candlestick przedstawia Rozdział 11
Wchodząc, minęła królową matkę, puszącą się jak paw. Lea stanęła w komnacie, wędrując rozbawionym wzrokiem za Elisą, wyjątkowo całą w królewskiej purpurze. Miała suknię o kroju największej bombki jaką widziano w tym zamku, długi płaszcz i niebotycznie wielką kryzę. Całości dopełniał dekolt kolią. Cała Elisa. Gdy wyszła królowa podeszła do Hala, poprawiając tkwiące na jego piersi złote łańcuchy przekazywane każdemu królowi. Starał się ułożyć je symetrycznie na bordowo-złotym płaszczu zapiętym pod szyją perłami, ale zdenerwowane palce nie potrafiły otrzymać zamierzonego efektu.
- Przyszłaś życzyć mi szczęścia? – spojrzał w dół na królową, która niczym żona wyprawiająca męża do pracy, upewniała się, że wygląda dobrze.
- Nie. Nie potrzebujesz mojego winszowania. Przyszłam ci powiedzieć, że jesteś odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. I, że będę niedaleko, jakbyś chciał uciec. – uśmiechnęła się i stając na palcach ucałowała gładko ogolony policzek Hala.
Kategoria: Przygodowe
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz