[987] Recenzja: Początek końca – Małgorzata Łatka

0 | Skomentuj

„Tym razem nie będzie szczęśliwego zakończenia”, czyli trzeci tom Efektu ubocznego.


Początek końca to trzeci tom cyklu Efekt uboczny, o czym dowiedziałam się, dopiero gdy po nią sięgnęłam. Do lektury przekonał mnie intrygujący opis. Na szczęście na początku autorka przypomina wydarzenia z poprzednich tomów, dzięki czemu nieco łatwiej było mi się w niej odnaleźć.


W jednym z krakowskich parków zostaje znalezione ciało mężczyzny. Twarz ofiary oblano kwasem, jakby sprawca chciał odebrać mu nie tylko życie, ale i tożsamość. Śledztwo prowadzi Sonia Lenarczyk, doświadczona policjantka, która szybko odkrywa, że brodnia była starannie zaplanowana. Wszystkie tropy zdają się prowadzić donikąd. Nadzór prokuratorski nad sprawą obejmuje Julia, siostra Soni. Wspólne śledztwo zmusza je do konfrontacji nie tylko z mordercą, lecz także z tym, co wydarzyło się zeszłego roku w Niemirowie.

Czy przeszłość można zostawić za sobą?

Najmłodsza z sióstr, Jaśmina, po rozwodzie, decyduje się pełnić funkcję rodziny zastępczej. Jej pierwszymi podopiecznymi zostaje rodzeństwo, które trafia do niej w wyniku interwencji. Jaśmina próbuje dowiedzieć się czegoś więcej o ich sytuacji rodzinnej. Kiedy okazuje się, że komuś jednak bardzo zależy, żeby nie odkryła prawdy, zwraca się o pomoc do swoich sióstr.

Czy siostry Lenarczyk zdołają zjednoczyć siły, by stawić czoła niebezpieczeństwu?

A może to śledztwo stanie się początkiem końca ich relacji?


Autorka ma na swoim koncie już kilka powieści, ale dla mnie była ona wcześniej kompletnie nieznana. Małgorzata Łatka stworzyła trójkę sióstr, które różnią się do siebie praktycznie w każdej kwestii — kłócą się, ale są gotowe zrobić dla siebie wszystko. Towarzyszymy im podczas śledztwa — Sonia, policjantka współpracuje z Julią, która jest prokuratorem nadzorującym sprawę. Trzecia z sióstr Jaśmina próbuje zrozumieć przeszłość dzieci, które trafiły pod jej opiekę, do czego potrzebuje pomocy swojego rodzeństwa. Autorka zbudowała solidną dawkę wątków obyczajowych. Natomiast sam wątek kryminalny jest tutaj zepchnięty na dalszy tor, co nieco ostudziło moje wrażenia.



Akcja toczy się swoim rytmem — nie jest zbyt dynamiczna. Powoli odkrywamy kolejne tajemnice. Utrzymana w nieco klaustrofobicznym klimacie opowieść potrafi zainteresować czytelnika. Bohaterowie stworzeni przez autorkę są bardzo realistycznie przedstawieni — mają swoje wady, zmagają się z problemami życia codziennego i próbują odnaleźć w pędzącym świecie. Można łatwo się z nimi utożsamić. Dzięki dużej ilości dialogów książkę szybko się czyta. Samo zakończenie jest zaskakujące, co na plus w ogólnym odbiorze powieści. Jeśli szukacie lekkiego kryminału z dosyć dużym wątkiem obyczajowym, to Początek końca może przypaść Wam do gustu.



Ilość stron: 331

Wydawnictwo: HarperCollins Polska


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska ;)

Zajrzyjcie na mój profil na Instagramie oraz na Instagram wydawnictwa Harper Collins Polska.




[986] Recenzja: Studium w szkarłacie – Arthur Conan Doyle

0 | Skomentuj

„Im bardziej rzecz się wydaje niezwykła, tym mniej w końcu okazuje się tajemnicza”, czyli kultowy detektyw w akcji.


Arthur Conan Doyle to twórca kultowej już postaci — Sherlocka Holmesa. To właśnie od tych historii zaczęła się moja wielka i wciąż trwająca miłość do kryminałów. To dzięki temu detektywowi odkryłam wiele fantastycznych opowieści i mam wielki sentyment do tej historii. Wydawnictwo W.A.B. wydało je w nowej odsłonie i naprawdę świetnie wyglądają.


Kultowa seria powieści o słynnym detektywie z Baker Street powraca w odświeżonej formie – powieści i zbiory opowiadań zostaną wzbogacone o dodatek dla fanów łamigłówek i zagadek.
„Myśl jak Sherlock Holmes” to pozycja, która daje wgląd w metody działania mistrza w detektywistycznym fachu. Odświeżona, aczkolwiek nawiązująca do klasycznych wydań,
szata graficzna, tłumaczenie Ewy Łozińskiej-Małkiewicz i wciągające przygody niesamowitego detektywa.




Studium w szkarłacie to powieść, w której poznajemy Sherlocka Holmesa i jego wiernego druha Johna Watsona. Nasi bohaterowie zostają wciągnięci w morderstwo — w opuszczonym domu zostają znalezione zwłoki i krwawy napis na ścianie. Doktor Watson poprzez swój pamiętnik ukazuje nam geniusz detektywa — to jak myśli, w jaki sposób widzi coś, czego inni nie, jak pracuje i jak wygląda jego życie codzienne. Poprzez wspólne mieszkanie Sherlock i John nawiązują nić porozumienia, a my możemy śledzić, jak buduje się ich relacja.


Zanim sięgnęłam po tę książkę (kilka lat temu), to najpierw widziałam serial BBC Sherlock z Benedictem Cumberbatchem i Martinem Freemanem i od tamtej pory Sherlock i John zawsze mają ich twarz. Jeśli nie oglądaliście, to polecam nadrobić — jeden z moich ulubionych seriali. Sama książka nie jest zbyt długa (200 stron), ale historia wciąga od pierwszych kart. Arthur Conan Doyle potrafi zainteresować czytelnika i, mimo że to powieść napisana 1887 roku to pozostaje ona ponadczasowa. Dla fanów kryminalnych historii to pozycja obowiązkowa. Zagadka jest angażująca, a sam styl pracy detektywa intrygujący.



Studium w szkarłacie to zręcznie napisany kryminał, który otwiera nam cykl książek z genialnym detektywem. Mam u siebie Przygody Sherlocka Holmesa oraz Myśl jak Sherlock Holmes Ransona Riggsa, więc wkrótce spodziewajcie się więcej Sherlocka Holmesa na moim profilu.


Ilość stron: 206
Wydawnictwo: W.A.B.


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu W.A.B.  ;)

[985] Recenzja: Splendor – Mika Modrzyńska

0 | Skomentuj

„Długo szukał swojego miejsca na świecie. Nie sądził, że znajdzie je w piekle”, czyli o bogaczach i popularności słów kilka.


Mika Modrzyńska ma na swoim koncie już kilka książek. Moje pierwsze spotkanie z tą autorką było rok temu przy okazji Poradnika grzebania kotów, który pozytywnie mnie zaskoczył. Widząc Splendor w zapowiedziach, skusiłam się na jej najnowszą historię. Mikę Modrzyńską możecie kojarzyć z takich powieści jak Styczniowa Letnia Noc czy też Welesówna.


Ojciec Melanii Szlachcic zmarł na zawał. Tak przynajmniej zapisano w dokumentach.

Gdy dziewczyna wraca na mazurską wieś, z której uciekła lata temu, zaczyna podejrzewać, że jego śmierć była częścią czegoś znacznie większego. Dlatego zatrudnia się jako sprzątaczka w letniej rezydencji Emila Wilnera – jednej z największych gwiazd polskiego kina. To jedyny sposób, by dostać się jak najbliżej prawdy.

Za murami luksusowej kolonii Złota Zatoka prestiż sąsiaduje z brudem, a prywatne przyjęcia kończą się ciszą, której nikt nie chce wyjaśniać. Wszyscy coś ukrywają, a ci, którzy wiedzą za dużo, szybko uczą się milczeć.

Sprzątając po cudzych sekretach, Melania coraz wyraźniej rozumie, że oficjalna wersja wydarzeń nie była przypadkiem. W świecie, w którym pieniądze zamykają usta, a prawda znika szybciej niż ślady po nocnych przyjęciach, jedno pytanie pozostaje bez odpowiedzi: ile naprawdę kosztuje milczenie?

I komu przyjdzie zapłacić tę cenę?


Nasza główna bohaterka powraca do rodzinnej miejscowości, ponieważ nie wierzy, że jej ojciec zmarł na zawał. Podejrzewa, że za jego śmiercią stoi coś innego. W tym celu podejmuje się pracy u jednej z najpopularniejszych polskich gwiazd, gdzie wcześniej pracował jej ojciec. Powoli zagłębiamy się w luksusowe życie elit i ich brudne zagrywki. Autorka pokazuje, jak sława niszczy ludzi — pomimo posiadania pieniędzy i uznania, są puści w środku. Żyją w zakłamanym świecie, gdzie każdy ma coś do ukrycia.


Chociaż jest to książka promowana jako thriller, to jak dla mnie jest to bardziej powieść obyczajowa z elementami thrillera. Nasza tajemnicza sprawa nie do końca wiedzie tutaj prym, a rozwiązania można dosyć szybko się domyślić. Jednak całość jest zgrabnie napisana i czyta się ją dosyć szybko. Mika Modrzyńska potrafi zainteresować czytelnika i widać, że poświęciła trochę czasu na research. W Splendorze pojawia się kilka kwestii medycznych taki jak reakcje leków z narkotykami czy też opisy hiperwentylacji. Jest to przedstawione bardzo realistycznie.



Splendor to ciekawa pozycja, jeśli szukacie lekkiego thrillera lub dopiero zaczynacie swoją przygodę z tym gatunkiem. Raczej nie znajdziecie tutaj zwrotów akcji co kilka stron czy też krwi wylewającej się z każdego rozdziału. Za to jest sporo wątków typowo obyczajowych. Jednak mimo wszystko Splendor dobrze mi się czytało i chętnie sięgnę po kolejne książki Miki Modrzyńskiej.


Ilość stron: 317

Wydawnictwo: Czwarta Strona



[984] Recenzja: Malorie – Josh Malerman

0 | Skomentuj

„Co jest człowiekowi bliższe niż autorefleksja?”, czyli drugi tom Bird Box.


Nie tak dawno udało mi się zapoznać z pierwszym tomem serii Bird Box Josha Malermana. Na podstawie Nie otwieraj oczu powstał film Netflixa z Sandrą Bullock w roli głównej. Historia ta pierwotnie została wydana w 2014 roku jak pierwszy tom Bird Box. Teraz mamy okazję zapoznać się drugim tomem tej serii.

Minęło dwanaście lat od ucieczki wzdłuż rzeki. Wciąż wystarczy jedno nieostrożne spojrzenie na istoty, które przemierzają świat, by popaść w obłęd i szaleńczą furię. Nikt nie wie, czym są. Nikt nie wie, jak je powstrzymać. Malorie żyje dla jednego celu: przetrwać za wszelką cenę. Do czasu, gdy dociera do niej wiadomość, w którą nie potrafi uwierzyć — ktoś, kogo kocha, ktoś dawno uznany za martwego, może jednak żyć. Teraz Malorie staje przed najtrudniejszym wyborem: dalej żyć w bezpiecznej ciemności… czy zaryzykować wszystko i wyruszyć ku nadziei, która może okazać się zarówno wybawieniem, jak i zgubą.


Ponownie zostajemy wrzuceni do dystopijnego świata wykreowanego przez Josha Malermana. Akcja powieści dzieje się 12 lat później. Nasi bohaterowie dojrzeli (dzieci Malorie to już nastolatkowie). Malorie to w głównej mierze opowieść o relacji matki z dziećmi, która pomimo ciężkich warunków, rozwija się w świecie, w którym musisz być bardzo czujny. Jak żyć, gdy nie można otworzyć oczu. Każdy błąd może doprowadzić do śmierci. To powieść, która skupia się na przetrwaniu w bardzo niebezpiecznych czasach. Lata ciągłego treningu i wiecznej walki odcisnęły piętno na naszej głównej bohaterce, która po 17 latach postanawia powrócić do swojego rodzinnego miasta, by wreszcie spotkać się z rodzicami. Ponownie jest powieść drogi, podczas której czyha na nich wiele przeszkód.


Miałam nadzieję, że świat zostanie nieco lepiej przedstawiony, że dowiemy się o nim nieco więcej — wiemy o nim tyle samo, co w pierwszym tomie. Niestety pojawia się coraz więcej niedoskonałości i niedociągnięć fabularnych. Całość staje się coraz bardziej niewiarygodna i trudno sobie wyobrazić pewne sytuacje (np. jak można wsiąść do jadącego pociągu, mając zakryte oczy?). Książkę ratuje zakończenie, które nieco wyjaśnia nam, z czym mamy do czynienia. Pierwszy tom lepiej mi się czytało. W tym akcja nie już tak dynamiczna, a z każdą kolejną stroną trudno jest uwierzyć w niektóre sytuacje. Napięcie również nie było tak dobrze odczuwalne, jak przy Nie otwieraj oczu. Mimo wszystko autor potrafi zainteresować czytelnika. Jeśli nie czytaliście pierwszej części, to odsyłam do niej — dzięki temu lepiej zrozumiecie kontynuację.


Ilość stron: 351
Wydawnictwo: Akurat


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Akurat ;)








 

© Mrs Black | WS X X X