M. przedstawia Miniaturka VI. Opuszczeni.
To wszystko była jej wina. Gdyby nie ona, Ronald by nie odszedł. Gdyby poświęciła mu trochę więcej uwagi i nie podniosła głosu, wciąż by z nimi był. We trójkę stanowili zespół, którego nikt i nic nie mogło pokonać. Jeszcze nigdy jedno z nich nie wykruszyło się tak jawnie z ich grona, pozostawiając resztę na pastwę losu. We dwójkę byli po prostu słabsi. To wzajemne, bezgraniczne zaufanie i bezwarunkowa przyjaźń czyniła ich trio w gruncie rzeczy niezniszczalnym.
Kategoria: Fanfiction
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz