[960[ Recenzja: Gwen i Art się nie kochają – Lex Croucher

0 | Skomentuj

 „Była... Nie wiem, była moją mamą. Nie żyła na tyle długo, by się mną rozczarować, więc mam same dobre wspomnienia”, czyli queerowy romans w średniowiecznej krainie.


Gwen i Art się nie kochają to książka, którą wybrałam do przeczytania, by oderwać się od cięższych tematów. Zapowiadał się typowy rom-kom w wydaniu queerowym. Lex Croucher to autorka, która ma na swoim koncie już kilka powieści. Ta jest pierwszą wydaną w Polsce. Nagrodzona została nagrodą YA Book Pize i Book Are My Bag Readers Award. Wielokrotnie przewijała mi się zarówno na Instagramie, jak i TikToku.


Przymuszeni narzeczeni, zakazana miłość i jedno lato, które zmieni Camelot na zawsze!

Księżniczka Gwen wcale nie marzy o ślubie.

Artur Delacey również nie śpieszy się do ołtarza.

W dodatku ona nie może przestać myśleć o pewnej nieustraszonej rycerce,

a on zdecydowanie woli towarzystwo przystojnego księcia.

Niestety, królewska decyzja zapadła i zaręczyny ogłoszono.

Dla dobra Anglii, dla świętego spokoju i ku radości wszystkich, którzy uwielbiają cudze dramaty.

Z braku lepszego wyjścia Gwen i Art zawierają pakt. Postanawiają odgrywać idealną parę, by ukryć swoje prawdziwe uczucia. Ale im bardziej trzymają się planu, tym gorzej im to wychodzi.

W cieniu rycerskich turniejów, pałacowych intryg i spisków odkrywają, że szczerość wobec siebie jest największym aktem odwagi.

I że najtrudniejsza bitwa to ta z własnym sercem…


Akcja toczy się w średniowieczu i poniekąd bazuje na legendach arturiańskich. Na początku książki dostajemy mapkę, dzięki której dużo łatwiej połapać się w świecie Camelotu. Fabuła kręci się wokół zaaranżowanego małżeństwa Gwen i Arta. Oboje na początku nie przepadają za sobą. Im dalej tym stają się przyjaciółmi. Oboje także mają kogoś, z kim chcieliby być, co jednocześnie wydaje im się niemożliwe. Historię poznajemy z dwóch perspektyw (naszych głównych bohaterów), dzięki czemu możemy śledzić ich dylematy i problemy, z jakimi się zmagają. Całość opatrzona jest humorem — nie raz się parskniecie śmiechem.


Gwen i Art się nie kochają powiela stereotypy queerowych romansów, ale warto pamiętać, że akcja toczy się w czasach średniowiecza, więc to jest nawet logiczne posunięcie. Mamy walki na miecze, turnieje rycerskie i polityczne dramaty. Jednak jest to raczej spokojna opowieść, bez większych zwrotów akcji czy też akcji pędzącej niczym rollercoaster (na końcu nieco przyśpiesza). To jedna z tych pozycji, którą śmiało można zaliczyć do listy książek comfort reading. Powieść polecają także Alice Oseman (Heartstopper), Rainbow Rowell (trylogia o Simonie Snowie), czy też Becky Albertalli (Simon kontra reszta homo sapiens). Jeśli czytaliście ich książki, to myślę, że powieść Lex Croucher powinna przypaść wam do gustu. Lekka i niezobowiązująca opowieść, którą szybko się czyta.



Ilość stron: 402

Wydawnictwo: Nyks


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Nyks ;)









[959] Recenzja: Człowiek z dymu – Alex North

0 | Skomentuj

 „Jesteśmy kształtowani przez naszą przeszłość, lecz przeszłość nas nie definiuje”, czyli powrót bestsellerowego autora.


Alex North to autor takich bestsellerowych książek jak Szeptacz czy też W cieniu zbrodni. Dla mnie Człowiek z dymu to trzecie spotkanie z tym pisarzem. Poprzednie powieści dobrze mi się czytało, więc nie wahałam się przed sięgnięciem po najnowszą opowieść. Szeptacz był wielkim fenomenem na bookstagramie i myślę, że większość osób, jeśli nawet nie czytało, to kojarzy ten tytuł.


Życie Dana Garviego zostało naznaczone zbrodnią. Jako dziecko cudem uniknął porwania przez seryjnego mordercę, zwanego Szczurołapem. Spotkał za to jedną z jego ofiar i… odwrócił wzrok. Do dziś nie może sobie tego wybaczyć, dlatego teraz, jako profiler, szuka sprawiedliwości.

Kiedy jego ojciec umiera w podejrzanych okolicznościach, Dan musi wrócić na wyspę, której przysiągł już nigdy więcej nie odwiedzać, i odkryć prawdę. Nawet jeśli jest przerażająca.


Dan Gravi to mężczyzna, który doświadczył w dzieciństwie traumy, która naznaczyła go na całe życie. Będąc dzieckiem, stanął oko w oko z mordercą zwanym Szczurołapem oraz jego ofiarą. Przez lata czuł wyrzuty sumienia, że nie mógł nic w tamtej chwili zrobić. Początek tej opowieści jest nieco powolny — autor buduje duszą atmosferę, ale im później tym książka coraz bardziej wciąga. Dzięki temu, że możemy obserwować historię z dwóch perspektyw, poznajemy lepiej bohaterów. Samo miejsce, w którym dzieje się akcja jest świetnie przedstawione. Autor zawarł wiele opisów przyrody czy też krajobrazów wyspy, które potęgują napięcie i sprawiają, że to miejsce przyciąga czytelnika.


Alex North umiejętnie manipuluje czytelnikiem, zwodzi go, podsuwając mu mylne tropy. Książka trzyma w napięciu i sprawia, że czytelnik nie może doczekać się, kiedy dowie się, o co tak naprawdę chodzi. Ma ona swoje gorsze momenty (dłużenie się niektórych wątków i długie opisy), ale w ogólnych rozrachunku jest to ciekawa i intrygująca historia.


Człowiek z dymu to klimatyczna powieść z ciekawą fabułą i wieloma tajemnicami, które krok po kroku będziemy odkrywać. Autor ukazał, jak wielkie znaczenie może mieć dzieciństwo na późniejsze życie. Traumy, jakich doświadczył nasz bohater w młodości, odcisnęły swój znak na dorosłym życiu. Opowiada także o trudnych relacjach ojca z synem, które zostały przedstawione bardzo autentycznie. Myślę, że fanom thrillerów, które dostarczają dreszczyku emocji, Człowiek z dymu przypadnie do gustu. Dobrze mi się ją czytało i już wypatruję kolejnych książek Alexa Northa.


Ilość stron: 415

Wydawnictwo: MUZA


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu MUZA ;)









[958] Recenzja: K-popowe łowczynie demonów. Nieoficjalna księga zadań – Lila Violet

0 | Skomentuj

„Rozbiłam się na milion części i powrotu brak; Lecz teraz widzę piękno pośród skruszonego szkła”, czyli fenomen popkultury 2025 roku.


K-popowe łowczynie demonów to wielki hit Netflixa z 2025 roku. Ten animowany film bił rekordy popularność, a soundtrack pojawiał się na listach przebojów (cztery utwory znalazły się jednocześnie na liście Billboard Hot 100). Na pewno kojarzycie piosenki takie jak Golden czy też What It Sounds Like. Świat totalnie zwariował na punkcie HUNTR/X. To całe zamieszanie wokół tej produkcji pochłonęło nie tylko dzieci, ale i dorosłych.


Wskocz tanecznym krokiem do fandomu KPŁD, tam, gdzie świat mogą uratować: muzyka, przyjaźń i… pyszne przekąski.

Nieoficjalna księga zadań to interaktywny list miłosny do HUNTR/X. Będziesz rozwiązywać krzyżówki, wymiatać w wykreślankach (slay!),projektować kostiumy godne pogromców demonów, wyszukiwać ulubione teksty piosenek i testować swoją wiedzę o kluczowych momentach filmu.

Ale to nie tylko świetna zabawa – to też sposób na odkrycie swojego głosu, uwolnienie kreatywności i danie z siebie gazyliona procent, jak na prawdziwą fankę HUNTR/X przystało.

Niektóre zadania cię rozśmieszą, inne skłonią do myślenia, a każde przypomni, że jesteś silną i mądrą osobą, której nic nie powstrzyma.

Więc chwyć swoje ulubione długopisy, kredki albo flamastry, usiądź lub połóż się wygodnie (leżeć! leżeć! leżeć!) i zanurz się w świecie Rumi, Miry i Zoey.


Film opowiada losy k-popowej grupy — HUNTR/X — które oprócz bycia piosenkarkami są także łowczyniami demonów. Fabuła rozkręca się, gdy na scenę wchodzą Saja Boys, boysband, który składa się z demonów. Nasze główne bohaterki będą musiały przeciwstawić się demonom, by ocalić ludzkość. K-popwe łowczynie demonów nawiązują do koreańskiej kultury, czepiąc garściami z mitologii i demonologii. A całość rozgrywa się w świecie k-popu. Animacja jest najczęściej oglądanym filmem oryginalnym Netflixa.


Lila Violet postanowiła wykorzystać moment tej popularności i stworzyła Nieoficjalną księgę zadań. W środku znajdziecie kilkanaście gier, ciekawostek i quizów. Aby dobrze się przy niej bawić, należy zaopatrzyć się w kredki i flamastry. Myślę, że to idealna pozycja dla najmłodszych fanów, których można zaangażować do rozwiązywania krzyżówek, wykreślanek, odnajdywania wyjścia z labiryntu też kolorowania rysunków. A to wszystko w świecie K-popowych łowczyń demonów.



Ilość stron: 48

Wydawnictwo: Jaguar





Zajrzycie na mój profil na Instagramie oraz na profil Wydawnictwa Jaguar :)









[957] Recenzja: Dziki, mroczny brzeg – Charlotte McConaghy

0 | Skomentuj

„Ale takie jest życie. Musimy kochać całym sobą, wiedząc, że obiekty naszych uczuć umrą”, czyli klimatyczna opowieść u wybrzeży Antarktydy.


Dziki, mroczny brzeg to bestseller The New York Timesa. Charlotte McConaghy to autorka dla mnie kompletnie nieznana. Wcześniej w Polsce ukazała się jej książka Migracja (literatura piękna), a w wkrótce ma się ukazać kolejna — Kiedyś były tu wilki. Nie wiedziałam, czego się można po niej spodziewać, a do tej powieści przyciągnął mnie opis, który zwiastuje, że akcja będzie się dziać w ciekawym miejscu.


Na krańcu świata, pośród ciszy i sztormów, rodzina strzeże przyszłości, która z każdym dniem staje się coraz mniej pewna. Aż morze wyrzuca na brzeg kobietę — i nic już nie pozostaje na swoim miejscu.

Shearwater, niewielka wyspa u wybrzeży Antarktydy, to dziś niemal całkowite pustkowie. Z dawnego centrum badań pozostał jedynie bank nasion i ostatnia rodzina, której powierzono zadanie dopilnowania, by bezcenny zbiór trafił w bezpieczne miejsce. Dominic Salt i jego troje dzieci żyją tu w izolacji, każde z nich zmagając się z tym, co utracili — i z tym, czego wciąż nie potrafią wypuścić z rąk.

Gdy podczas gwałtownej burzy na brzeg trafia nieznajoma, wszystko zaczyna się zmieniać. Rowan — zraniona i niechętna do zwierzeń — powoli zyskuje ich zaufanie. Ale jej obecność rodzi też pytania. Kim naprawdę jest? I co tak naprawdę dzieje się na wyspie?

W miejscu, gdzie każda decyzja może zaważyć na przyszłości świata, bohaterowie będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy można zaufać komuś, kto sam czegoś się boi — i czy możliwe są jeszcze nowe początki.


W książce poznajemy historię Doma i trójki jego dzieci, którzy razem mieszkają na krańcu świata. Wiodą spokojne życie... aż do pewnego dnia, kiedy to morze wyrzuca na brzeg ciało kobiety. Od tego czasu nic już nie jest takie samo. Na pewno największych plusem (ale może i dla niektórych minusem) tej powieści jest jej klimat — znajdziecie naprawdę dużo opisów przyrody wybrzeża Antarktydy. Styl i język tej powieści nie każdemu przypadnie do gustu — jest plastyczny, sugestywny i piękny. Przypomina bardziej literaturę piękną niż typowy thriller. Autorka potrafi budować napięcie, a z każdą kolejną stroną czuć narastający niepokój.



Dziki, mroczny brzeg porusza takie tematy jak radzenie sobie z traumą, walka ze stratą i wszelkiego rodzaju sposoby wyparcia bolesnych wspomnień. Decyzje, jakie podejmują bohaterowie, mogą nam wydawać się dziwne, jednak im dalej, tym lepiej je rozumiemy. Nie znajdziecie tutaj dynamicznej akcji, która pcha fabułę do przodu. To raczej spokojna historia, która skupia się na emocjach i klimacie. Obserwujemy, z jakimi wyzwaniami zmaga się ojciec trójki dzieci. Widzimy, jak wielka jest siła w rodzinie, a także w miłości i zaufaniu. Dziki, mroczny brzeg zmusza do refleksji. Ukazuje, jak kruche jest życie i jak jedna decyzja może wszystko zmienić.



Ilość stron: 334

Wydawnictwo: FILIA


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu FILIA ;)










© Mrs Black | WS X X X