[993] Recenzja: Myśl jak Sherlock Holmes – Ransom Riggs

0 | Skomentuj

 „W pewnym sensie Sherlock Holmes był pierwszych miejskim superbohaterem”, czyli jak myśli genialny detektyw.


Ransoma Riggsa możecie kojarzyć z cyklu Pani Peregrine, który był dosyć popularny i nawet został zekranizowany. Teraz powraca jako autor książki o najsłynniejszym detektywie — Sherlocku Holmesie. Jako kolejna książka wydana przez Wydawnictwo W.A.B. w ramach cyklu z tym bohaterem zabiera nas w świat dedukcji i licznych zagadek.


Ten dodatek do klasycznej serii powieści i opowiadań o Sherlocku Holmesie zgłębia metodologię pracy mistrza w detektywistycznym fachu. Postać Holmesa stanowi wzór niejednokrotnie powielany w literaturze i na ekranie, a jego techniki i sztuczki po dziś dzień stanowią inspirację dla śledczych i profesjonalnych detektywów – a dzięki temu podręcznikowi i Ty możesz dołączyć do tego grona.


Z książki, którą trzymasz w rękach, dowiesz się:

- jak łamać szyfry

- jak analizować odciski palców

- jak przechytrzyć geniusza zbrodni

- jak rozpoznać oszustwo


Książka została podzielona na trzy części – Umiejętności detektywistyczne, Umiejętności umożliwiające przetrwanie, Umiejętności przydatne w życiu. W każdej z tych części autor opracowuje sposób pracy detektywa, ujawnia jego metody działania, odkrywa sekrety dedukcji i ukazuje, jak działa ten wielki umysł. Opowiada o sposobach komunikacji z ludźmi, które mogą się przydać w codziennym życiu. Widać, że autor jest zafascynowany tą postacią i stara się innych zarazić swoim entuzjastycznym podejściem do Holmesa.


Z tej książki dowiemy się jak łamać szyfry, przesłuchiwać podejrzanych, analizować odciski palców, a nawet jak sfałszować własną śmierć. Myślę, że to pozycja dla wszystkich wiernych fanów Sherlocka Holmesa oraz Johna Watsona. Zawiera wiele ciekawostek i smaczków, których może nie wyłapaliście, czytając powieści Arthura Conana Doyle'a. Myśl jak Sherlock Holmesa stanowi ciekawi dodatek i uzupełnienie do tej serii.


Ilość stron: 262

Wydawnictwo: W.A.B.


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu W.A.B.  ;)

[992] Recenzja: Oddział D – Freida McFadden

0 | Skomentuj

„W końcu dopiero gdy poznasz kogoś naprawdę obłąkanego, możesz się przekonać, że jesteś całkiem zdrowy”, czyli noc na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego.


Wydawnictwo Czwarta Strona prezentuje nam kolejną powieść spod pióra Freidy McFadden, autorki, którą pewnie większość z Was kojarzy. Ostatnio jest jej pełno i nie tak dawno czytałam jej Lokatorkę. Teraz przyszedł czas by odkryć Oddział D.


Nocna zmiana to nie tylko praca. To walka o przetrwanie.

Amy od dawna obawiała się nocnego dyżuru na Oddziale D – szpitalnej jednostce całodobowej opieki psychiatrycznej. Istnieją bardzo konkretne powody, dla których nigdy nie chciała objąć tej obowiązkowej zmiany. Powody, o których nikt nigdy nie może się dowiedzieć.

Z upływem kolejnych godzin Amy nabiera przekonania, że w obrębie tych ściśle strzeżonych murów dzieje się coś strasznego. Gdy pacjenci i personel zaczynają znikać bez śladu, staje się jasne, że wszyscy na oddziale są w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Oddział D był dla Amy miejscem z najgorszych koszmarów.


Tym razem autorka postanowiła zaprosić nas na noc w... szpitale psychiatrycznym, gdzie poznamy kilka interesujących pacjentów. Nasza główna bohaterka Amy Brenner to studentka medycyny, która rozpoczyna pracę z chorymi. Nocny dyżur na zamkniętym oddziale psychiatrycznym jest jej prawdziwą próbą poradzenia sobie ze strachem i rozliczeniem z przeszłością. Oddział D jest dla niej znajomy — kiedyś to tu odwiedzała swoją przyjaciółkę. Historię poznajemy dwutorowo — przeszłość łączy się z teraźniejszością. Akcja powoli buduje napięcie, które odczuwalne jest do samego końca.


Sam schemat historii jest nam dobrze znany (jeśli czytaliście inne książki tej autorki to mniej więcej będziecie wiedzieć, jak całość będzie wyglądać). Krótkie rozdziały nadają dynamizmu fabule, a autorka lubi mieszać czytelnikom w głowach i wprowadzać wątki, które jedynie mają nas zmylić. Opowieść jest pełna tajemnic i niedopowiedzeń, które powoli będziemy odkrywać. Każdy z bohaterów ma coś do ukrycia. Pojawia się coraz więcej pytań, a liczne zwroty akcji nie pozwalają się nudzić. Liczne ofiary, szalone wizje i traumatyczne wspomnienia — Freida McFadden nie ma litości dla swoich bohaterów.


Sama fabuła wciąga i myślę, że można ją pochłonąć w jeden dłuższy wieczór. Nie jest pozbawiona wad, ale dostarczy Wam rozrywki. Thriller ten jest podobnych schematem do innych książek tej autorki (więc jeśli czytaliście coś od McFadden i Wam się podobało, to myślę, że i Oddział D przypadnie Wam do gustu).


Ilość stron: 339

Wydawnictwo: Czwarta Strona


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona :)


[991] Recenzja: Dobra Samarytanka – John Marrs

0 | Skomentuj

 „Nie odwracajcie się i nie róbcie kroku wstecz”, czyli makabryczny manipulator pomagający innym.


Opis tej książki zwiastował dobry thriller, a sam pomysł zrobienia z osoby, która miała pomagać, kogoś, kto skłania do złego, jest niezwykle ciekawy. John Marrs ma na swoim koncie już kilka książek. Jakiś czas temu czytałam jego autorstwa Zabiłaś mnie pierwsza. Widząc w zapowiedziach Dobrą Samarytankę, postanowiłam po raz kolejny się skusić.


Ludzie dzwoniący pod numer Ostatniego Przystanku potrzebują nadziei. Potrzebują zapewnienia, że mają po co żyć. Ale niektórzy z nich trafiają do Laury. Laura nie chce, żeby mieli nadzieję. Chce, żeby umarli.

Laura Morris nie miała łatwego życia. Teraz znajduje się u progu czterdziestki, niespokojna i rozgniewana, a ukojenie przynoszą jej jedynie rozmowy z ludźmi, którzy mają gorzej niż ona. I dobrze wie, jak utrzymać ten stan…

Ale teraz ktoś ją przejrzał – Ryan, którego świat rozpadł się, gdy jego ciężarna żona odebrała sobie życie, trzymając się za ręce z nieznajomym mężczyzną. Kim był ten człowiek i dlaczego zdecydowali się umrzeć razem?

Ryan jest bliski odkrycia mrocznej prawdy, ale nie ma pojęcia, do jakich desperackich czynów gotowa jest posunąć się Laura...


Ta książka uderza w czytelnika tym, jak łatwo można manipulować człowiekiem. Laura — nasza główna bohaterka jest postacią intrygującą i niebezpieczną. Jednocześnie strasznie mnie irytowała, ale sama akcja była na tyle ciekawa, że starałam się przymykać oko i czytałam dalej. Autor mąci w głowach, a każda kolejna strona rodzi nowe pytania, na które nie do końca chcemy poznać odpowiedź. Z drugiej strony mamy Ryana, który po śmierci żony, będzie dążył do odkrycia prawdy i zdemaskowania Laury. Napięcie rośnie z każdym kolejnym rozdziałem i sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie.


Dobra Samarytanka to opowieść szokująca, pełna tajemnic i jednocześnie niebezpiecznie fascynująca. Wciąga czytelnika w świat manipulacji, pełen moralnych dylematów. Pierwsza część książki może nie do końca zachęca, ale im dalej, tym dzieje się coraz więcej (więc warto się przemęczyć). Momentami akcja jest trochę zbyt rozwleczona, ale na szczęście możemy liczyć na liczne zwroty akcji. Zakończenie jednak nie przypadło mi do gustu i jest to największy dla mnie minus tej książki. Liczyłam na inne rozwiązanie. Dobra Samarytanka to dobry thriller psychologiczny, który ujawnia mroczne zakamarki ludzkiej psychiki.


Ilość stron: 453

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona :)


[990] Recenzja: Przygody Sherlocka Holmesa – Arthur Conan Doyle

0 | Skomentuj

„Całe moje życie stanowi jeden wielki wysiłek, by uciec przed banałem egzystencji”, czyli dwanaście zagadek i jeden genialny umysł.


Przygody Sherlocka Holmesa to zbiór dwunastu opowiadań o genialnym detektywie i jego kompanie doktorze Watsonie. Wydawnictwo W.A.B. wydało książkę w nowej oprawie graficznej — w twardej i minimalistycznej okładce, która świetnie pasuje do tej serii. Myślę, że większość z Was kojarzy tę postać — dla mnie jeden z moich ulubionych bohaterów (niezmiennie od wielu lat).


Sherlock Holmes wykorzystuje swoje zdolności analityczne, umiejętności obserwacyjne i mistrzowską dedukcję, aby rozwikłać nieoczywiste sprawy kryminalne. Spotyka na swojej drodze koronowane głowy, rudowłosych mężczyzn i przebiegłych żebraków – a wszyscy oni mają swoje tajemnice i problemy godne uwagi słynnego detektywa.


Arthur Conan Doyle zabiera nas w podróż w czasie do epoki wiktoriańskiej w Anglii, gdzie czeka na nas 12 zagadek do rozwiązania. Możemy obserwować, jak pracuje genialny detektyw i jak widzi to, co dla zwykłego człowieka jest niewidoczne. Nie lubię zbiorów opowiadań, ale dla tego bohatera zrobiłam wyjątek. Myślę, że Sherlock wypada jednak lepiej w dłuższej formie. Tutaj czasami niektóre sprawy zostały poprowadzone po macoszemu — nie zrobiły większego wrażenia, a inne wciągały do pierwszych stron. Można je sobie dawkować i czytać pomiędzy innymi powieściami.


Skandal w Bohemii, Liga Rudowłosych, Sprawa tożsamości, Tajemnica doliny Boscombe, Pięć pestek pomarańczy, Krzywousty mężczyzna, Błękitny karbunkuł, Cętkowana opaska, Kciuki hydraulika, Szlachetnie urodzony kawaler, Diadem z berylów oraz Dwór Miedziane Buki — dzięki tym opowiadaniom zagłębiamy się w świat dedukcji. Arthur Conan Doyle potrafi zainteresować czytelnika i, mimo że to powieść wydana 1892 roku to pozostaje ona ponadczasowa.


Wydawnictwo W.A.B. wydało tę książkę w nowej odsłonie i naprawdę świetnie wygląda. Jeśli tak jak ja uwielbiacie kryminalne zagadki, to na pewno odnajdziecie się w Przygodach Sherlocka Holmesa. Możecie spodziewać się u mnie kolejnych części tej serii – Sherlocka nam nie zabraknie w kolejnych tygodniach. 


Ilość stron: 493

Wydawnictwo: W.A.B.


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu W.A.B.  ;)
© Mrs Black | WS X X X