Johanna Liesel Malone przedstawia Dwadzieścia jeden
Zniknął w jednej ze szklarni. Po chwili wrócił do mnie z bukietem czerwonych i żółtych tulipanów.
– To dla ciebie – powiedział, wręczając mi go.
Z uśmiechem przyjrzałam się bukietowi i nachyliłam się, by go powąchać. Tulipany nie były najpiękniej pachnącymi kwiatami na świecie, ale lubiłam ich zapach, może nawet bardziej niż zapach róż czy innych „słodkich” kwiatów.
Kiedy miałam już dosyć wąchania i odsunęłam nos od bukietu, Hans pokazał mi fotografię, jaką wykonał chwilę wcześniej. – To chyba najbardziej urocze zdjęcie, jakie ci zrobiłem.
Nie mogłam nie przyznać mu racji. To, jak wyglądałam z twarzą wciśniętą w bukiet kwiatów, wyglądało trochę infantylnie, ale też miało swój urok.
Kategoria: Romans
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz