Mari Cauviglia przedstawia Pozorne szczęście
- A potem co ? - Teodor przenikał spojrzeniem blondyna w taki sposób, że nie jeden już dawno odpuściłby tą potyczkę na spojrzenia, ale nie Draco. On stał całkiem nie wzruszony.
- Nie wiem. Miejmy nadzieję, że będzie lepiej - odpowiedział skrzętnie na co Blaise tylko prychnął.
- W takim razie niech tak będzie - powiedział ku zdziwieniu nawet samego Dracona, Teodor. - Nie pozostaje nam, jednak nic oprócz tej złudnej nadziei na lepsze jutro.
- A tak swoją drogą ... - ciszę przerwał Blaise. - Zdajesz sobie sprawę, że chcąc czy nie, uratowałeś tą Granger ? - zaśmiał się cicho.
- Ohh błagam ... - okręcił oczami, a jego przyjaciele wybuchli śmiechem.
- Powiem ci, że zaskoczyłeś mnie - śmiał się dalej Zabini. - Jednego dnia obrywasz z pięści od Szlamy, a drugiego ją ratujesz.
- Zgadzam się z Blaisem, Smoku. Co się stało ? Czy nie upadłeś wcześniej na głowę ?
- Dobrze ci radzę zamilcz - wytknął palca w śmiejącego się do łez, Zabini'ego. - Oboje - dodał, spoglądając na Teodora.
- Ale teraz tak na serio - zaczął Teodor przybierając na twarz powagę. - Uratowałeś ją bo ... ?
W tym samym momencie Blaise zamilkł, przestając się śmiać. Obaj Ślizgoni zaczęli przyglądać się Draconowi z zaciekawieniem oraz z niecierpliwością, oczekując odpowiedzi, którą w tej chwili chcieli bardzo poznać.
Kategoria: Fanfiction, Harry Potter
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz