Coco Deer przedstawia "Rozdział 3"
Draco Malfoy ślamazarnie otworzył oczy. Spojrzał w leżący na komodzie, wykonany w rokokowym stylu zegar, który był zarazem prezentem od matki. Zaspał. Po raz kolejny nie wstał na czas. Wczorajsza rozmowa z Czarnym Panem powinna go do tego zmotywować, szczególnie idąca z nią w parze wyczuwalna groźba i szantaż, jednak nie spełniła swojego zadania. Spowodowała jedynie narastające marność i chaos w jego spętlonym już umyśle. Pospiesznie wstał z łóżka, a następnie ubrał leżące na oparciu krzesła czarne szaty. Wbrew panującej do około opinii, nie był pedantem. Bałaganiarzem też nie. Po prostu lubił, kiedy pokój miał swój klimat, historię i oznaki zadomowienia. Tylko tyle. Pognał do sali treningowej. Na myśl o twarzach tych imbecyli robiło mu się niedobrze. Dlaczego on? Cieszyło go, że ma autorytet w gronie zwolenników Czarnego Pana, ale z tej pozycji nierzadko można było spaść na sam dół. Wystarczył jeden niewłaściwy ruch... On na razie się pilnował, ale zwykle takich rzeczy ludzie są nieświadomi. Głupotą byłoby pchanie się samemu w ręce diabła.
Kategoria: Fanfiction, Harry Potter
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz