[1649] Nowy post: Rodzina Denverów

Justyna B przedstawia  Rozdział 2.2

Westchnąłem ciężko stwierdzając, że obowiązki mnie wzywały. Nawet księciu nie przystoi nazbyt spóźniać się i nie szanować swoich poddanych. Musiałem pójść w ślady Jaspera i tak jak on, owinąć sobie chociaż część szlachty wokół palca. Zastraszanie ich mogłoby spotkać się… z dezaprobatą ze strony starszyzny.
Obmyślając zdania, które miałem zamiar powiedzieć do Conrada Feltona, wyszedłem po schodach z wody. Kobieta szybko odłożyła kosz i podła mi ręcznik, którym się przepasałem. Strzeliłem kilka razy swoją szyją, żeby rozluźnić mięśnie, a następnie ukradkiem spojrzałem na swoją świeżą służkę. Nie mogła patrzeć na mnie bez mojej zgody, dlatego swój wzrok ponownie utkwiła w mozaice na ścianie. Lubiłem to, że służące w żaden sposób nie mogły się sprzeciwić, ani choćby zapłakać nad swoją dolą. Wszystkie które do mnie trafiały, szybko musiały nauczyć się tego, jak zapomnieć o domu i przeszłości.
Złapałem kobietę za podbródek i uniosłem go nieco do góry, a ona bardzo niepewnie spojrzała mi w oczy. Usta jej zadrżały, a źrenice rozszerzyły się do granic możliwości zasłaniając niebieski kolor, wiedziała bowiem co ją czeka. Nie opierała się tak jak pierwszym razem, tylko posłusznie odgarnęła włosy z szyi, abym mógł się wgryźć. Nie zwlekałem, wystawiłem swoje kły i zatopiłem je głęboko w skórze służącej. Złapałem ją mocniej za szyję i poddusiłem lekko, a krew łapczywie spijałem z ran. Była biedną, ludzką istotą, a jej krew ostatnio bardzo mi posmakowała. Spijałem każdą kroplę z rozkoszą, czując jak głód powolutku łagodnieje. Czułem słone łzy na jej policzkach, ale nie odważyła się choćby pisnąć. Gdy pierwszym razem ją ugryzłem, podrapała mnie po twarzy. Dostała za to porządną karę, dzięki której przez kilka dni nie mogła spokojnie chodzić i siedzieć. Rany po pasku zamieniły się w blizny i pięknie zdobiły jej nagie plecy i pupę. Wystarczyła jedna kara, by była potulna i posłuszna. Aby nie zabić swojej przekąski, wysunąłem w odpowiednim momencie kły i oblizałem się. Przetarłem kciukami łzy ze skóry kobiety i uśmiechnąłem się niegrzecznie.
– Idź to opatrzyć – rozkazałem.
– Tak, panie – skłoniła się i cichutko odeszła.

Kategoria: Fantasy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Mrs Black | WS X X X