Klaudia99 przedstawia "Rozdział czwarty"
– Bash, chodź tu, albo będziesz paradował po scenie w samych pantalonach! – zagroziła Grace. Zza kurtyny dobiegł nas śmiech Basha. Chwilę potem on i jego dziewczyna – chuda, zgrabna i śliczna; jak nic cheerleaderka – wyłonili się zza zasłony. Chłopak jeszcze po raz ostatni musnął ustami jej policzek, a ta, pomachawszy zebranym, wyszła z sali z uśmiechem aniołka.
– Grace, złotko, chyba ci się epoki pomyliły – odezwał się Bash, zajmując ostatnie wolne miejsce. Podchwycił moje spojrzenie i lekko się uśmiechnął.
– Cześć, moja wonna Różyczko. Jedynie skinęłam mu głową, piorunowana zirytowanymi spojrzeniami Aarona.
– Kochani! – Aronia westchnęła ciężko, kiedy zebrani się nie uciszyli. Ba, nikt nie poświęcił mu choćby grama uwagi.
– Halo! Wstałam. Szmer rozmów momentalnie ustał. Uśmiechnęłam się z triumfem.
– Dziękuję. A teraz oddaję głos wspaniałemu, diabelnie uzdolnionemu i wcale nie takiemu brzydkiemu reżyserowi. Aaron wywrócił oczami.
– Nie podlizuj się, Ley. I tak będziesz musiała założyć gorset. Posłałam w jego kierunku złe spojrzenie. Zaledwie trzy godziny temu właśnie o to się posprzeczaliśmy.
– Po twoim trupie.
– Mówi się: Po moim trupie – sprostował Aaron, szczerząc się. Wzruszyłam ramionami. – Po prostu przewiduję bardziej optymistyczny scenariusz.
– Z chęcią znów zobaczyłbym cię w gorsecie, Ley – wymruczał Reese, który w tej sztuce miał odgrywać rolę mojego męża, tego bogatego i wybranego mi przez ojca Christophera Castiela, panicza wielkich włości ziemskich.
– A ja bez! – krzyknął ktoś z poza naszego zgromadzenia. Wzrok wszystkich powędrował w kierunku stojącego w pierwszym rzędzie Liama.
– No co? Kto jak kto, ale ja mogę.
Kategoria: Fantasy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz