Nefariel przedstawia Rozdział XIII
Mads popatrzył na nią, ale zaraz odwrócił wzrok. Nie wiedział, gdzie podziać oczy.
- Słyszałeś o pożarze na przedmieściach Miami w trzydziestym trzecim? – spytała sucho, zbyt sucho. – Nie martw się. To nie było nietaktowne pytanie. Było normalne. Mam na to wyjebane. Słyszałeś?
- Słyszałem – odparł Mads, patrząc na nią w końcu. – Kto nie słyszał?
- Może to zbieg okoliczności – ciągnęła dalej Marcelina – ale zginęli wszyscy czterej. Kiedy to już się stało… ze mną, znaczy… wybrałam ze swojego ciała wszystko, co po nich zostało, i nasączyłam tym taką specjalną kukiełkę. A potem rzuciłam ją w ogień. Dlatego też… - Zrobiła przerwę. – Dlatego też muszę znaleźć coś, co należy do sędziego Marxa. Mads spróbował ją objąć, żeby dodać jej otuchy, ale ona odepchnęła go ze śmiechem.
- Daj spokój, to było dawno. – Uśmiechnęła się niezbyt przekonująco. – Może teraz ty powiesz mi, co ci się stało w nos, co?
- Co? – zdziwił się, niepewnie dotykając swojego wielkiego orlego nosa. – No… moja matka była metyską.
- To sama widzę – odparła Marcelina. – Ale był złamany. To widać… to bardzo widać. Wykoślawił ci się na pół twarzy.
- Ale to nie jest poważna historia, jak twoja – zastrzegł, trochę speszony. – Po prostu… kiedy miałem dziesięć lat, nazwałem Nataszę Iwanownę suką. Tłukła mnie za to kolbą karabinu po mordzie.
Dziewczyna zaśmiała się krótko.
- Widać naprawdę kawał z niej suki – stwierdziła. – Nie wyobrażam sobie ciebie mówiącego coś takiego do kobiety. No, do nikogo w sumie. Co zrobiła?
Kategoria: Młodzieżowe, Przygodowe, Science Fiction, Wojenne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz