi — Piotr, Judyta i Gabriel. Razem wychowywali się, szkoląc się do pracy w służbie wywiadowczej Watykanu. Powoli będziemy odkrywać, dlaczego ich relacje tak bardzo uległy zmianie — co doprowadziło ich do miejsca, w którym są dzisiaj. Piotr obecnie jest detektywem, Judyta prawniczką, a Gabriel postanawia odnaleźć sprawiedliwość.


W tej historii znajdziecie także mnóstwo wątków i symboli religijnych. Kościół umiejętnie ukrywa ślady i raczej nie jest zbyt pomocny w rozwiązaniu sprawy. Autor wplata również wątki historyczne. Nie brak także wielkich spisków i tajemnic skrzętnie ukrywanych przez lata. Ciekawie została wykreowana postać mordercy, który jest dosyć inteligentny i ma jasny cel. Dodatkowym smaczkiem tej historii jest to, że wraz z bohaterami odwiedzimy kilka zamków, które istnieją w rzeczywistości. Krzysztof Piersa przy tej okazji wplata o nich kilka historycznych faktów.


Książka stawia przed czytelnikiem pytanie — czy jeśli robisz złe rzeczy dla dobra innych, to jesteś bohaterem czy złoczyńcą? Konfraternia jest pełna sprzecznych emocji i trudnych dylematów moralnych. Samo zakończenie pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami i jednocześnie sprawia, że wzrasta chęć, by sięgnąć po kolejne tomy (a te pewnie za jakiś czas).



Ilość stron: 347

Wydawnictwo: INITIUM












 

[987] Recenzja: Początek końca – Małgorzata Łatka

0 | Skomentuj

„Tym razem nie będzie szczęśliwego zakończenia”, czyli trzeci tom Efektu ubocznego.


Początek końca to trzeci tom cyklu Efekt uboczny, o czym dowiedziałam się, dopiero gdy po nią sięgnęłam. Do lektury przekonał mnie intrygujący opis. Na szczęście na początku autorka przypomina wydarzenia z poprzednich tomów, dzięki czemu nieco łatwiej było mi się w niej odnaleźć.


W jednym z krakowskich parków zostaje znalezione ciało mężczyzny. Twarz ofiary oblano kwasem, jakby sprawca chciał odebrać mu nie tylko życie, ale i tożsamość. Śledztwo prowadzi Sonia Lenarczyk, doświadczona policjantka, która szybko odkrywa, że brodnia była starannie zaplanowana. Wszystkie tropy zdają się prowadzić donikąd. Nadzór prokuratorski nad sprawą obejmuje Julia, siostra Soni. Wspólne śledztwo zmusza je do konfrontacji nie tylko z mordercą, lecz także z tym, co wydarzyło się zeszłego roku w Niemirowie.

Czy przeszłość można zostawić za sobą?

Najmłodsza z sióstr, Jaśmina, po rozwodzie, decyduje się pełnić funkcję rodziny zastępczej. Jej pierwszymi podopiecznymi zostaje rodzeństwo, które trafia do niej w wyniku interwencji. Jaśmina próbuje dowiedzieć się czegoś więcej o ich sytuacji rodzinnej. Kiedy okazuje się, że komuś jednak bardzo zależy, żeby nie odkryła prawdy, zwraca się o pomoc do swoich sióstr.

Czy siostry Lenarczyk zdołają zjednoczyć siły, by stawić czoła niebezpieczeństwu?

A może to śledztwo stanie się początkiem końca ich relacji?


Autorka ma na swoim koncie już kilka powieści, ale dla mnie była ona wcześniej kompletnie nieznana. Małgorzata Łatka stworzyła trójkę sióstr, które różnią się do siebie praktycznie w każdej kwestii — kłócą się, ale są gotowe zrobić dla siebie wszystko. Towarzyszymy im podczas śledztwa — Sonia, policjantka współpracuje z Julią, która jest prokuratorem nadzorującym sprawę. Trzecia z sióstr Jaśmina próbuje zrozumieć przeszłość dzieci, które trafiły pod jej opiekę, do czego potrzebuje pomocy swojego rodzeństwa. Autorka zbudowała solidną dawkę wątków obyczajowych. Natomiast sam wątek kryminalny jest tutaj zepchnięty na dalszy tor, co nieco ostudziło moje wrażenia.



Akcja toczy się swoim rytmem — nie jest zbyt dynamiczna. Powoli odkrywamy kolejne tajemnice. Utrzymana w nieco klaustrofobicznym klimacie opowieść potrafi zainteresować czytelnika. Bohaterowie stworzeni przez autorkę są bardzo realistycznie przedstawieni — mają swoje wady, zmagają się z problemami życia codziennego i próbują odnaleźć w pędzącym świecie. Można łatwo się z nimi utożsamić. Dzięki dużej ilości dialogów książkę szybko się czyta. Samo zakończenie jest zaskakujące, co na plus w ogólnym odbiorze powieści. Jeśli szukacie lekkiego kryminału z dosyć dużym wątkiem obyczajowym, to Początek końca może przypaść Wam do gustu.



Ilość stron: 331

Wydawnictwo: HarperCollins Polska


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska ;)

Zajrzyjcie na mój profil na Instagramie oraz na Instagram wydawnictwa Harper Collins Polska.




© Mrs Black | WS X X X