kwi52025

[891] Recenzja: Uwierz jej – Max Czornyj

0 | Skomentuj

„Czło­wiek boi się całe życie. Naj­pierw, że umrze, a potem, że bę­dzie żył zbyt długo”, czyli nietuzinkowa kobieta i traumatyczna przeszłość.


Max Czornyj — autor znany z makabrycznych opisów zbrodni, które umieszcza w swoich kryminalnych opowieściach. Każda z jego historii to emocjonująca, brutalna i intrygująca opowieść o najciemniejszych zakamarkach ludzkiej psychiki. Lubię sięgać po książki tego autora, więc nie wahałam się przed lekturą jego najnowszej pozycji Uwierz jej.


U stóp Antonii leży trup. I być może nie ma w tym nic niezwykłego. Komisarz policji widzi denata na własne oczy, do tego wiele świadczy, że mężczyzna zmarł nietypową śmiercią. Drzwi były zamknięte od środka, a w pomieszczeniu znajdowały się tylko dwie osoby. On i Antonia... Antonia nie zamierza owijać w bawełnę. Powie, co się wydarzyło, a mimo to jest pewna, że nie trafi za kratki. Najpierw jednak zamierza o coś poprosić komisarza. Niech wysłucha jej opowieści. Potem może zrobić, co tylko zapragnie.
Wy również posłuchajcie tej historii. Prośbom Antonii można odmówić tylko raz.
Raz w życiu.



Sam opis zwiastuje już nam ciekawą postać kobiecą. Antonia to kobieta, która prowadzi lecznicę. Można ją nazwać znachorką. Trudne dzieciństwo (matka umiera, a ojciec jest alkoholikiem) zmusza dziewczynkę do mieszkania wraz ze swoją ciotką i jej synem. Gdy u jej stóp znajdują trupa, Antonia jest pewna, że jednak nie trafi do więzienia i postanawia opowiedzieć całą historię komisarzowi. Czy można jej wierzyć? Akcję śledzimy dwutorowo — czasy obecne oraz przeszłość. Kobieta opowiada o swoich traumatycznych wspomnieniach z dzieciństwa i trudach życia codziennego. To postać niejednoznaczna — z jednej strony inteligentna i przebiegła, ale i momentami fascynująca. Przyciąga do siebie czytelnika, który stara się dowiedzieć, z kim ma tak naprawdę do czynienia.


Napięcie czuć od pierwszych stron i towarzyszy nam do samego końca. Każda kolejna strona to dochodzenie po nitce do kłębka i odkrywanie skrywanych tajemnic. Duszny klimat przyciąga i nie pozwala się oderwać. Z zaciekawieniem śledzimy tę zawiłą historię. A zakończenie sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, o czym właściwie była ta książka. To było wielkie zaskoczenie. Lubię takie nieoczywiste rozwiązania.

Uwierz jej to monolog głównej bohaterki, w którym przeskakujemy pomiędzy teraźniejszością, a wydarzeniami obecnymi. Czasami zdaje się to dosyć chaotyczne, więc należy uważnie czytać, by nie pogubić się. Max Czornyj nie boi się podejmować trudnych tematów. Znajdziecie tutaj sporo makabrycznych opisów (np. aborcji). Uwierz jej to lektura idealna dla fanów mrocznych thrillerów psychologicznych. Wywołuje wiele skrajnych emocji i pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami. Jeśli lubicie książki tego autora, to myślę, że i ta przypadnie Wam do gustu.


Ilość stron: 426
Wydawnictwo: FILIA Mroczna Strona



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu FILIA ;)













mar302025

[890] Recenzja: Księżycowy Nowy Rok. Historia miłosna – Gene Luen Yang, LeUyen Pham

0 | Skomentuj

„Niektórzy nie potrafią zignorować głosu serca”, czyli historia nie tylko o miłości.


Księżycowy Nowy Rok. Historia miłosna to komiks autorstwa Gene Luen Yang i LeUyen Pham. Pierwszego z nich możecie kojarzyć z serii komiksów Avatar: The Last Airbender. Bardzo lubię sięgać po powieści graficzne, dlatego długo nie zastanawiałam się przed sięgnięciem po tę historię.


Valentina sądziła, że jest skazana na złamane serce. I właśnie wtedy los podarował jej miłość.
Po serii nieprzyjemnych doświadczeń, dziewczyna jest gotowa wyrzec się miłości. Po co leczyć złamane serce, kiedy można ochronić je przed rozczarowaniem? Zresztą Val jest prawie pewna, że ciąży na niej klątwa. W jej rodzinie od pokoleń nikt nie miał szczęścia do związków.
Ale, jak to mówią: NIGDY NIE MÓW NIGDY. Pewne przypadkowe spotkanie obudzi w Val coś, czego do tej pory nie czuła. Czy to może być jej szansa na odwrócenie losu?




Komiks opowiada historię Valentiny, kobiety, która uwielbiała niegdyś Walentynki, a obecnie wierzy, że jest skazana na niepowodzenie w miłości. Nie tylko o miłości jest ta powieść — znajdziemy tutaj wątki przedstawiające trudy dorastania, życiowe rozterki czy też relacje rodzinne i przeżywanie straty. W książce pojawia się także wątek fantastyczny — widmo, towarzyszące naszej głównej bohaterce ujawnia jej lęki. Towarzyszymy Valentinie w jej radosnych momentach, ale i też tych gorszych, depresyjnych i smutnych. Zupełnie nie spodziewałam się, że kryje się w niej tyle mądrości — to nie jest pusta komedia romantyczna. Jest to o wiele bardziej skomplikowana opowieść. Emocje wylewają się z każdej kolejnej strony.




Jednym z powodów, dla których sięgnęłam po ten komiks, jest kultura azjatycka. Jeśli tak jak ja lubicie ją odrywać, to Księżycowy Nowy Rok przypadnie wam do gustu. Taniec lwów, Księżycowy Nowy Rok czy też obserwowanie po prostu społeczności tego kraju — to naprawdę ciekawy aspekt tego komiksu. Warto też wspomnieć o wydaniu tej książki i kresce — na rysunki patrzy się z przyjemnością, a kolory świetnie oddają emocje głównej bohaterki. To piękna podróż ku przeznaczeniu i przełamywaniu stereotypów. Daje nadzieję na lepsze jutro i otula czytelnika ogromem emocji.




Księżycowy Nowy Rok. Historia miłosna to opowieść, która pozwala oderwać się od problemów życia codziennego. Pochłania czytelnika i prowadzi przez mroczne tajemnice, cierpienie i stratę, ale także przez odkrywanie miłości i pozwolenie sobie na bycie szczęśliwym. Czyta się szybko i z przyjemnością. Jeśli lubicie sięgać po komiksy, to warto zainteresować się tą pozycją.




Ilość stron: 352
Wydawnictwo: Jaguar




Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Jaguar ;)




Zajrzycie na mój profil na Instagramie oraz na profil Wydawnictwa Jaguar :)







mar232025

[889] Recenzja: Dziedzictwo ognia – Sarah J. Maas

0 | Skomentuj

 „By zniszczyć potwora, wcale nie potrzeba innego potwora. Potrzeba światła, które przegna mrok”, czyli trzeci tom bestsellerowej serii.


Dziedzictwo ognia to już trzeci tom Szklanego Tronu. To seria, która ma rzeszę fanów. Sarah J. Maas stworzyła cykl fantasy, który się stał bestsellerem, a każdy kolejny tom przyciągał coraz więcej uwagi.


Celaena przetrwała śmiertelny turniej i śmierć przyjaciółki. To jednak nie koniec! Kolejne tajemnice wychodzą na jaw, a pozycja Królewskiej Obrończyni jest zagrożona. Ryzykując życie i karierę, Chaol wysyła dziewczynę do Wendlyn, gdzie zmuszona będzie zmierzyć się ze swoimi najmroczniejszymi wspomnieniami. Jeśli wyjdzie z tej próby zwycięsko, stanie się dla Adrlanu jeszcze większym zagrożeniem.

Tymczasem nad królestwem gromadzą się czarne chmury. Czy Dorian i Chaol zdołają je rozpędzić? Czy Celaena znajdzie odwagę, by stawić czoła swojemu przeznaczeniu i ochronić królestwo przed nadchodzącym mrokiem?


Mam u siebie trzy kolejne tomy: Dziedzictwo ognia, Królowa cienie oraz Imperium burz i są to naprawdę spore cegiełki. Jak się na nie patrzy, to już wiesz, że trochę czasu ci zajmą. I tak też było z Dziedzictwem ognia, który liczy sobie ponad 600 stron. Po raz kolejny na rozwinięcie akcji przyszło mi czekać połowę książki. Dopiero wtedy wydarzenia mnie wciągnęły. Fabuła wreszcie przyśpiesza i zaczyna coś dziać. Dostajemy walki, pojawia się napięcie i zwroty akcji. Szkoda, że od samego początku tego nie czuć. Spokojnie niektóre aspekty można byłoby wyciąć (wtedy trochę byśmy zeszli z licznika stron) i wyszłoby to książce na dobre.



U każdego z bohaterów widać progres, zmieniają się i nawet Calaena staje się mniej irytująca. Nareszcie bohaterowie zaczynają się zachowywać jak dorośli (chociaż nadal znajdzie się tutaj kilka infantylnych zachowań). Poznajemy nowych bohaterów i nowe miejsca. Pojawia się tutaj Rowan, postać, którą wiele osób uwielbia. Ja na razie nie jestem w stanie stwierdzić, czy zdobył moją sympatię. To postać tajemnicza i jestem ciekawa, jak dalej Sarah J. Maas ją poprowadzi.


Dziedzictwo ognia trzyma poziom poprzednich części. Zakończenie powoduje chęć sięgnięcie po kolejny tom. Ciekawie jest przedstawiony wątek fantastyczny, ale na razie żaden z bohaterów nie zdobył mojej sympatii. Mam u siebie kolejne dwa tomy i wkrótce ponownie powrócę do tego świata, by zobaczyć, jak rozwinie się dalej ta opowieść. Pierwotnie seria rozpoczęła się dwanaście lat temu, a mimo to nadal zbiera nowych czytelników. Język jest lekki, całość nie wymaga jakiegoś większego zaangażowania ze strony czytelnika. Mam nadzieję, że kolejne tomy będą tylko bardziej dynamiczne na początku.



Ilość stron: 656

Wydawnictwo: Uroboros



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Uroboros ;)
















mar222025

[888] Recenzja: Nie płacz, księżyc gaśnie – Cyryl Sone

0 | Skomentuj

„Noc i dzień to dwa różne światy. Dwie odmienne krainy, dwa krańce tego samego, lecz nieskończenie szerokiego kosmosu”, czyli drugi tom Prawa Dunli.



Nie płacz, księżyc gaśnie jest drugim tomem Prawa Dunli. Cyryl Sone to autor bestsellerowych kryminałów o prokuratorze Kroonie. Do jego książek przyciągnęła mnie informacja, że autor pracuje jako prokurator. Pomyślałam, że dzięki temu będzie to wiarygodna i ciekawa lektura od kogoś, kto zna się na rzeczy. Książki z Kroonem utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Jak wypada jego drugi tom tej serii?


Ojciec na oczach świadka strzela z pistoletu do ukochanego syna. Policja prowadzi pościg, sprawca zostaje zatrzymany i poddany brutalnemu przesłuchaniu. Mężczyzna przyznaje się do winy, lecz odmawia składania jakichkolwiek wyjaśnień. Opinia publiczna szybciej niż sąd wydaje wyrok:
BESTIA!
Organy ścigania nie mają żadnych wątpliwości – wszystkie zebrane dowody, uparte milczenie sprawcy i brak skruchy zdają się potwierdzać tezę aktu oskarżenia. Jedyną osobą, która wątpi w winę mężczyzny, jest Nikodem Rand – naoczny świadek zdarzenia. Choć doskonale wie, co widział, rozumie też, że nie ma nic bardziej zwodniczego niż oczywiste fakty. Wbrew zdrowemu rozsądkowi rozpoczyna prywatne śledztwo, które uświadomi mu, że w Dunli nic nie jest tym, czym się wydaje, a każda tajemnica kryje prawdę o jeszcze większej tragedii…
Dlaczego najbardziej brutalne zbrodnie zdarzają się zwykle jedna po drugiej? Co sprawia, że na pozór kochający rodzic morduje własne dziecko?


Dunla to niewielkie powiatowe miasteczko, jakich wiele. Zamieszkiwane od pokoleń przez te same rodziny, które tworzą skrytą społeczność. Panuje tutaj małomiasteczkowy, hermetyczny klimat. Wszyscy doskonale się znają, ale nikt nikogo nie wyda. Potęguje to tajemniczy klimat opowieści. Każdy ma coś na sumieniu, rządzą tutaj znajomości i układy. Autor stworzył ciężką, przesyconą mrokiem atmosferę, w której wraz z głównym bohaterem będziemy próbować zrozumieć motywy morderstwa. Sam główny wątek — dzieciobójstwo — to temat trudny i na pewno bardzo emocjonalny. Nikodem Rand jest światkiem tego, jak ojciec zabija swoje dziecko. A że sprawa niejako jest mu bliska, postanawia więc na własną rękę odkryć prawdę. Nasz główny bohater, mimo że nieco dojrzał, to nadal przejawia zachowania zbuntowanego nastolatka. Jego zachowanie doprowadzało mnie do irytacji (Nikodem przechodzi kryzys wieku średniego – chyba tak najlepiej można wytłumaczyć jego decyzje).



Nie płacz, księżyc gaśnie to historia, która przyciąga czytelnika i nie pozwala mu się oderwać. Z każdą kolejną stroną pojawia się coraz więcej tajemnic, co nie pozwala się nudzić. Książka została napisana lekkim językiem (sporo w niej młodzieżowych wstawek). Dzięki licznym dialogom powieść czyta się szybko. Autor nie rozwodzi się nad kwiecistymi opisami. Cyryl Sone umiejętnie manipuluje czytelnikiem — nie wiadomo, co jest prawdą, a co kłamstwem. Fabuła jest intrygująca, a bohaterowie ciekawie napisani.




Nie płacz, księżyc gaśnie to książka dla tych, którzy lubią cięższe i mroczniejsze kryminały oraz thrillery. Myślę, że się nie zawiodą. Ja na pewno będę wypatrywać kolejnego tomu. Jeśli jeszcze nie znacie tego autora, to myślę, że warto dać mu szansę. Po Nie płacz, księżyc gaśnie można na spokojnie sięgnąć bez znajomości pierwszego tomu.


Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Znak Koncept


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Znak :)










© Mrs Black | WS X X X