Serka przedstawia Rozdział XIV
Przez kilka kolejnych dni, ciągle zapominali wpaść do Vivienne. W końcu wrócili na lekcje i mielie wiele do nadrobienia, ponadto wciąż spotykali się w Pokoju Życzeń. Pewnego ranka Draco dostał list.
- To od matki – poinformował Harry’ego, który popijał sok dyniowy. – Pisze, że cieszy się, że żyjemy. – mówił wciąż czytając – Oczywiście jak zwykle nie mogli przyjechać, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Zapraszają nas na weekend na obiad. Zaraz odpiszę, że nie wpadniemy.
- Dlaczego? – zainteresował się Harry – Niedługo mam cię poślubić. Zależy mi na dobrych kontaktach z teściami. - Oboje się roześmiali. Wiedzieli bowiem, że. - Poważnie Draco. Chcę się z dobrych kontaktów nigdy między nimi nie będzie. Poważnie Draco. Chcę się z nimi spotkać. Napisz, że będziemy.
- Jesteś tego pewien? Wiesz, że nie musisz – Ślizgon był zaskoczony reakcja swojego chłopaka, jednak bardzo go podziwiał. Odwaga Gryfona nadal mu imponowała.
- Wiem, ale chcę. To na pewno będzie bardzo zajmujące spotkanie.
- Nie wątpię – prychnął Draco. – Nie omieszkają ci wypomnieć najmniejszego błędu.
- Przecież ja mam nienaganne maniery – Harry złapał filiżankę Draco i odchylił mały palec od ucha. – Jakże niezwykle aromatyczny napój. Nigdzie nie piłem czegoś podobnego. Szanowna pani na pewno słynie z cudownej kuchni. – Draco wybuchnął śmiechem. Może to spotkanie nie będzie takie nudne. – Och, zapomniałem wspomnieć, że obrus jest wręcz zajmujący. Wpatrywanie się w te cudowne hafty, mogłoby trwać godzinami. Ba! Mógłbym napisać nawet poemat o tych niezwykłych wzorach. – Draco śmiał się nadal, a mina Harry’ego pozostawała niewzruszona. – Ależ młody człowieku, nie wypada tak rechotać przy stole. – dodał udając damski głos i spojrzał na niego z udawaną wyższością.
Draco odchrząknął i kontynuował tą śmieszną zabawę.
- Niech mi łaskawa pani wybaczy. Jednak muszę napomknąć, że Malfoy’owie nie rechotają. Malfoy’owie wydają niezwykle cudowne dźwięki, które symbolizują rozbawienie.
- Och, przepraszam, że uraziłam szanownego pana. Myślę, że powinniśmy przejść do deseru. Dzisiaj podadzą jakieś francuskie coś, czego nazwy nawet nie potrafię wymówić. Życzę smacznego.
Obaj roześmiali się. Ten obiad faktycznie mógłby być nawet całkiem zabawny.
- Poinformuję matkę, że przybędziemy. Żebyś tego tylko nie żałował.
- Sam widzisz, że potrafię zachować się w towarzystwie, a nazwy tego deseru się jeszcze nauczę – mrugnął do niego, na co Draco znowu się roześmiał.
Kategoria: Fanfiction, Harry Potter

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz