Justyna B przedstawia Rozdział 5. Część 2
Zachowała spokój, mimo iż przypomniała sobie tę okropną scenę. Widziałem to w jej umyśle. Chociaż nie chciałem mieszać się w jej myśli, jednakże te wspomnienia były tak widoczne, że nie mogłem tego nie zauważyć. Nawet gdybym ślepym był, to i tak bym je zauważył. Widziałem dokładnie, jak w przedpokoju dusił ją przy ścianie. Jej oczami zobaczyłem ślepia Davida. Wzdrygnąłem się, a po moich plecach przeszły ciarki. Tyle chęci do mordu nie widziałem jeszcze u nikogo. Bolało mnie to, że śmiał dotknąć mojej dziewczyny. Ale najbardziej drażniące było to, że tak po prostu sobie wpadł i dusił ją, jakby była mu coś winna. David miał swoje miejsce na zamku tropicieli, więc po co jeszcze pchał się w pogoń za mną?! Dlaczego tak odważnie przechodzi do wszelkich działań?!
Dziewczyna podeszła do stołu i zajęła miejsce nieopodal mnie. Wyglądało na to, że nie będzie żadnych czułości z jej strony, lecz z mojej także. Chciałem z nią pobyć trochę sam, na sam… może wtedy byłoby nam łatwiej. Albo chociaż przyznam jej się do kilku rzeczy. Cholera, wszystko się teraz na nią zawali. Najpierw tropiciel, później śmierć Mike’a, a za chwilę to, co jej powiem. Okrutną prawdę…
– Widział cię z Mike’em. To dlatego go zamordował – powiedziałem.
– Gdyby nie zrobił tego tropiciel, zabiłbyś go ty, albo Demen – rzuciła lodowato.
– Ech – westchnąłem. – Ja nie chciałbym go widzieć przy tobie, Lexi. A David zamordował go dlatego, żeby uświadomić cię w tym, że czas ruszył – wyjaśniłem, choć widziałem po niej, że nie jest zadowolona. – Co planujecie?
– Zbiorowy atak – przemówił Harry. – Mam kilku łowców, którzy mogą was osłaniać. Ponad to Sam i Chris zaproponowali, że pomogą. Ale główną rolę odgrywasz tutaj ty i twoi krewniacy.
– Zapowiada się zbiorowe samobójstwo – prychnąłem pod nosem. – Trzeba go jakoś zwabić do miejsca, gdzie będę mógł go spalić, zanim się przemieni.
– W co się przemieni?! – zapytała przerażona Lexi.
– Zanim stanie się w pełni tropicielem. Jeśli do tego dopuścimy, nie mamy szans na wygraną.
– Może do jakiegoś budynku? – odezwała się Kornelia. – Jestem pewna, że zdołałabyś go podpalić.
– Myślę, że to może się udać, o ile nie zdąży ucieknąć. Poza tym… nie bądź taka pewna, babciu. David ma dużo większe pole energii niż ja – mruknąłem z niezadowoleniem i skierowałem swój wzrok na dłonie. Przez kilka chwil dumaliśmy nie odzywając się do siebie. Niespełna kilka sekund później, dostałem lekkiego olśnienia. – Pochowaliście go? – Mike’a? – dopytał Harry, a ja skinąłem głową. Kątem oka dostrzegłem, że Lexi poruszyła się niespokojnie. – Nie… jest w kostnicy. Pilnują go Dragoni.
– Świetnie. Muszę mu złożyć wizytę.
– Dylan! – Lexi złapała mnie za rękę. – Nie pójdziesz tam.
– Dlaczego nie? – uniosłem brwi do góry. – Muszę zobaczyć, co zrobił z nim David. Chcę wiedzieć czego mogę się spodziewać.
Kategoria: Fantasy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz