Luna Fin przedstawia Siatka, płazińce i Napoleon - czyli jak bardzo zryta jest psychika Luny
Ogólnie rzecz biorąc pomysł by wysłać mnie i Rachel na mecz był głupi. Nawet bardzo głupi. Po pierwsze – obie byłyśmy nie do końca dorosłe. Po drugie – nasza psychika, wypełniona duchami produktów mlecznych, różnorakimi pasożytami o dziwnych imionach i nieśmiałymi, niekochanymi paprotkami, prezentowała obraz nędzy i rozpaczy.
[...]
Spojrzałam na nią i złapałam się za głowę. Rachel, co ty odwalasz!
– Płaziniec Stefan! – krzyknęła radośnie. Następnie rzuciła się do przodu, uwieszając się trenerowi polskiej reprezentacji siatkówki na szyi. Ludzie wokół boiska zamarli, a ja miałam nadzieję, że nikt nie aresztuje jej za próbę zamachu. Serio, nie miałam ochoty tłumaczyć się w francuskiej ambasadzie, ministerstwie stosunków międzynarodowych, sportu i innych instytucjach, dlaczego moja przyjaciółka zaatakowała biednego Antigę.
Kategoria: Zbiór opowiadań
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz