[084] Recenzja: Kruche życie – Stephen Westaby

0 | Skomentuj

„W tym momencie nie miałem już wyjścia - musiałem przedstawić plan B reszcie zespołu. Zamierzałem wykroić serce z piersi dziecka, położyć je na tacce wypełnionej lodem, aby utrzymać niską temperaturę, a i tam zoperować. Wtedy mógłbym je dowolnie obracać, żeby zrobić wszystko porządnie. Pomysł wydawał się genialny, ale musiałem się spieszyć.” , czyli profesor Westaby w niesamowity sposób przedstawia pracę kardiochirurga.


Gdy otworzyłam Kruche Życie i ukazały mi się rysunki, przedstawiające budowę serca, pomyślałam, że to chyba nie dla mnie i pewnie nic nie zrozumiem. Nic bardziej mylnego! Stephen Westaby stworzył książkę, którą czyta się z zapartych tchem. Jesteś ciekawy, jak wygląda praca kardiochirurga? Jak to jest mieć w swoich rękach życie drugiego człowieka?

Stephen Westaby, wybitny kardiochirurg, opowiada o swojej niezwykle ważnej pracy. Opisuje, dlaczego wybrał taki zawód i co go do tego skłoniło. Wspomina najciekawsze i najbardziej wzruszające przypadki medyczne, z jakimi się zetknął w swojej kilkudziesięcioletniej karierze. Opowiada między innymi, w jaki sposób ocalił niemowlę, które przeszło liczne ataki serca.



Kruche życie uświadamia, jak bardzo nasze życie może być kruche. Wzbudza wiele emocji od rozpaczy i smutku po euforię. Każdy przypadek medyczny jest ważny, wyjątkowy i godny uwagi. Westaby z opowiada te historie z wielką pasją. On kocha swoją pracę.

Kruche życie to zabójczo ciekawa książka, która pochłonie Was od pierwszych stron. Nie martwcie, jeśli nie jesteście zaznajomieni z medycznymi określeniami. Wszystko jest wytłumaczone i nie sprawia żadnych problemów w zrozumieniu tekstu. Na końcu mamy też słowniczek z terminami takimi jak zapalenie mięśnia sercowego czy też perfuzjonista. Polubiłam sposób prowadzenia narracji. Możemy poznać myśli kardiochirurga i jego rozterki.

Kruche życie pozwala spojrzeć na życie z nowej perspektywy i docenić to, co mamy. Bardzo poruszająca i godna uwagi. Rewelacyjna!


„Mimo dyplomu z biochemii i doktoratu z bioinżynierii sztucznych serc jestem technofobem, który nie umie posługiwać się komputerem ani naprawić najprostszej rzeczy w samochodzie.”


Ilość stron: 413
Wydawnictwo: SQN | Sine Qua Non

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu SQN (Sine Qua Non) ;)



Jak to jest mieć w swoich rękach życie drugiego człowieka? 

Praca kardiochirurga przypomina balansowanie na linie z nieustanną świadomością czyhającej tuż obok śmierci. Nie jest zajęciem dla ludzi o słabym sercu.

Kruche życie to emocjonująca, zdumiewająca i zapierająca dech opowieść cenionego profesora Stephena Westaby’ego, którego ścieżkę zawodową znaczyły geniusz i brawura. Wybitny kardiochirurg dzieli się najciekawszymi i najbardziej wzruszającymi przypadkami medycznymi, z jakimi się zetknął w swojej kilkudziesięcioletniej karierze.

Westaby opowiada między innymi, w jaki sposób ocalił niemowlę, które przeszło liczne ataki serca. Relacjonuje batalię z nowotworem, który życie młodej kobiety zmienił w trudne do opisania piekło. Opowiada o pionierskiej operacji wszczepienia sztucznego serca, w wyniku której powstał „człowiek na baterie”.

To ważna i poruszająca książka. Pozwala przesunąć własne granice i spojrzeć na życie z nowej perspektywy.

[083] Recenzja: Escape room – Megan Goldin

1 | Skomentuj

„Witajcie w pokoju zagadek. Wasz cel jest prosty: wyjdźcie stąd żywi.”, czyli escape room w świecie finansów Wall Street.


Escape room to książka, która swoją premierę miała kilka tygodni temu. Przeczytałam ją już jakiś czas temu, ale teraz zebrałam myśli i postanowiłam napisać recenzję. Oczekiwałam dużo od tej historii – krwi, morderstw, tajemnic i troszeczkę się zawiodłam.

Czwórka współpracowników dostaje tajemniczą wiadomość. Przerywają swoje plany i postanawiają spełnić warunki wiadomości. Vincent, Jules, Sylvie i Sam wsiadają do windy w biurowcu. Są ambitni i pozbawieni skrupułów. Ubijają miliardowe interesy i żyją w niedorzecznych luksusie. Myśleli, że kierownictwo chce ich sprawdzić w ekstremalnych warunkach. Wkrótce okazuje się, że mijające godziny w klaustrofobicznej atmosferze sprzyjają odkrywaniu prawdy.

Każdy z bohaterów ma coś na sumieniu, a za dużymi pieniędzmi zawsze stoją tajemnice. Oszustwa, molestowanie, zastraszanie jest na porządku dziennym w świecie Wall Street. Książka bardzo dobrze pokazuje, do czego jest zdolny człowiek, aby żyć w luksusie. Czwórka współpracowników musi zacząć współpracować, aby wydostać się z escape roomu, co nie jest łatwe ani przyjemne.


Escape room jest uznawany za thriller psychologiczny. Myślałam, że będzie więcej krwi, tajemnic; że Escape room będzie przypominała horror. Owszem trzyma w napięciu, ale momentami mnie nudziła i musiałam robić sobie przerwy. Przydałoby się więcej akcji oraz dynamizmu. Historia dzieje się na kilku płaszczyznach: mamy escape room i historie, które z pozoru nie są powiązane z głównym wątkiem.


Dobra, ale nie wybitna lektura dla zabicia czasu. Jednak nie spodziewajcie się jakiś większych emocji. Świetnie przedstawiony świat, którym rządzą pieniądze. Goldin ukazała, do czego jest zdolny człowiek, jak bardzo korporacja wpływa na jego życie, do czego może prowadzić władza.


Ilość stron: 350
Wydawnictwo: Bukowy Las

Dziękuję za możliwość przeczytania tej książki wydawnictwu Bukowy Las.


Zajrzyjcie na mój Instagram oraz Instagram Bukowy Las.


Oto świat finansów Wall Street i jego najlepsi gracze: Vincent, Jules, Sylvie oraz Sam. Są ambitni i pozbawieni skrupułów. Ubijają miliardowe interesy i żyją w niedorzecznym luksusie.

Liczy się dla nich tylko pieniądz – i zrobią wszystko, by go zdobyć.

Jednak gdy tych czworo zostaje uwięzionych w windzie, pełniącej funkcję escape roomu – sprawy przybierają dla nich fatalny obrót. Muszą odłożyć na bok biurowe niesnaski i wspólnie pracować nad rozwiązaniem, otwierającym drogę na wolność.

W klaustrofobicznej atmosferze wszystkie ich brzydkie tajemnice wychodzą na jaw. Czy w końcu odpowiedzą za grzechy swojej profesji: oszustwo, zastraszanie i molestowanie seksualne?

Czas mija, nastroje są coraz bardziej napięte, w dusznym powietrzu windy wisi zapowiedź katastrofy oraz ostateczne pytanie: kto spośród nich jest zabójcą?

[082] Premierowa recenzja: Odwyk – Adam Widerski

0 | Skomentuj

„Witam panów. Przyszliście popatrzeć na nagiego leżącego w morzu krwi?”, czyli udany debiut Adama Widerskiego.


Odwyk to debiut Adama Widerskiego. Jeśli wszystkie książki będą takie jak ta, autor ma szansę na sławę. Tytuł książki kojarzy się z uzależnieniem, ale uwaga to jest kryminał, więc nie dajcie się zwieść tytułowi.

Akcja rozpoczyna się w jednej z klinik odwykowych w Łodzi, w której zostaje zamordowany jeden z pacjentów. Wkrótce okazuje się, że morderca ma na celu osoby uzależnione lub powiązane z narkotykowym światem. Co oznaczają symbole, które morderca zostawia przy zwłokach? Czy psychopata prowadzi jakąś przerażającą rozgrywkę z policją?

Świat wykreowany w Odwyku jest bardzo surowy, męski i pełen kłamstw. Widerski używa bardzo dużo dialogów, nie skupia tak bardzo na opisach (co dla mnie jest plusem). Przez ponad 600 stron wciągamy się w klimat kłamstw, morderstw, w życie policjantów. Wszystko idealnie do siebie pasuje, co sprawia, że książkę czytamy z przyjemnością.


Mrożąca krew w żyłach akcja wciąga czytelnika, który nie jest w stanie odłożyć tej książki. Znakomicie skonstruowana historia. Autor zadbał o każdy element układanki i dobre zakończenie, a wielowątkowość urozmaica fabułę.


Ciekawą postacią jest policjant Piotr Krzyski śledczy z wydziału kryminalnego Łódzkiej policji. Jest jednym z najlepszych policjantów. Wraz z partnerem Łukaszem Majskim tworzyli zgrany duet. W pojedynkę Krzyski nie radzi sobie zbyt dobrze, ale teraz nie ma wyjścia. Jaką tajemnicę ukrywa Piotr?

Nie zrażajcie się ilością stron. Ja też na początku byłam sceptycznie nastawiona do Odwyku ze względu na jego objętość, ale okazało się, że niepotrzebnie. Historia jest bardzo realistyczna, momentami niezwykle brutalna. Na pewno spodoba się fanom gatunku. Ja bawiłam się świetnie i liczę, że Widerski wkrótce powróci z nową powieścią.

Ilość stron: 638
Wydawnictwo: INITIUM

TUTAJ możecie przeczytać fragment ODWYKU. 



W upalnej Łodzi panuje tylko pozorny spokój. W renomowanej klinice leczenia uzależnień ofiarą zabójcy pada jeden z pacjentów. Dochodzenie prowadzi inspektor Ryszard Walski z czwartego komisariatu.

Kim jest nieuchwytny sprawca? W kogo uderzy ponownie?

Dlaczego jego celem są ludzie uzależnieni i związani z narkotykowym półświatkiem?

Co oznaczają symbole, które zostawia przy zwłokach?

Czy psychopata prowadzi jakąś przerażającą rozgrywkę z policją?

Śledczy wchodzą do gry, mimo iż nie znają jej reguł. Mnożą się komplikacje, na jaw wychodzą skrywane sekrety. Kto zatriumfuje w ostatecznym starciu?

W debiutanckiej powieści Adama Widerskiego mieszają się zbrodnie i tajemnice przeszłości, miłość i korupcyjne układy, bolesne wspomnienia i trudy policyjnej roboty. Wszystko to w łódzkiej scenerii, dalekiej od pocztówkowego uroku.

„Idealne tempo, mocna akcja, zaskakujące zakończenie. Dodatkowo wielki plus dla autora za realistyczne odtworzenie miejsca akcji – Łodzi, jakiej nie znają turyści robiący sobie rundkę po knajpach przy Piotrkowskiej. Jestem pewien, że jeszcze nie raz usłyszymy o Adamie Widerskim!”
– Zbigniew Zborowski

[081] Przedpremierowa recenzja: Morderstwo ma motyw – Francis Duncan

0 | Skomentuj

„Nie można dostrzegać w świecie, tylko piękna. Trzeba też widzieć szpecące plamy, rzeczy wstrętne i nieestetyczne. Ponieważ takie jest życie: nie tylko piękne, cudowne i zadziwiające, ale również brzydkie i niechlujne. Trzeba widzieć ten brud, a jednocześnie nie stać się cynikiem; trwać przy swoich ideałach; zachować wiarę w ludzką przyzwoitość — taki jest prawdziwy cel życia.”


Morderstwo ma motyw to moje pierwsze spotkanie z twórczością Francis Duncan. Jest to klasyczny, brytyjski kryminał napisany w latach 40. XX wieku. Darzę wielką sympatią ten gatunek i zawsze chętnie sięgam po takie książki.

Tremaine udaje się do małego miasteczka Dalmering. Na miejscu dowiaduje się, że poprzedniej nocy dokonano zabójstwa jednej z organizatorek przedstawienia „Morderstwo ma motyw”, w którym aktorami są mieszkańcy miasteczka. Tremaine jest detektywem amatorem i postanawia pomóc policji w rozwiązaniu sprawy. Śledztwo jest prowadzone przez jego przyjaciela ze Scotland Yardu. Z pozoru spokojna miejscowość skrywa w sobie wiele mrocznych tajemnic. Wraz z rozwojem akcji wychodzi na jaw wiele intrygujących spraw mieszkańców. Liczba podejrzanych stale rośnie, a to nie koniec morderstw.


Jeśli lubicie twórczość Agathy Christie czy Arthura Conan Doyle'a, to jest to książka dla Was. Morderstwo ma motyw to klasyczny kryminał w angielskim stylu. Zawiera wszystko, co dobre w kryminale. Trzyma w napięciu do ostatniej strony. Oczywiście domyślałam się, kto może być mordercą, ale mimo to książka nie straciła na tym na wartości.


Barwni bohaterowie – uczynni, gwałtowni, opanowani. Jest tutaj tyle postaci, że czasami można się pogubić (szczególnie na początku gdzie jest ich bardzo dużo), ale dzięki różnorodności charakterów łatwiej jest ich zapamiętać. Moją sympatię zdobył Mordecai Tremaine, który słynie z tego, że obserwuje i analizuje ludzi. Uważa się za detektywa amatora z sukcesem na koncie. Ma sześćdziesiąt lat.

Spokojne miasteczko żyje morderstwem, a mieszkańcy zaczynają bać się o własne życie. Przyjaciele stają się wrogami. Nie wiadomo, komu można ufać.


Historia jest ciekawa i przemyślana w każdym nawet najmniejszym szczególe. Nie zrażajcie się dość nudnym początkiem, później fabuła się rozkręca. Warto przemęczyć się przez kilka pierwszych stron, aby potem nie żałować, że się zrezygnowało. Dla fanów gatunku będzie to dobra zabawa, dla innych może szansa na polubienie klasycznych kryminałów. Liczę na wydanie kolejnych książek Francisa Duncana, który kilkanaście lat temu napisał sporo kryminałów.


Ilość stron: 311 (egzemplarz recenzencki)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Premiera: 20 maja 2019 r.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka ;)

Zajrzyjcie na mój Instagram oraz na Instagram Zysk i S-ka.


Klasyczny brytyjski kryminał w stylu Agathy Christie.

Kiedy Mordecai Tremaine wysiada z pociągu na stacji Dalmering, morderstwo jest ostatnią rzeczą, która kojarzy mu się z sielankowym krajobrazem. Okazuje się jednak, że ta urokliwa angielska miejscowość skrywa wiele tajemnic.
Próby do amatorskiego przedstawienia teatralnego pod tytułem „Morderstwo ma motyw” idą pełną parą, lecz prawdziwy dramat rozgrywa się poza sceną. Jedna z organizatorek spektaklu zostaje znaleziona martwa i Tremaine, jako detektyw amator i gorliwy badacz ludzkiej natury, nie może się oprzeć pokusie, by pomóc policji w rozwiązaniu zagadki.

[080] Przedpremierowa recenzja: Wada – Robert Małecki

0 | Skomentuj

„Próbował z tych danych ustalić przebieg wypadków, rozważał wiele możliwości, ale każda z nich wydawała mu się obarczona wadą...”, czyli jedyna wada, którą chcesz mieć, to książka Roberta Małeckiego.


Miałam bardzo duże oczekiwania wobec Wady. Po Skazie autor zawiesił poprzeczkę wysoko i liczyłam, że Wada mnie nie zawiedzie. Skaza to jedna z moich ulubionych książek 2018 roku. Wada powtórzy sukces i na pewno znajdzie w moim TOP tego roku. Nie czytałam wcześniej innych książek Roberta Małeckiego. Swoją przygodę z jego twórczością rozpoczęłam od Skazy. Teraz chyba przyszedł czas na nadrobienie innych książek.

Na leśnej polanie w pobliżu jeziora komisarz Bernard Gross trafia na pusty, zakrwawiony namiot. Brak ciała ofiary, narzędzia zbrodni i sprawcy. Policja nie wie, od czego zacząć. Wkrótce komisarz ma do rozwiązania kolejne sprawy. Zbyt wiele niewiadomych i zbyt wiele mylnych tropów, którymi musi podążyć, by w gęstniejącym mroku odnaleźć przerażającą prawdę.


Mam nadzieję, że dostaniemy dużo tomów z komisarzem Bernardem Grossem (trzeci już w przygotowaniu). Gross jest postacią bardzo złożoną jednocześnie ciekawą i trochę tajemniczą. Sama sprawa w Wadzie jest na tyle ciekawa, że nie odłożycie książki, póki nie dowiecie się, o co tak naprawdę chodzi. Sam autor co chwila rzuca nowe poszlaki, które mylą czytelnika.


Małecki stworzył mistrzowską intrygę. Przez ponad 500 stron zostajemy zasypani poszlakami, kłamstwami, aby na koniec dać się zaskoczyć. Autor manipuluje czytelnikiem, wprowadzając kolejne postacie i ich problemy. Sprawy, które z pozoru nie są powiązane, na koniec wyjaśniają się i układają w spójną całość. Jest mrocznie, tajemniczo, a przeszłość nie da o sobie zapomnieć. Bohaterowie są autentyczni; są tacy jak my – mają swoje problemy, wady i zalety.


Sprawa jest dopracowana w każdym nawet najmniejszym szczególe, a autor zaskakuje nas kolejnymi dowodami. Czytelnik może prowadzić śledztwo wraz z Grossem i domyślać się rozwiązania. Mamy tutaj także kilka dramatów rodzinnych (niewyjaśnione sprawy z synem głównego bohatera czy też stan zdrowia jego żony).


Wada to jedna z lepszych książek, które ostatnio czytałam (chyba nawet lepsza niż Skaza). Trzyma w napięciu do ostatniej strony, nie pozwalając oderwać się choćby na sekundę. Dużo dialogów, ciekawe opisy – to sprawia, że książkę czyta się szybko i czytelnik się nie nudzi. Jestem ciekawa co dalej, jakie kolejne śledztwa przed Grossem. Nie mogę się doczekać! Ponownie: Dobra robota, panie Robercie!

Ilość stron: 536
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Premiera: 15 maja 2019 r.

Recenzja Skazy


Za możliwość przeczytania tej książki oraz niesamowite gadżety dziękuję Czwartej Stronie ;)

Zapraszam na mój Instagram oraz Instagram Czwartej Strony, a także na Instagram Czwartej Strony Kryminału.


SĄ SPRAWY POGRZEBANE DAWNO TEMU.
I ŚWIEŻE ŚLADY ŚWIADCZĄCE O ZBRODNI.
TYLKO CIAŁA BRAK.

Groźne burze nad Chełmżą i nieznośne sierpniowe upały. Na leśnej polanie w pobliżu jeziora komisarz Bernard Gross trafia na pusty, zakrwawiony namiot. Stopniowo odkrywa wokół niego znacznie więcej śladów krwi. Wszystko wskazuje na brutalną zbrodnię, której ofiarą mogła paść młoda kobieta. Kłopot w tym, że Gross nie ma żadnego punktu zaczepienia. Brak ciała ofiary, narzędzia zbrodni i sprawcy. Zbyt wiele niewiadomych i zbyt wiele mylnych tropów, którymi musi podążyć, by w gęstniejącym mroku odnaleźć przerażającą prawdę. Prawdę, która odsłoni rodzinną tajemnicę sprzed wielu lat.

[2654] Nowy post: Szczypta przebiegłości

0 | Skomentuj

Elfaba przedstawia Rozdział 2: Sekrety i tajemnice

Zwlekła się z łóżka i odsłoniła szczelnie zaciągnięte wokół łóżka zielone kotary.
W pomieszczeniu panował półmrok. Z resztą ciężko, aby było inaczej, skoro pokój wspólny Ślizgonów znajdował się pod jeziorem. Dziewczyna wzdrygnęła się na samą myśl o tych hektolitrach wody, znajdujących się nad jej głową.
Pamiętała, jak bardzo była tym przerażona w pierwszych dniach w szkole. Wyobrażała sobie, jak sufit pęka, a potem zalewa ją ta niszczycielska substancja.
Woda ją przerażała. Nie był to jednak zwyczajny wodowstręt, nie, ona miała swój powód. Jej skóra po prostu nie tolerowała wody. Każdy kontakt z nią w najlepszym razie kończył się swędzącą czerwoną wysypką, a w najgorszym ropnymi pęcherzami.

Kategoria: Fanfiction, Harry Potter

[2653] Nowy post: Biały Lotos

0 | Skomentuj

Mari Kim przedstawia Rozdział 7

Aksamitny głos dotarł do uszu Tamary. Momentalnie ją zmroziło. Dreszcz przebiegł po plecach. Zamarła ze strachu, bo dobrze wiedziała, kto stał tuż za jej plecami. Przełknęła ślinę. Zacisnęła dłoń na pasku torby i powoli się odwróciła.

Kategoria: Fantastyka/fantasy/high fantasy

[079] Recenzja: Fantastyczne Zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda. Scenariusz Oryginalny – J. K. Rowiling

0 | Skomentuj

„Zapiszemy się razem na kartach historii, gdy tylko stworzymy na nowo ten świat.”, czyli magiczny świat J. K. Rowling powraca.


J. K. Rowling to autorka bestsellerowej serii o Harrym Potterze. Chyba nie ma osoby, która by nie kojarzyła Pottera. Ja jestem wielką fanką zarówno książek i filmów. Staram się być na bieżąco z powieściami Rowling. Cykl o detektywie Cormoranie Strike'u także już za mną. Scenariusz do filmu Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć również przeczytany. Nadszedł czas na oryginalny scenariusz do kolejnego filmu z cyklu Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda.


Gellert Grindelwald ucieka z więzienia. Po wydarzeniach z pierwszej części Newt dostaje zakaz opuszczania kraju. Jest zły i rozgoryczony. Tymczasem w Paryżu Grindelwald zbiera swoim popleczników. Chce zapanować nad wszystkimi niemagicznymi istotami. Newt za namową Dumbledore'a rusza w niebezpieczną podróż śladami Gellerta.

Postać Grindelwalda zawsze osnuta była tajemnicą. Pierwszy raz została wspomniana w uniwersum Pottera, ale nie dowiedzieliśmy się wtedy o niej zbyt dużo. Zbrodnie Grindelwalda to dużo bardziej dopracowana i rozbudowana historia. Pogłębia naszą wiedzę o świecie Harry'ego Pottera i przybliża postać Grindelwalda. Dowiadujemy się jak wyglądała jego relacja z Dumbledorem, dlaczego Albus nie chciał angażować się w poszukiwania czarnoksiężnika. Wracają także dobrze znane nam z pierwszej części postacie – Jacob, którego darzę wielką sympatią, Queenie i Tina. Świat czarodziejów staje coraz bardziej niebezpieczny i podzielony.


Cała książka jest w formie scenariusza, więc nie wszystkim przypadnie to do gustu. Ja mimo to bawiłam się dobrze i nie przeszkadzała mi taka forma. Przed nami jeszcze 3 kolejne scenariusze i najprawdopodobniej filmy. Trzeci na ekrany kin wejdzie w 2021 roku, więc i na kolejny scenariusz przyjdzie nam trochę poczekać.


Scenariusz jest fenomenalnie wydany. Ozdobiony rysunkami, które zaprojektował duet artystów MinaLima (Miraphora Mina i Eduard Lima). Oboje pracowali przy filmach z cyklu Fantastyczne zwierzęta oraz przy wszystkich ośmiu filmach o Harrym Potterze. Prace ze studia MinaLima w istotny sposób wpłynęły na wizualny styl Wizarding World, widoczny w filmach, w parkach rozrywki i bestsellerowych książkach. Ja jestem zachwycona rysunkami w tym scenariuszu.


Zbrodnie Grindelwalda to lektura obowiązkowa dla fanów J. K. Rowling i wykreowanego przez nią magicznego świata. Gwarantuję, że nie będziecie się nudzić, a po skończonej lekturze nie będziecie mogli się doczekać kontynuacji.


Ilość stron: 274
Wydawnictwo: Media Rodzina



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina ;)



Zajrzycie na mój profil na Instagramie, a także na Instagram Media Rodzina


CIĄG DALSZY NOWYCH PRZYGÓD W ŚWIECIE CZARODZIEJÓW J.K. ROWLING.

Po tym jak został zdemaskowany i schwytany w Nowym Jorku, Gellert Grindelwald, potężny czarnoksiężnik, spełnia swą groźbę i ucieka w dramatycznych okolicznościach. Jego celem jest zgromadzenie jak największej liczby nowych zwolenników swojej sprawy — wyniesienia czarodziejów ponad wszystkie niemagiczne istoty.

Jedyną osobą, która ma szanse go powstrzymać, jest Albus Dumbledore, którego niegdyś uważał za swojego najlepszego przyjaciela. Jednak Dumbledore nie obejdzie się bez pomocy byłego ucznia – Newta Skamandera, który już raz pokrzyżował plany Grindelwalda. Przygoda ponownie splecie losy Newta, Tiny, Queenie i Jacoba. Ich nowa misja, tym razem w Paryżu, okaże się sprawdzianem miłości i lojalności, kiedy będą stawiali czoło kolejnym zagrożeniom w coraz bardziej niebezpiecznym i podzielonym świecie czarodziejów.

„Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” to drugi z serii pięciu scenariuszy autorstwa J.K. Rowling, autorki uwielbianej i popularnej na całym świecie serii o Harrym Potterze. Okładkę i wnętrze scenariusza ponownie zaprojektował niezrównany duet artystów, MinaLima, którzy pracują przy wszystkich produkcjach z serii o Harrym Potterze i fantastycznych zwierzętach.




[2652] Nowy post: Rutyna Pisania

0 | Skomentuj

Aleksander „graf zer0” Janus  przedstawia „Odpocznij sobie”

„Cześć. Mam dla Ciebie propozycję – może sobie odpoczniesz?

Spokojnie, nie mam na myśli prokrastynacji w postaci oglądania śmiesznych kotów, psów czy ludzi na YouTube. Aktywność fizyczna, choć bardzo ważna dla naszego ciała, również nie wchodzi w grę; Podobnie czytanie książek, oglądanie seriali, cokolwiek innego. O medytacji, sztuce powolnego oddychania, kadzidłach także możesz zapomnieć – więc o jakim rodzaju odpoczynku mówię?”

Kategoria: Poradnik, Refleksje

[2651] Nowy post: 'ALL THE SAME'

0 | Skomentuj

Perriele rebel  przedstawia ROZDZIAŁ 26. 'KOCHAJ MNIE'

- To niesamowita istotka. Fajnie jest spędzić trochę czasu z dzieciakami. Miło i szybko mi mija czas przy niej. Ale... z jej siostrą jest tak samo – powiedział ciszej ostatnie zdanie. - Jesteś niezwykła. - Ścisnął moją dłoń, nieustannie patrząc mi w oczy.
- Tak? - szepnęłam. - Niezwykła?
- Jesteś taką moją gwiazdką z nieba, czymś magicznym dla mnie.
- Magicznym? - Mimowolnie zbliżyłam się do niego.
- Rozświetlasz mój dzień i uwielbiam się z tobą droczyć.
- I? - Zbliżyłam się jeszcze bardziej, tak, że czułam uderzające od niego gorąco.
- I szaleję za tobą.
- I?
- I nie mogę przestać. Szaleję i szaleję, i wkręcam się bardziej – wyszeptał tuż przy moich ustach. Schylił się lekko i delikatnie dotknął swoimi wargami moich. Rozeszło się po mnie przyjemne ciepło. Nasze usta powoli próbowały się złączyć, ale co zamierzone, nie miało nadejść.
- O, fuj! Niall, oni się całują! - usłyszałam krzyk Maddie gdzieś z tyłu i oboje się od siebie odsunęliśmy. Ale tylko trochę. Tylko odrobinę. Tylko na kilka centymetrów.
Obydwoje się zaśmialiśmy. Kątem oka zauważyłam, że moja siostra znowu znikła w kuchni i nie byłam zmuszona do tego, żeby odsunąć się od szatyna jeszcze bardziej.
- Wiesz... bardzo cię lubię. Tak... lubię, lubię – powiedziałam cicho, nie kryjąc szerokiego uśmiechu. Przeniosłam wzrok z jego ust i spojrzałam głęboko w oczy.
- Ja ciebie też lubię, lubię...

Kategoria: Fanfiction, Louis Tomlinson, One Direction
© Mrs Black | WS X X X