[2845] Nowy post: Piekło

0 | Skomentuj

Wrath przedstawia Najsilniejsza ofiara 2/6

Ryk rozjuszonej bestii momentalnie wypełnił całą klatkę, a twarz skąpana szkarłatem stawała się coraz mniej ludzka. Ruszył ponownie przed siebie i wykonał kolejny potężny zamach, tym razem lewą ręką, który był szybszy od poprzedniego. Aaron nie zdążyłby uniknąć uderzenia, dlatego przyjął je na podwójną gardę, w efekcie czego został odrzucony daleko do tyłu za sprawą zwierzęcej siły przeciwnika. Hope niemal od razu znalazł się przy mężczyźnie, używając prawej ręki znowu w taki sam sposób, żeby dokończyć dzieła. Blondyn, wykorzystując balans ciała, zdołał ominąć cios i skontrować prawym podbródkowym, po którym głowa młodzieńca odskoczyła, a następnie wyprowadzić dwa błyskawiczne uderzenia w lewy i prawy bok. Wysokie kopnięcie kończące kombinację powaliło Hope’a na ziemię. Natychmiast wstał, ale mimowolnie wypluł sporą ilość krwi.
- Może zakończylibyśmy na tym? – zapytał z nadzieją Aaron.

Kategoria: Darkfic, Dramat, Fantastyka, Fantasy, Horror, Psychologiczne

[380] Recenzja: Witamy w Ballyfrann – Deirdre Sullivan

0 | Skomentuj





 „Fikcja niczym bluszcz oplata rzeczywistość. Skrywa to, co złe, faworyzując to, co dobre.”, czyli pomysł był, ale gdzieś się zmył.

Sięgając po Witamy w Ballyfrann, oczekiwałam mrocznej zagadki i tajemnic. Okładka jest bardzo klimatyczna (jednak ta oryginalna podoba mi się dużo bardziej!). Lubię czytać fantastykę i chętnie po nią sięgam.


Mroczna i pełna magii opowieść o siostrzanej miłości I poświęceniach, na jakie się zdobywamy, by chronić naszych najbliższych.


Bliźniaczki Madeline i Catlin przenoszą się do Ballyfrann, położonego na górskim odludziu miasteczka cieszącego się złą sławą – od wielu pokoleń dochodzi tu do tajemniczych zaginięć dziewcząt. Stare zamczysko, a którym teraz mieszkają, też nie sprawia wrażenia miejsca nadmiernie przyjaznego…

Z sióstr Catlin zawsze była tą bardziej przebojową, a Maddy przywykła do życia w jej cieniu. Jednak przeprowadzka do Ballyfrann wszystko zmienia – Catlin odnajduje miłość, Maddy zaś zaczyna odkrywać w sobie potężne moce, których istnienia wcześniej nie przeczuwała. Czeka ją wyprawa w głąb samej siebie, jeśli chce pomóc siostrze, której grozi, że to dziwne miasteczko skradnie jej coś znacznie cenniejszego niż serce. Czeka ją także wyprawa w przeszłość swojej rodziny – a to niekoniecznie bywa przyjemne…


Ludzka dusza jest jednak pełna tajemnic. To, co z pozoru wydaje się słuszne i dobre, okazuje się groźniejsze, niż się im wydawało.


Witamy w Ballyfrann to w oryginale Perfectly Preventable Deaths, co decydowanie lepiej brzmi niż nasz polski tytuł, który w ogóle nie przypadł mi do gustu. Sama historia też nie do końca mnie zachwyciła. Owszem klimat miasteczka i jego sekrety są tutaj dużym plusem. To jednak zabrało mi tego czegoś. Pomysł na fabułę był, ale gorzej z wykonaniem. Autorka w ogóle nie bardzo zagłębiała się w swoich bohaterów, przez co niewiele o nich wiemy i jakoś nie specjalnie można ich polubić. Jedynie Maddy może wzbudzić sympatię. Reszta w głównej mierze irytuje.

Książka jest dosyć dziwna i raczej nie każdemu się spodoba. Przez pierwsze sto stron w ogóle nie mogłam wczuć się w lekturę i odłożyłam ją na jakiś czas. Gdy powróciłam do niej, nadal nie mogłam się przekonać i tak zostało aż do końca. Autorka dużo czasu poświęca na nastoletnie dramaty i przemyślenia, od których głowa może rozboleć. Dialogi są miejscami strasznie sztywne i nic nie wnoszą do fabuły. Niestety spodziewałam się czegoś lepszego, tutaj nic mnie nie zachwyciło.


Witamy w Ballyfrann to książka młodzieżowa, która może znużyć czytelnika. Główne bohaterki są nijakie. Catlin niezmiernie mnie irytowała – pusta dziewczyna, która pragnie tylko poznać jakiegoś faceta i się z nim przespać. Dawno już żadna bohaterka nie wywołała u mnie takiej irytacji.

Całość jest dosyć powolna. Dopiero pod koniec akcja nabiera rozpędu. Gdyby cała książka była w podobnym stylu to na pewno byłaby ona dużo lepsza. Podsumowując, jest to bardzo dziwna książka, w której znajduje się kilka drastycznych scen (z udziałem zwierząt). Przez większość książki nudziłam się i dosyć opornie mi się ją czytało. Pomysł był, ale gdzieś się zmył.


Ilość stron: 367

Wydawnictwo: IUVI

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu IUVI ;)


[2844] Nowy post: Dziewczyna, która widziała za dużo

0 | Skomentuj

Alyssa Adams przedstawia  3. Bez serca

— Wie pan, co intuicja mówi mi na temat zabójcy? — zapytała szybko.
No i się zaczęło. Cholera. Akurat kiedy nabrał nadziei, że nie będzie mu wmawiała, że ma nadprzyrodzone zdolności.
— Jasne. — Udało mu się zachować spokój w głosie. — Słucham.
Skupiła się, skoncentrowała. Zmrużyła lekko oczy. Widział, że za wszelką cenę chce powiedzieć to, co jej chodzi po głowie.
— Zamknął ją w piwnicy, bo tak karała go matka — powiedziała cicho. — Trzymała go w ciemnościach długie godziny, a potem biła pasem, bo, uwięziony, załatwiał się pod siebie. Mówiła mu, że tkwi w nim demon i trzeba go wypędzić.
— Bez urazy, panno Blake, ale takie bzdury usłyszę od pierwszego lepszego autora tak zwanych profilów psychologicznych. Zaraz mi pani powie, że jest bardzo zorganizowany, prawda? Że to biały mężczyzna w wieku od dwudziestu pięciu do pięćdziesięciu czterech lat, inteligentny samotnik, bez rodziny i przyjaciół.
— Tego nie wiem — odparła spokojnie. — Ale wiem, że szuka pan człowieka przekonanego, że opętał go demon. Uważa się za łowcę czarownic.

Kategoria: Fantasty

[379] Recenzja: Sfora – Przemysław Piotrowski

0 | Skomentuj






„Gdy ksiądz umierał, nie był w stanie zrozumieć, dlaczego Bóg wezwał go do siebie, wysyłając po niego samego diabła.”, czyli fantastyczny drugi tom serii z Igorem Brudnym.

Sierpień obfitował u mnie w praktycznie tylko fantastycznymi książkami. Sfora także należy do tej grupy. Najnowsza książka Przemysława Piotrowskiego na portalu lubimyczytać (w momencie pisania tej recenzji) uzbierała 9,5 gwiazdek (!), co tylko potwierdza, że czytelnicy są zachwyceni.

Zima. W lesie nieopodal Zielonej Góry odnaleziona zostaje ręka. Wstępne oględziny wskazują, że została ona… odgryziona przez człowieka.

Atmosfera niepokoju w mieście narasta. W mediach pojawiają się pogłoski o grasującym w okolicach wilkołaku. Niedługo potem śledczy trafiają na zmasakrowane zwłoki zaginionej niedawno zakonnicy – ofiara została zamordowana, a jej ciało rozszarpały wilki. Inspektor Romuald Czarnecki powołuje specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą, w skład której wchodzą również Igor Brudny i Julia Zawadzka ze stołecznej policji. Talent i trudna przeszłość komisarza Brudnego po raz kolejny mogą okazać się nieocenione.

Mimo zdecydowanych działań śledztwo komplikuje się coraz bardziej. Brudny musi ustalić, czy sprawca ma jakiś związek z sierocińcem sióstr hieronimek, w którym sam się wychowywał. Łowy dopiero się zaczynają.

Po świetnym Piętnie oczekiwałam, że kolejna książka będzie równie dobra, a nawet lepsza. I moje oczekiwania się spełniły. Od razu muszę napisać, że uwielbiam okładki tej serii. Są tak klimatyczne i jednocześnie przerażające. Sfora to mocny i brutalny kryminał. Od pierwszych stron towarzyszy nam adrenalina, która nie opuszcza tej historii do końca. Opisy zbrodni nie są już tak bardzo brutalne, jak to miało miejsce w Piętnie, ale nadal idealnie oddają klimat historii.

W Sforze podobnie jak to miało miejsce w Piętnie, akcja pędzi niczym rollercoaster. Nie ma chwili na nudę i ciężko oderwać się o niej choćby na minutę. Autor umiejętnie manipuluje czytelnikiem i powoli skrzętnie ukrywane tajemnice wychodzą na jaw. Podczas czytania towarzyszy nam wiele emocji – od strachu po obrzydzenie. Bohaterowie są dopracowani w każdym nawet najmniejszym szczególe. Mocne charaktery i przerażający morderca. Czego chcieć więcej?

Sfora to jeden z najlepszych kryminałów przeczytanych przeze mnie w tym roku. Książkę można czytać, nie znając Piętna, ale uważam, że jednak warto zacząć od pierwszego tomu, ponieważ dużo łatwiej odnajdziecie się w świcie Piotrowskiego. Sfora to lektura, w której ciągle coś dzieje, mroczna i niebywała. Mimo że mordercę szybko odkryjemy to i tak nadal czyta się ją z zaciekawieniem. Jeśli szukacie dobrego kryminału, to mogę wam polecić Sforę. Na pewno przypadnie ona do gustu fanom mrocznych historii.

Ilość stron: 536

Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarna Owca

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca :)


[2843] Nowy post: Przeniewierca - ItaHina, Hinata w Akatsuki

0 | Skomentuj

Sharona przedstawia Przeniewierca - rozdział 10

– Nie mam, niestety, dobrych wieści z Kraju Błyskawic. Wioska Ukryta w Chmurach się zbroi. Prawdopodobnie obawiają się ataku albo…
– Sami chcą zaatakować – dokończyła Hinata.
Cień ognia z pochodni zatańczył na jej twarzy, ukazując zatroskane, białe oczy. Dziewczyna złożyła ręce na piersi. Obawiała się o swoją rodzinną wioskę. Wioska Liścia jeszcze nie odbudowała swojej renomy na arenie międzynarodowej od czasu zabicia trzeciego Hokage. Stosunki Kumogakure–Konohagakure zawsze były napięte. Nigdy nie udało się zawiązać prawdziwego traktatu pokojowego. Agresywna polityka obecnego i poprzedniego Raikage nie pomagała. Różnice między wioskami robiły się coraz poważniejsze, a nastroje nie budziły wątpliwości. Zawieszenie broni nie oznaczało pokoju. Nigdy.

Kategoria: Fanfiction, Naruto

[2842] Nowy post: May it be an evening star shines down upon you. May it be when darkness falls.

0 | Skomentuj

K. przedstawia Rozdział #9 - Ród opętany przez zło.

– Czyli Madara stał się zły przez swoje uczucia?
– Widzę, że jednak bardzo cię nie doceniałem.
Sakura raz jeszcze się zarumieniła. Nie wiedziała, co konkretnie strażnik ma na myśli. Odwróciła speszony wzrok, znowu kierując na jezioro.
– Madara stracił w wojnie brata – kontynuował. – Uważam, że to był początek jego nienawiści do świata. Później zaczął praktykować czarną magię.
Myślę, że chciał jakoś przywrócić do życia brata

Kategoria: Fanfiction, Naruto

[2841] Nowy post: I love watching your every move, Trying to get close to you, Seems like I'm falling in love.

0 | Skomentuj

K. przedstawia Niespodzianka

– Nad czym tak dumiesz? – zapytała spoglądając badawczo na leżącego Sasuke.
– Wspominam, kiedy pierwszy raz wyznałem ci miłość.
Sakura zarumieniła się. Wzięła z komody torbę, a następnie skierowała się w stronę łózka.
– Wiesz, że minął już rok?
– Naprawdę? – udawała zaskoczoną, ale kiedy oczy Uchihy zwęziły się, dała mu kuśtykańca w bok. – Żartuję.
– Minął rok, a ja jeszcze bardziej cię kocham – wziął jej podbródek i uniósł do góry. – Chyba czas na dalszy krok.
– Co masz na myśli?

Kategoria: FANFICTION, NARUTO

[378] Recenzja: Siódma ofiara – Aleksandra Marinina

0 | Skomentuj
„Z punktu widzenia miłosierdzia śmierć jest dobra z tego względu, że kładzie kres starości. Śmierć poprzedzającą niedołęstwo jest bardziej pożądana niż śmierć, która je wieńczy.”, czyli morderca, który wyznaje kult śmierci.

To już moje szóste spotkanie z twórczością Aleksandry Marininy i na pewno nie ostatnie. Za mną już Niebezpieczna sekwencja, Sprawiedliwy oprawca, Śmierć nadeszła wczoraj, Wieczny odpoczynek i Harmonia zbrodni. Teraz czas na 21. tom z tej serii.


Dwie śledcze na tropie seryjnego mordercy!

W transmitowanym na żywo programie telewizyjnym „Kobiety niezwykłych profesji” biorą udział dwie rosyjskie śledcze – Anastazja Kamieńska i Tatiana Obrazcowa. Niedługo po jego emisji na ulice Moskwy pada blady strach.
Jedni po drugich zaczynają umierać ubodzy mieszkańcy Moskwy, a obok zwłok tajemniczy morderca zostawia wiadomości, których nie sposób rozszyfrować. Do kogo są adresowane? Tatiany czy Anastazji?
I przede wszystkim – kto będzie następną ofiarą?
Anastazja Kamieńska powraca w kolejnej zagadce kryminalnej!

Tym razem w śledztwie Kamieńskiej będzie pomagać Tatiana Obrazcowa. Czymś, co mnie trochę zdziwiło była ilość narratorów. Historię śledzimy z punktu widzenia wielu postaci. O ile dobrze pamiętam, w poprzednich książkach tak nie było, ale nie jest nic złego – dzięki temu możemy poznać wiele spojrzeń. Muszę przyznać, że książka wciągnęła mnie od pierwszej strony, gdzie autorka już w przedmowie zdradza nam trochę o mordercy. Wspomina o wydarzeniach na świecie (zmiana liczy 19 na 20 na początku numeru roku – książka została wydana ponad 20 lat temu) i mówi o mordercy, który będzie wyznawał kult śmierci. Lubię w książkach nawiązania do różnych religii, wierzeń, mistycyzmu itd.

Jest kryminał rosyjski, więc przygotujcie się na to, że wszelkie nazwiska i nazwy organizacji będą po rosyjsku, ale zostały spolszczone, co nie powinno sprawiać problemów osobom, którzy nie mieli styczności z językiem rosyjskim. Aleksandra Marinina potrafi przyciągnąć czytelnika i budować napięcie wprowadzając co chwila nowe tropy. Możemy wraz z Kamieńską próbować odgadnąć, kim jest morderca i co go motywuje. Bardzo dobrze stworzony został portret psychologiczny naszego protagonisty. Oprócz tego mamy też trochę spraw z życia codziennego bohaterów, ale przeszkadza to w czytaniu.

Ostatnie dwie książki Marininy, które przeczytałam, były dosyć krótkie (jak na tę autorkę). Tutaj już ponownie dostajemy ponad 500 stron bardzo dobrego kryminału. Lubię tę serię i zawsze z chęcią sięgam po jej kolejne tomy. Pomimo objętości książkę czyta się szybko i bez problemów. Jeśli nie czytaliście poprzednich tomów, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby przeczytać Siódmą ofiarę, gdyż książki Marininy możecie czytać bez znajomości wszystkich tomów (ale ja oczywiście polecam się z nimi zapoznać – warto!).

Ilość stron: 542





[2840] Nowy post: Piekło

0 | Skomentuj

Wrath przedstawia Najsilniejsza ofiara 1/6

- Gdzie jesteście? – wykrzykiwał Hope, przeczesując odmęty ciemności, które odebrały mu widoczność.
Szedł bez wytchnienia, poszukując swoich najbliższych, których tak bardzo pragnął ponownie zobaczyć. Nie odczuwał zmęczenia, mimo że poruszał się któryś dzień z kolei. Przebył tak wiele drogi, a wszędzie mijał tylko czerń.
Promyk światła, który nieoczekiwanie pojawił się przed nim, ukazał mu postać siwowłosego mężczyzny i czarnowłosej dziewczyny, czyli tych, których szukał. Zanim zdążył cokolwiek zrobić, Zen zniknął w ciemności – widok ten wyrwał połowę serca z jego piersi.
- Light… - odezwał się do tej, która pozostała.
Zrobił krok do przodu i na coś nadepnął, gdy spojrzał w dół, ujrzał martwe ciało Mark’a.
- … Dlaczego…? – zapytał trup.
Na twarzy Hope’a wymalowane było przerażenie i wielki smutek.
- Ja…

Kategoria: Darkfic, Dramat, Fantastyka, Fantasy, Horror, Psychologiczne

[377] Recenzja: Krew za krew – Victoria Selman

0 | Skomentuj

„Zachowanie jest lustrem, w którym każdy pokazuje, kim jest. Innymi słowy, to, co ktoś robi, stanowi odzwierciedlenie jego charakteru”, czyli udany debiut.

Krew za krew jest debiutancką książką Victorii Selman. Gdybym wcześniej tego nie wiedziała, to po lekturze nie zorientowałabym się. Jest to także początek serii z Zibą MacKenzie. Obecnie seria liczy trzy tomu (oprócz Krew za krew mamy jeszcze Nothing to lose oraz Snakes and ladders).

Londyn, godziny szczytu. W wyniku zderzenia zatłoczona kolejka podmiejska zostaje kompletnie zniszczona. Podczas wypadku Ziba MacKenzie – policyjna profilerka dostaje wiadomość od umierającej kobiety: On to zrobił. Musisz komuś o tym powiedzieć.
Outsiderka, Brytyjka o irańskich korzeniach – nigdy nie była graczem zespołowym. Jednak kiedy znalezione zostaje ciało z makabrycznym podpisem seryjnego mordercy, który powrócił po 25 latach, Ziba zostaje wciągnięta w poszukiwanie sprawcy.

Co sprowadza Kastratora z Londynu po tak długiej przerwie? Czy jego powrót ma coś wspólnego z wiadomością z pociągu?

Im bliżej kobieta jest odkrycia prawdziwej tożsamości mordercy, tym bliżej on jest tego, żeby ją wyeliminować z gry…

Już od samego początku nie możemy narzekać na nudę. Ziba MacKenzie jest jedną z pasażerek wykolejonego pociągu. I właśnie wtedy jedna z umierających kobiet przekazuje jej wiadomość, która od teraz nie da jej spokoju. Jestem pod wrażeniem tego, jak dokładnie autorka oddała charakter pracy MacKenzie, która zajmuje się tworzeniem profili psychologicznych. Jest to, jak dla mnie, bardzo fascynujące i naprawdę sporo się dowiedziałam z tej powieści. Liczne zwroty akcji nie pozwalały się nudzić

Kolejnym fantastycznym aspektem tej książki jest Raguel, bohater chory psychicznie i do tego maniak religijny. Bardzo dokładnie możemy poznać jego demony, a w jego głowie jest naprawdę upiornie. Raguel sądzi, że dostał misję do Boga, by wyczyścić świat z demonów. Dowiemy się jakie wydarzenia z przyszłości ukształtowały tego mordercę, który choruje na schizofrenię paranoidalną. Co tylko potwierdza, że będzie to jazda bez trzymanki. Autorka bardzo realistycznie odwzorowała zmagania Raguela z nałogiem oraz chorobą. Możemy poczuć jego emocje i „wejść” w jego mózg.



Akcja nie zwalnia aż do końca książki. Tutaj ciągle coś się dzieje, a krótkie rozdziały jeszcze bardziej ją przyśpieszają. Czasami trochę nużyły mnie opisy wspomnień głównej bohaterki. Nie spodziewałam się, że ten thriller tak bardzo przypadnie mi do gustu. Czyta się błyskawicznie i pomimo kilku wad (rozległych opisów czy też przewidywalności) jest bardzo udany debiut. Mam nadzieję, że Wydawnictwo Czarna Owca wyda także kolejne tomy z tej serii. Na pewno je przeczytam.





Ilość stron: 432
Wydawnictwo: Czarna Owca

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca :)


© Mrs Black | WS X X X