Julia Jaśkiewicz przedstawia [5] Wiem, że to może być trudne czasami
Zobaczyła nieśmiały uśmiech Janka oraz wyciągniętą w jej stronę rękę z kubkiem kawy na wynos. Ubrany w czarny płaszcz i szarą czapkę uszatkę, z granatową sportową torbą przewieszoną przez ramię, prezentował się inaczej niż w pracy. Równie elegancki, jednak z pewną dozą luzu, sprawiał jeszcze sympatyczniejsze wrażenie. Przez głowę Antoniny przebiegła myśl, że tak powinien wyglądać jej idealny mężczyzna.
– Jak mniemam, wróciłeś tu przez Witka. – Spojrzała na niego spod przymrużonych oczu, próbując przyzwyczaić wzrok do ostrego zimowego światła.
– Żebyś wiedziała. Wypaplał się, że się do nich wprowadziłaś, więc postanowiłem zajrzeć do was po treningu. I oto jestem. – Zaśmiał się głośno, odsłaniając szereg równych zębów. – Liczyłem, że natknę się na ciebie, nie na Martę, bo ona o poranku... Cóż, nie grzeszy refleksem czy inteligencją. To jak mówienie do robota. Przytaknie, pokręci głową, coś tam mruknie, ale przede wszystkim będzie ziewać i rozglądać za kawą. – Pokazał drugą rękę, w której również ściskał kubek.
Kategoria: Obyczajowe
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz