Rhan Boleyn przedstawia 26. Gniew pustyni
- On nie był sobą – przerwała mi, odwracając wzrok. – Coś go opętało, widziałam. Budowaliśmy System R, to znaczy Wieżę Niebios. On… Jellal wcześniej był normalny. Byliśmy przyjaciółmi, a po tym, jak go zabrali, wcale nie był sobą – opowiadała chaotycznie, ściągając brwi, jakby nie pamiętała wypadków sprzed kilku lat. Pomiędzy kolejnymi zdaniami były długie przerwy. Wydawało mi się, że Erza wyparła wiele szczegółów, że zmusiłam ją do wyciągnięcia ich na światło dzienne. Instynktownie wyciągnęłam do niej rękę, nie cofnęła się i oddała uścisk dłoni. Widziałam, że rozumiała, co chciałam jej przekazać. Po kilku minutach znów zaczęła, tym razem spokojniej.
- Próbował mnie uwolnić, ale strażnicy go złapali i zamknęli w celi. Wiem, co się tam działo, bo straciłam oko po nieudanej próbie ucieczki. Podczas buntu nagle się zjawił i zabił wszystkich strażników. Wszystkich – powiedziała twardo i rysy jej twarzy wygładziły się. – Nie wiem, co to było, ale Mirajane opisywała mi raz opętanie. To tak właśnie wyglądało. I oni wszyscy tam zostali. Żeby zbudować wieżę.
Kategoria: Fanfiction, Fairy Tail
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz