Anna przedstawia 04.
— Mam prawo — powiedziała stanowczo, patrząc ojcu w oczy. — Chcę ją zobaczyć.
Na czole Kazimierza pojawiła się głęboka pozioma bruzda. Wyglądał, jakby zaraz miał wybuchnąć.
— Nie masz żadnego prawa, do cholery! Wynoś się stąd!
— To moja siostra! — Beata podniosła głos. Tomek zobaczył, że broda jej drzy, a oczy się zaszkliły. Nie pamiętał, by kiedyś widział ją na granicy płaczu.
Kazimierz podszedł do nich. Beata przy swoim ojcu wydała się wręcz malutka ze swoim metr sześćdziesiąt i kobiecą sylwetką.
— Trzeba było o tym pamiętać pół roku temu! — huknął niespodziewanie. Tomek poczuł, że musi wkroczyć. Stanął przed Beatą i przesłonił ją swoim ciałem. Kazimierz Szczygłowski dopiero teraz uraczył go swoim spojrzeniem. Był prawie tego samego wzrostu, więc nie mógł spojrzeć na Tomka z góry, tak jak pewnie chciał.
— Proszę się uspokoić, jesteśmy w szpitalu — przypomniał Kruk, czując na sobie świszczący oddech mężczyzny.
Kazimierz przez chwilę wyglądał, jakby rozważał przyłożenie Tomkowi w gębę. W końcu się nieco odsunął.
Kategoria: Kryminalne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz