Dusia przedstawia Pod osłoną nocy: Prolog
Mężczyzna mknął w stronę wampira, jakby był zahipnotyzowany, podążając prosto w jego diabelskie sidła. Po chwili jednak osobnik skręcił w inną uliczkę, magia prysła niczym bańka mydlana. Ale on w ogóle się tym nie przejął, znalazł się przy swojej ofierze w mgnieniu oka. Wyczuwał teraz mocne pulsowanie tętnicy szyjnej u mężczyzny, pożądanie krwi wzrastała z każdą sekundą.
Nie wahając się przed niczym, błyskawicznie zaatakował ofiarę, ściskając mocno jego kark i wyostrzając swoje kły. Lubił, gdy w oczach ofiar widział przerażenie i bezradność. Skrzywił się, kiedy zorientował się, że ten osobnik nie był świadomy tego, że został w tym momencie zaatakowany.
Mężczyzna był kompletnie pijany, w ogóle się nie szamotał, a jedynie mamrotał półsłówkami, nawet nie otwierając oczu. Westchnął zrezygnowany, po czym wbił głęboko swoje zęby w szyję ofiary, pijąc łapczywie jego krew.
Kategoria: Zbiory opowiadań

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz