Cara Veritia przedstawia 204
Jeszcze pamiętał ostatnią jego wizytę w domu Victorii.
(…) i prawdę mówiąc, nie jestem za tym, aby chłopak spał u twojej córki ─ skończył narzeczony jej matki.
Oxana pokiwała powoli głową. A co jeśli on ma rację?
─ Ejejej... ─ wtrąciła się Victoria, puszczając jego ciemną dłoń. ─ Czy ty aby nie przesadzasz, mój drogi? On tutaj był przed tobą. Wiele razy u mnie spał, więc, do cholery, czemu tym razem nie może?
Mężczyzna zaśmiał się, przeczesując palcami włosy.
─ Dlatego ─ zaśmiał się ─ że ma szesnaście lat i nie wiesz, co mu do głowy przyjdzie.
─ Przepraszam, ale tutaj stoję ─ odważył się zabrać głos Dylan. Zacisnął pięści. ─ Nie tknąłem jej, a do osiemnastki nie zamierzam.
─ Kłamca, kłamca, KŁAMCA! ─ powtarzał mężczyzna, przytulając Oxanę Wilde.
─ O co ci chodzi, Noah? ─ warknęła Victoria.
─ Ty już wiesz o co, Vic.
─ Dylan zostaje.
─ Nie.
─ Proszę. Noah.
─ Nakryłem ich razem. Już na samym początku naszej znajomości, Oxie. ─ Zwrócił się do blondynki. ─ Kazałaś mi się teleportować do ciebie, bo zapomniałaś klucza. Zastałem ich w łazience. ─ Opowiadał zawzięcie. ─ Po tym wszystkim wiedziałem, że z Victorii jest niezłe ziółko. A z tego jej chłoptasia jeszcze lepsze.
─ Mamo, ja... ─ Dylan złapał Victorię za łokieć.
Kobieta pokręciła głową, po czym cichym, ale stanowczym głosem rzekła:
─ Zawiodłaś mnie.
Kategoria: Obyczajowe, Psychologiczne, Yaoi, Yuri, Zbiory Opowiadań

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz