[998] Recenzja: Kiedy wilk wróci do domu – Nat Cassidy

0 | Skomentuj

„[...] smak strachu ani na chwilę nie opuszcza jego ust”, czyli strach przed rodzicem.



Nat Cassidy ma na swoim koncie już kilka książek, ale ja wcześniej kompletnie o nim nie słyszałam. Kiedy wilk wróci domu jest dla mnie pierwszym spotkaniem z jego twórczością. Książka promowana jest jako horror. Czy faktycznie jest się czego bać?


Jedna noc zmienia życie Jess, początkującej aktorki i kelnerki. Wcześniej martwiła się tym, czy dostanie nową rolę. Teraz próbuje ocalić małego chłopca przed jego ojcem, który zamienił się w prawdziwego potwora.

Wszystko wyglądałoby inaczej...

...gdyby nie zapomniała telefonu...

...gdyby nie wyszła wtedy z mieszkania...

...gdyby nie ignorowała intuicji.

Zamiast tego musi znaleźć schronienie dla siebie i dziecka. Bestia, która ich ściga, jest brutalna i nieustępliwa.

Czy uda im się uciec z tego surrealistycznego koszmaru?



Nie do końca. Horrorem bym tej książki nie nazwała. Jest to zdecydowanie thriller z pewnymi elementami horroru. Nasza opowieść skupia się na relacji ojca z dzieckiem, a właściwie na strachu przed rodzicem. Nasza główna bohaterka Jess wraz z chłopcem odbędą mrożącą krew w żyłach wyprawę. Jess będzie się starała za wszelką cenę ochronić chłopca. Natomiast rodzic, który powinien opiekować się swoim dzieckiem, staje się dla niego największym zagrożeniem. Znajdziecie tutaj mnóstwo krwawych scen, ale i też nieco nadprzyrodzonych wątków. Autor porusza w swojej historii także takie tematy jak alkoholizm, problemy i uroki rodzicielstwa, a także przemoc domową.


Całość ma nieco groteskowy klimat – niektóre fakty są nieco przejaskrawione. Można dostrzec w niej też trochę baśniowych nawiązań. Oniryczny klimat wypływa z kart tej historii. Nic nie jest tutaj oczywiste – sporo rzeczy też zostało ukrytych, by czytelnik sam mógł się domyślić, znajdziecie tutaj naprawdę dużo metafor. Kiedy wilk wróci do domu to książka pełna akcji i brutalności. Nie ma czasu na nudę, ciągle coś się dzieje. Sposób narracji jest nieco chaotyczny i naprawdę trzeba się skupić, żeby ogarniać na bieżąco, co autor nam serwuje.


Myślę, że fanom grozy może ona przypaść do gustu. Jeśli jednak szukacie horroru, to możecie się nieco zawieźć. Lubujący się w thrillerach powinni się w niej odnaleźć. Trzyma w napięciu do ostatnich stron, pogrążając czytelnika w traumatycznych snach pięciolatka. Nieco chaotyczna i momentami zupełnie nierealistyczna opowieść, a jednocześnie ma w sobie coś oryginalnego.


Ilość stron: 416

Wydawnictwo: Akurat


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Akurat ;)






 

[997] Recenzja: Wykrzyczeć miłość pośrodku świata – Kyoichi Katayama

0 | Skomentuj

„Nie masz wrażenia, że ludzie wymyślili tak zwany tamten świat, żeby łatwiej im było żyć na tym?”, czyli historia o miłości i przemijaniu.


Wykrzyczeć miłość pośrodku świata to książka, która po raz pierwszy pojawiła się na rynku w 2001 roku. Została sprzedana w trzech milionach egzemplarzy. Na jej podstawie powstał japoński film i serial, a także ekranizacja koreańska oraz manga. Dzięki przekładowi Barbary Słomki teraz i my możemy zapoznać się z tą historią.



Sakutaro i Aki chodzą razem do liceum. Ich relacja rozkwita od przyjaźni, przez zauroczenie, aż po miłość. Niestety, ich marzenie o wspólnej przyszłości zostaje przerwane przed ukończeniem szkoły przez chorobę Aki. Ich historia opowiedziana jest retrospektywnie przez młodego chłopaka, który próbuje pogodzić się z nieuchronnością losu. Kameralna, intymna opowieść porusza od pierwszej strony.

Kyoichi Katayama opowiada nam historię dwójki nastolatków — Sakutaro i Aki uczą się w liceum. Obserwujemy, jak z przyjaźni powoli ich relacja przeradza się w pierwszą miłość. Autor na początku książki ujawnia, w którą stronę pójdzie akcja, następnie przeskakujemy do przeszłości i potem znowu do teraźniejszości. Jest to nieco mylące i z początku można nieco się pogubić. Postacie stworzone są realistycznie — doskonale możemy poczuć ich emocje, rozterki i ból. Czytelnik dobrze wie, że tutaj nie będzie szczęśliwego zakończenia i nawet wielka miłość nie jest w stanie pokonać choroby i co za tym idzie nadchodzącej śmierci.

Wykrzyczeć miłość pośrodku świata to historia, która zmusza do refleksji na temat sensu życia i końcu, który czeka na każdego z nas. Całość jest utrzymana w nieco melancholijnym klimacie, a sama akcja jest nieśpieszna. Autor sporo czasu poświęca na opisy, a sam jego styl jest dosyć prosty. Ukazuje, jak brutalny potrafi być los — nawet dla osób, które wydawałoby się, mają całe życie przed sobą. Jeśli czytaliście kiedyś literaturę azjatycką, to myślę, że ta książka może Wam się spodobać. Nie każdy wczuje się tę opowieść. Schematem przypomina mi inne japońskie powieści. Sama książka nie jest zbyt długa — liczy nieco ponad 200 stron i czyta się ją dosyć szybko.

Ilość stron: 222
Wydawnictwo: W.A.B.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu W.A.B.  ;)

[996] Recenzja: Czerwona pijawka – Andrew Lane

0 | Skomentuj

„Kiedy masz tylko dwa wyjścia i żadne ci się nie podoba, szukaj trzeciego”, czyli powrót młodego detektywa.


Jako wierna fanka Sherlocka Holmesa (zarówno książek, filmów, jak i serialu), nie mogłam sobie odpuścić tej serii. Czerwona pijawka to drugi tom przygód z cyklu Młody Sherlock Holmes. Postać Sherlocka Holmesa, genialnego detektywa, jest wielokrotnie adaptowana. Pojawia się w filmach czy też serialach. Andrew Lane postanowił przybliżyć nam, jak mógłby wyglądać jego okres dorastania.


Sherlock przeczuwa, że jego amerykański nauczyciel, Amyus Crow, coś ukrywa. W spokojnym Surrey natknie się na człowieka uznanego za straconego – osławionego mordercę, który według rządu USA został powieszony. Jeśli ten człowiek żyje, ktoś kłamie. A wszystko wskazuje na to, że Crow ma z tym związek.
Gdy nikt nie chce powiedzieć prawdy, Sherlock postanawia odkryć ją sam – nawet jeśli będzie musiał zaryzykować życie. Trop prowadzi go za ocean, do Ameryki, w sam środek mrocznej intrygi, gdzie lojalność jest towarem, śmierć codziennością, a prawda kosztuje więcej, niż ktokolwiek powinien zapłacić.

Nauczyciel Amyus Crow budzi nieufność w Sherlocku. Przeczuwa, że on coś ukrywa. Charakter naszego głównego bohatera nie pozwala mu nie angażować się w sprawę i kiedy to spotyka osobę, która powinna nie żyć — wie, że rozpoczyna się mordercza zagadka. Młody detektyw wyrusza do Ameryki, by odkryć prawdę. Powoli możemy zaobserwować, jak wchodzi w świat dedukcji, z której później jest tak sławny. Nie jest w tym nieomylny i często pakuje się w kłopoty. To ciekawy sposób na pokazanie tego bohatera od najmłodszych lat. Jest tak naprawdę jeszcze dzieckiem, które ciągle uczy się czegoś nowego. Jest to jak powiew świeżości w świecie tej postaci.



Andrew Lane ma lekki styl, dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie. Akcja jest dynamiczna, nie ma czasu na nudę. Ciągle coś się dzieje. Autorowi udało się oddać klimat epoki, tworząc coś, co inspirowane jest prozą Arthura Conana Doyle'a, a jednocześnie nie jest to kopia oryginału. Wplata pomiędzy fabułę smaczki, które dobrze kojarzymy z dorosłego życia tego genialnego detektywa. To idealna pozycja dla tych, którzy dopiero odkrywają Sherlocka, ale i dla wiernych fanów. Czerwona pijawka to dobry kryminał, który wciąga od pierwszych stron. Napięcie trzyma do samego końca, nie pozwalając się od niej oderwać. Będę wypatrywać kolejnego tomu.


Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Replika

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Replika ;)

Zajrzyjcie na mój profil na Instagramie oraz na Instagram Wydawnictwa Replika :)




 

[995] Recenzja: Ballada o spadających smokach – Sarah A. Parker

0 | Skomentuj

 „Obiecaj mi, że będziesz żyć, Raeve. Że nie przestaniesz oddychać. Że nie przestaniesz walczyć, żeby odnaleźć szczęście, o którym rozmawiałyśmy. Barwę. Miłość”, czyli solidna cegiełka romantasy.


Ballada o spadających smokach to drugi tom serii Spadające Księżyce. Jednocześnie jest to jedna z najdłuższych przeczytanych przeze mnie książek — liczy sobie 860 stron i zajęło mi trochę czasu, zanim udało mi się ją przeczytać. Jej piękne wydanie przyciąga wzrok — w twardej oprawie z barwionymi brzegami zachęca do przeczytania.


Raeve nadal płonie żądzą zemsty. I nadal płonie z miłości do Kaana Vaegora. Gdy dowiaduje się, że świat czeka najbardziej niszczycielski jak dotąd upadek księżyców, będzie musiała zdecydować, którą ścieżkę wybierze — śmierci, a może życia.

Kaan jest zdesperowany, by chronić swoje królestwo przed zagładą. Rozsyła wici rozproszonym przyjaciołom i bliskim, ale wciąż nie ma odpowiedzi — a czas ucieka. Oboje próbują ratować świat, któremu grozi koniec, i jednocześnie odpierać wrogów knujących krwawe intrygi. Ale najtrudniejsze, z czym przyjdzie się im zmierzyć, to tajemnica kryjąca się w przeszłości Raeve...


Jeśli liczycie na smoki, to w tym tomie się nie zawiedziecie — jest ich znacznie więcej niż w pierwszej części. Do tego mamy tutaj także takie wątki jak smocze walki, dowiadujemy się także trochę więcej o tym, jakie to są stworzenia. Jedną z rzeczy, która mnie niezmiennie irytowała, jest Raeve i jej brak wspomnień. Już od poprzedniej książki wiemy, że straciła pamięć, ale sama bohaterka dopiero bardzo powoli stara się odkryć zapomniane rzeczy. Jest wątek za bardzo przeciągnięty (by następnie rozwiązał się w ciągu kilku stron). Najlepiej zbudowanym bohaterem jest Kaan — jego relacja z Rygunem jest świetnie przedstawiona i śmiało można powiedzieć, że jest typowy green flag. Autorka wplata sporo wątków — dlatego, jeśli nie czytaliście pierwszego tomu, to odsyłam do niego (bo bez jego znajomości raczej nie odnajdziecie się w tym świecie). Sporo nowych postaci i historii z nimi związanych — przez co momentami akcja stoi w miejscu.



Z ostrzeżeń przed czytaniem można wymienić: śmierć, przemoc, drastyczne sceny seksualne, krew i wnętrzności, okrucieństwo wobec ludzi, jak i zwierząt. Nie jest to więc książka przyjemna i urocza. Ballada o spadających smokach to dosyć długa powieść, którą spokojnie można byłoby skrócić — wyciąć z dwieście stron i myślę, że nie straciłaby na tym. Opowieść ta stanowi romantasy, ale oprócz tego znajdziecie w niej polityczne intrygi, magiczne wątki i przeszłość, o której nie można zapomnieć.


Świat przedstawiony przez Sarahę A. Parker jest obszerny i mam wrażenie, że autorka nadal będzie go rozbudowywać. Jeśli lubicie romantasy, to ta seria powinna Wam się spodobać.


Ilość stron: 861

Wydawnictwo: Uroboros



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Uroboros ;)









© Mrs Black | WS X X X