[1016] Recenzja: Świat jest teatrem – Remigiusz Mróz

0 | Skomentuj

„Mądremu nie musisz nic tłumaczyć, a głupiego i tak nie przekonasz”, czyli drugi tom Raportu.


Świat jest teatrem to drugi tom serii wydanej w tamtym roku przez jednego z najpłodniejszych polskich autorów — Remigiusza Mroza. Zabiera on nas w świat dziennikarzy i ich codziennej pracy. Myślę, że warto czytać tę serię chronologicznie, ponieważ wracają w tej części bohaterowie Piekło jest puste.


Z dachu jednego z budynków w warszawskim Śródmieściu, skacze kobieta, która nie miała żadnego powodu, by odebrać sobie życie. Służby nie podejrzewają przestępczego działania, dziennikarze wprost przeciwnie. Ofiara była bowiem bratanicą zmarłej reporterki, która jako jedyna znała prawdę na temat tajemniczej postaci – Boreasza.

Ekipa „Raportu NSI” rozpoczyna dziennikarskie śledztwo i odkrywa, że zmarła dziennikarka zostawiła serię zakodowanych wiadomości, prowadzących do rozwiązania tajemnicy. Rozpoczyna się wyścig z czasem, w którym reporterzy śledczy muszą wyprzedzić śmierć.


Sam opis zwiastuje nam już ciekawą historię, pełną niewiadomych. Od samego początku akcja jest dynamiczna — z jednego z warszawskich budynków skacze kobieta. Policja uznaje to za samobójstwo, ale dziennikarze Raportu NSI nie dają za wygraną i postanawiają na własną rękę odkryć prawdę. Szczególnie że zmarła była rodziną Patrycji Dobskiej, która przepłaciła życiem swoją wiedzę o pewnej tajemniczej postaci. Na przestrzeni tych dwóch tomów możemy zaobserwować, jak nasi bohaterowie coraz lepiej ze sobą współpracują — stali się zżyci. Postacie są wyraziste, mają swoje problemy i cały bagaż emocjonalny, który tylko czeka, aby wybuchnąć. Zmuszeni do współpracy stanowią ciekawy obraz relacji międzyludzkich.


To ciekawe zagranie — rozwiązywać zagadkę kryminalną patrząc ze strony dziennikarza śledczego. Możemy poznać tajniki takiej pracy i poczuć się nieco jak detektyw. Mróz nie odkrywa wszystkich kart naraz — buduje napięcie i owija tajemnicą postać Boreasza. Umiejętnie manipuluje czytelnikiem, rzucając mu nowe tropy (nie zawsze są one trafne). Powoli zaczynamy łączyć kropki, by dojść do prezentowanego rozwiązania. Po takim zakończeniu jestem ciekawa kolejnego tomu i mam nadzieję, że będzie on trzymać poziom swoich poprzedników. Jeśli lubcie serię z Chyłką to myślę, że Świat jest teatrem również przypadnie wam do gustu. Tytuł świetnie pasuje do tej fabuły. Czytając ją, dowiesz się, kto rozdaje role ofiarom.


Ilość stron: 496

Wydawnictwo: Czwarta Strona


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona :)



[1015] Recenzja: Czy to Eva jest złodziejką? – Como Delaurean

0 | Skomentuj

„Mamy szesnaście wskazówek, czterdzieści tysięcy siedemdziesięciu dziecięciu podejrzanych. To śledztwo na wielką skalę...”, czyli zagadka kryminalna na miarę Arsene Lupina.


Czy Eva jest złodziejką? to nie jest typowa książka. To zagadka kryminalna z 40 079 podejrzanymi i tylko jednym sprawcą. Uwielbiam sięgać po takie pozycje, dlatego nie wahałam się przed lekturą tej historii.

Odkryj zupełnie nowy gatunek zagadek kryminalnych! Sprawdź swoją spostrzegawczość, umiejętność logicznego myślenia i dedukcji. W tym niezwykle angażującym śledztwie każdy szczegół może mieć znaczenie.
W Zamku Noxbridge, siedzibie muzeum miliardera Henry’ego Blythewooda, do­szło do włamania. Bezcenne klejnoty zniknęły w ciągu jednej nocy. Ostatnią osobą, która przebywała na miejscu w noc kradzieży, była Eva, asystentka kustosza. Natychmiast pada na nią podejrzenie... ale Eva utrzymuje, że jest niewinna.
Czy potrafisz oddzielić prawdę od fikcji i zidentyfiko­wać sprawcę?
Poza Evą, Interpol dostarczył listę 40 079 podejrzanych, z których każdy mógł zorganizować włamanie. Twoim zadaniem będzie zidentyfikowanie złodzieja poprzez skreślenie 40 078 niewinnych z listy przy pomocy szes­nastu wskazówek.


Como Delaurean stworzyła zagadkę, którą rozwiążemy za pomocą 16 wskazówek. Większość tej książki zajmują imiona podejrzanych rozpisane na dwadzieścia list. 40 079 imion, a tylko jedno jest rozwiązaniem. Wcale nie jest to takie łatwe, jak może się początkowo wydawać. Sama ilość podejrzanych jest tak duża, że zanim zaczniemy ich eliminować to minie kilka godzin. To naprawdę świetna zabawa, która wymaga od czytelnika myślenia, ponieważ każda wskazówka ma znacznie. Musimy je łączyć i uważnie czytać oraz umiejętnie dobierać osoby do skreślania z listy.


Sama ilość imion może przytłaczać, ale myślę, że jest do ogarnięcia. Fani zagadek i łamigłówek kryminalnych na pewno się nie zawiodą. Całość jest angażująca i stanowi ciekawą odskocznię od typowych książek. Zapewni wam także kilka godzin rozrywki. Można także grać w kilka osób, wtedy szybciej rozwiążecie zagadkę. Czy Eva jest złodziejką? to ciekawa pozycja, która pobudza myślenie i pozwala oderwać się od problemów życia codziennego.



Ilość stron: 206
Wydawnictwo: W.A.B.


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu W.A.B.  ;)

[1014] Recenzja: Mąż, którego zabiła – Mina Sakurai

0 | Skomentuj

„Straciłam wszystko, co miałam do tej pory”, czyli demony z przeszłości w natarciu.


Mina Sakurai ma na swoim koncie kilka książek, została wyróżniona również Nagrodą Doskonałości podczas Japan Media Arts Festival w 2021 roku. Mąż, którego zabiła to jej pierwsza książka przetłumaczona na język polski. Wielokrotnie podkreślam, że uwielbiam literaturę azjatycką, dlatego z wielką ochotą rozpoczęłam lekturę.


Mana Suzukura wiedzie spokojne życie w Tokio. Ma pracę, mieszkanie i wreszcie poczucie kontroli nad własnym losem. Przeszłość, od której uciekła, miała pozostać na zawsze pogrzebana. Razem z mężczyzną, który ją zniszczył.

Gdy jednak w jej życiu pojawia się natarczywy współpracownik, a chwilę później pod drzwiami staje mąż, którego uważała za martwego, świat Many rozpada się na nowo.

Kazuki twierdzi, że przeżył wypadek, stracił pamięć i chce zacząć od początku. Jest uprzejmy, troskliwy… zupełnie niepodobny do brutalnego człowieka, którego Mana pamięta.

Czy amnezja naprawdę może zmienić człowieka?

A może to tylko kolejna forma manipulacji?

I jak to możliwe, że mąż, którego zabiła, powrócił?


Sam opis zwiastuje ciekawy thriller i pomysł na książkę był naprawdę oryginalny. Nasza główna bohaterka mieszka w Tokio i próbuje zapomnieć o bolesnej przeszłości. Pięć lat temu zepchnęła męża z klifu, jednak gdy ten pojawia się przed nią żywy, spokojne życie Many rozpada się. Powrót męża, który był dla niej oprawcą, budzi pogrzebane demony. Autorka nie ujawnia zbyt szybko przeszłości głównej bohaterki. Stopniowo odkrywamy ją kawałek po kawałku. Mina Sakurai uwielbia zwroty akcji i nieprawdopodobne zbiegi wydarzeń, ale ich nadmiar z biegiem historii zaczyna nieco męczyć.


Mąż, którego zabiła to książka pełna trudnych tematów od zaniedbań ze strony rodziców poprzez prostytucję aż do znęcania się nad innymi. Akcja nie pędzi tutaj niczym rollercoaster — to raczej spokojna, melancholijna opowieść ze sporym wątkiem obyczajowym. Autorka kreuje tajemniczy klimat — nie wiemy, z czym za chwilę wyskoczy. Manipulacje wylewają się z każdej kolejne strony, a strach towarzyszy do samego końca. Jest to dosyć specyficzna książka, która na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu. Sama do końca nie wiem, czy mi się podobała. Miejscami sam styl był chaotyczny i język jakiś dziwny. Autorka chyba za wiele rzeczy chciała wpleść w fabułę, co nie wyszło jej na dobre. Całość nie jest zbyt długa i szybko się ją czyta.



Ilość stron: 214

Wydawnictwo: Czwarta Strona


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona :)


[1013] Recenzja: To Cage a Wild Bird – Brooke Fast

0 | Skomentuj

 „Zapewne nikt, kto jest na tyle głupi, aby zniewolić dzikiego ptaka, nie powinien oczekiwać, że ten będzie dla niego śpiewał w klatce”, czyli debiut Brooke Fast.


Brooke Fast to popularna instagramerka znana jako @librarybrookes. To Cage a Wild Bird jest jej pierwszą powieścią i jednocześnie pierwszym tomem z cyklu Divided Fates. Książka ta błyskawicznie wspięła się na listę bestsellerów New York Timesa.


Raven Thorne jest uzdolnioną łowczynią głów w Dividium, żyjącą na marginesie społeczeństwa. Kiedy jej młodszy brat, Jed, zostaje skazany na pobyt w więzieniu Endlock, Raven zrobi wszystko, by go uratować – nawet jeśli oznacza to dla niej aresztowanie.

Uwięziona w miejscu, gdzie niebezpieczeństwo czyha za każdym rogiem, Raven musi wykorzystać cały swój spryt i siłę, by chronić Jeda i siebie. Ale pojawia się jedna, najmniej spodziewana przeszkoda: strażnik więzienny, który porusza coś głęboko w jej wnętrzu. Mężczyzna, którego powinna nienawidzić. Mężczyzna, którego prawdziwych motywów nie sposób określić.


Dividium zostaje po wojnie podzielone na trzy sektory — Dolny, Centralny i Górny. Nasza główna bohaterka, Raven Thorne mieszka w Dolnym sektorze i jest łowczynią głów, by zapewnić byt bratu. Gdy Jed (brat) trafia do więzienia, zaczyna się nasza historia, w której niebezpieczeństwo czyha z każdej strony. Dziewczyna daje się aresztować i zawiera pakt z Kolektywem, by móc wraz z bratem uciec z niewoli. W miejscu, do którego trafiła, odbywają się polowania, które mają stanowić rozrywkę. Powoli zapoznajemy się z zasadami panującymi więzieniu Endlock, a nasza bohaterka zbiera coraz więcej informacji. Wkrótce nawiązuje także romans z jednym ze strażników.


To Cage a Wild Bird to zlepek kilkunastu motywów znanych nam z innych serii. W książce znajdziemy brutalne opisy znęcania się nad więźniami. Oprócz złych doświadczeń osadzeni znajdują nowe przyjaźnie i zawierają pakty. Brooke Fast ujawnia mroczną stronę ludzkiej psychiki tych najwyżej postawionych — uwielbiają bawić się kosztem zwykłych ludzi. Sam wątek romantyczny jest tutaj dla mnie największą wadą. Jest nierealny i poprowadzony zdecydowanie za szybko (po kilku spotkaniach jest już tak nim zauroczona i ufa mu tak bardzo). Sam pomysł był ciekawy, ale gdy w połowie książki romans wybił się na pierwsze miejsce, fabuła wiele na tym straciła.


To dystopijne romatasy jest inspirowane bohaterami innej serii — Niezgodnej. Jeśli jesteście fanami takich książek jak wcześniej wspomniana Niezgodna czy też Igrzyska śmierci lub Więzień labiryntu to To Cage a Wild Bird powinna przypaść Wam do gustu. Czyta się ją szybko i nie wymaga większego zaangażowania od czytelnika.


Ilość stron: 430

Wydawnictwo: Uroboros


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Uroboros ;)







© Mrs Black | WS X X X