Taka Miłość przedstawia #5 - Pierwszy wpis Artura - "Po pierwsze, pierw sądź siebie"
Pewnego dnia przybyłem tam, gdy stróża nie było. Przyniosłem kilka słoików konfitur i jakieś pieczywo. To był dwudziesty czwarty grudnia.
– Skąd pochodzisz? – zapytałem kobietę.
Była nie więcej niż dekadę starsza ode mnie. Kilka łez stoczyło się po jej policzku, ale milczała. Zasiadła na ziemi, na kocach i pierzynach, które także ja im dostarczyłem. Chwyciłem za nóż i zacząłem rozkrawać bochenek. Dałem piętkę temu malcowi, co ponad miesiąc wcześniej tak ochoczo wyciągał dłonie po moje mandarynki.
– Jesteśmy z dużego miasta – odezwała się kilkuletnia dziewczynka, a potem szybko zatkała usta dłońmi i szepnęła – przepraszam.
Zrozumiałem, że nie wolno jej było mówić. Ktoś jej zabraniał, ale nie wiedziałem czy matka, czy to jakiś odgórny nakaz. Tak na dobrą sprawę, to nawet nie miałem pojęcia, czy ta kobieta, którą miałem przed oczami była rodzicielką trojga tych dzieci.
– Czego się boisz? – szepnąłem, odkładając na stary, imający się stół nóż i bochenek. Podszedłem bliżej i przysiadłem obok niej. – Przed czym uciekasz? – dopytywałem, darowując dobie zbyteczne formy grzecznościowe, bo nawet jeśli była ode mnie starsza, to ja byłem synem hrabiego, a ona tylko kobietą na mej łasce. Pewno nawet nie zdawała sobie sprawy z mojego pochodzenia.
Po tym pytaniu wsparła głowę na moim ramieniu. Zapłakała jakby głośniej, a potem całkiem zamilkła. Dzieci biegały wokół stołu, rysując coś kredą na starych deskach podłogowych. Zapatrzyłem się na nich, w tych czapkach i szalikach, bo choć donosiłem im węgla, to i tak trzeba było oszczędzać. Poczułem jak powieki mi opadają, przymknąłem je odrobinę i nagle poczułem oddech tej kobiety na swoim uchu, usłyszałem szept i rozwarłem oczy tak mocno jak to tylko było możliwe. Jeśli wcześniej byłem zmęczony, to w tamtej chwili rozbudziłem się na dobre.
Kategoria: Historyczne, Romans, Dramat
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz