[084] Nowy post: Sarabeth M.: Opowiadania

Sarabeth M przedstawia Hellada 2: rozdział V

Fejdon spojrzał na ukochanego. Bał się. Bał się, że stojący przed nim brat był tylko iluzją, marą. Bał się, że Nikiasz za moment zniknie…
Ale ten wciąż był obecny. Poruszył się, uśmiechając się przepraszająco do kochanka i córki. Usiadł na brzegu łóżka, a po jego policzku spłynęła łza. Fejdon przysunął się do swojego najdroższego i uniósł dłoń.
Nikiasz odwzajemnił ten gest. Bracia siedzieli na łóżku w milczeniu, bez ruchu, jakby bali się przerwania tej magicznej chwili.
– Nikiasz… Mój maleńki, kurzy głupcze… – szepnął wreszcie Fejdon, czując gulę w sercu. Tak bardzo za nim tęsknił… Miesiąc. Nie widział go miesiąc. Cztery miesiące, jeśli nie liczyć tamtej feralnej kolacji…
Nikiasz nie odpowiedział. Poszerzył swój uśmiech, a po jego policzkach spływały kolejne słone krople.
***
– Knossos nam pomoże. – wyjawił Aniketos. – Dzięki tobie Aratos przyłączy się do nas. Kreta zmiażdży ufne Ateny. Wyobraź to sobie, Isagorasie: Ateny zaatakowane na północy przez Teby, a od zachodu przez Liwadię…
– A ze wschodu ma nadciągnąć armia mojego brata? – spytał Isagoras.
Nie podobała mu się perspektywa wojny. Przerażała go wizja śmierci tysięcy osób, w tym niewinnych ludzi. Może nawet dzieci… 
– Dokładnie. Gdy Ateny upadną, wszystkie inne polis zaczną się poddawać. Niektóre, jak Korynt, pewnie będą stawiać opór… Nie będzie on skuteczny.
– Ja jestem wam potrzeby tylko po to, abyście mieli dobre relacje z Knossos? – spytał Ateńczyk. 
Isagorasowi nie było żal Aten. Żył w nich przez sześć lat… i ani razu nikt mu nie pomógł. Był dla polis nikim. On i jego przybrani rodzice nic dla Aten nie znaczyli…
– W jaki sposób mam wam pomóc?

Kategoria: Zbiór opowiadań

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Mrs Black | WS X X X