[2516] Nowy post: To jest prawdziwa przyjaźń – osłaniać innych nawet kosztem siebie.


SBlackLady przedstawia *53*

"Potter wyjął kieliszek z jej dłoni i odłożył go na stolik. Poprowadził ją w tę część salonu, przeznaczoną do tańczenia i wtuliła się w niego.
– Mam ochotę im wszystkim powiedzieć - wyszeptał James zniecierpliwiony, a ona pokręciła głową.
– To ich dzień... Wystarczy, że wiedzą twoi rodzice – odszepnęła mu, przypominając sobie, jak w trakcie wigilijnej kolacji wymsknęło mu się, że w przyszłym roku ich rodzina powiększy się. Cieszyła się bardzo, że Syriusz spędził Wigilię u Andromedy, bo była pewna, że szybko rozniosłyby się wieści. – Merlinie... Wzruszyłam się.
– Na naszym ślubie mniej płakałaś – zauważył James i mruknęła tylko "hormony". Czasami aż ją korciło, żeby sprawdzić, jak wiele jej wybaczy, jeśli powie, że to przez hormony. Na szczęście miała na to jeszcze siedem miesięcy."

Kategoria: Fanfiction, Harry Potter, Czasy Huncwotów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Mrs Black | WS X X X