[1015] Recenzja: Czy to Eva jest złodziejką? – Como Delaurean
[1014] Recenzja: Mąż, którego zabiła – Mina Sakurai
Mina Sakurai ma na swoim koncie kilka książek, została wyróżniona również Nagrodą Doskonałości podczas Japan Media Arts Festival w 2021 roku. Mąż, którego zabiła to jej pierwsza książka przetłumaczona na język polski. Wielokrotnie podkreślam, że uwielbiam literaturę azjatycką, dlatego z wielką ochotą rozpoczęłam lekturę.
Mana Suzukura wiedzie spokojne życie w Tokio. Ma pracę, mieszkanie i wreszcie poczucie kontroli nad własnym losem. Przeszłość, od której uciekła, miała pozostać na zawsze pogrzebana. Razem z mężczyzną, który ją zniszczył.
Gdy jednak w jej życiu pojawia się natarczywy współpracownik, a chwilę później pod drzwiami staje mąż, którego uważała za martwego, świat Many rozpada się na nowo.
Kazuki twierdzi, że przeżył wypadek, stracił pamięć i chce zacząć od początku. Jest uprzejmy, troskliwy… zupełnie niepodobny do brutalnego człowieka, którego Mana pamięta.
Czy amnezja naprawdę może zmienić człowieka?
A może to tylko kolejna forma manipulacji?
I jak to możliwe, że mąż, którego zabiła, powrócił?
Sam opis zwiastuje ciekawy thriller i pomysł na książkę był naprawdę oryginalny. Nasza główna bohaterka mieszka w Tokio i próbuje zapomnieć o bolesnej przeszłości. Pięć lat temu zepchnęła męża z klifu, jednak gdy ten pojawia się przed nią żywy, spokojne życie Many rozpada się. Powrót męża, który był dla niej oprawcą, budzi pogrzebane demony. Autorka nie ujawnia zbyt szybko przeszłości głównej bohaterki. Stopniowo odkrywamy ją kawałek po kawałku. Mina Sakurai uwielbia zwroty akcji i nieprawdopodobne zbiegi wydarzeń, ale ich nadmiar z biegiem historii zaczyna nieco męczyć.
Mąż, którego zabiła to książka pełna trudnych tematów od zaniedbań ze strony rodziców poprzez prostytucję aż do znęcania się nad innymi. Akcja nie pędzi tutaj niczym rollercoaster — to raczej spokojna, melancholijna opowieść ze sporym wątkiem obyczajowym. Autorka kreuje tajemniczy klimat — nie wiemy, z czym za chwilę wyskoczy. Manipulacje wylewają się z każdej kolejne strony, a strach towarzyszy do samego końca. Jest to dosyć specyficzna książka, która na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu. Sama do końca nie wiem, czy mi się podobała. Miejscami sam styl był chaotyczny i język jakiś dziwny. Autorka chyba za wiele rzeczy chciała wpleść w fabułę, co nie wyszło jej na dobre. Całość nie jest zbyt długa i szybko się ją czyta.
Ilość stron: 214
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona :)
[1013] Recenzja: To Cage a Wild Bird – Brooke Fast
Brooke Fast to popularna instagramerka znana jako @librarybrookes. To Cage a Wild Bird jest jej pierwszą powieścią i jednocześnie pierwszym tomem z cyklu Divided Fates. Książka ta błyskawicznie wspięła się na listę bestsellerów New York Timesa.
Raven Thorne jest uzdolnioną łowczynią głów w Dividium, żyjącą na marginesie społeczeństwa. Kiedy jej młodszy brat, Jed, zostaje skazany na pobyt w więzieniu Endlock, Raven zrobi wszystko, by go uratować – nawet jeśli oznacza to dla niej aresztowanie.
Uwięziona w miejscu, gdzie niebezpieczeństwo czyha za każdym rogiem, Raven musi wykorzystać cały swój spryt i siłę, by chronić Jeda i siebie. Ale pojawia się jedna, najmniej spodziewana przeszkoda: strażnik więzienny, który porusza coś głęboko w jej wnętrzu. Mężczyzna, którego powinna nienawidzić. Mężczyzna, którego prawdziwych motywów nie sposób określić.
Dividium zostaje po wojnie podzielone na trzy sektory — Dolny, Centralny i Górny. Nasza główna bohaterka, Raven Thorne mieszka w Dolnym sektorze i jest łowczynią głów, by zapewnić byt bratu. Gdy Jed (brat) trafia do więzienia, zaczyna się nasza historia, w której niebezpieczeństwo czyha z każdej strony. Dziewczyna daje się aresztować i zawiera pakt z Kolektywem, by móc wraz z bratem uciec z niewoli. W miejscu, do którego trafiła, odbywają się polowania, które mają stanowić rozrywkę. Powoli zapoznajemy się z zasadami panującymi więzieniu Endlock, a nasza bohaterka zbiera coraz więcej informacji. Wkrótce nawiązuje także romans z jednym ze strażników.
To Cage a Wild Bird to zlepek kilkunastu motywów znanych nam z innych serii. W książce znajdziemy brutalne opisy znęcania się nad więźniami. Oprócz złych doświadczeń osadzeni znajdują nowe przyjaźnie i zawierają pakty. Brooke Fast ujawnia mroczną stronę ludzkiej psychiki tych najwyżej postawionych — uwielbiają bawić się kosztem zwykłych ludzi. Sam wątek romantyczny jest tutaj dla mnie największą wadą. Jest nierealny i poprowadzony zdecydowanie za szybko (po kilku spotkaniach jest już tak nim zauroczona i ufa mu tak bardzo). Sam pomysł był ciekawy, ale gdy w połowie książki romans wybił się na pierwsze miejsce, fabuła wiele na tym straciła.
To dystopijne romatasy jest inspirowane bohaterami innej serii — Niezgodnej. Jeśli jesteście fanami takich książek jak wcześniej wspomniana Niezgodna czy też Igrzyska śmierci lub Więzień labiryntu to To Cage a Wild Bird powinna przypaść Wam do gustu. Czyta się ją szybko i nie wymaga większego zaangażowania od czytelnika.
Ilość stron: 430
Wydawnictwo: Uroboros




















































