Lady Justice przedstawia Rozdział 10
Bar nie był takim sobie barem w L.A. Prowadzili go niedawno poznani motocykliście z Nowego Jorku. Ich Kalifornijski oddział utrzymywał się z baru oraz kręgielni w innym miejscu. Rose nie zdawała sobie z tego sprawy, Ali poznała to, po pewnej tlenionej blondynce, która patrzyła się na nią z dziwną złością. Czyżby ktoś wyznaczał swój teren? Kobieta znała jednak czarnulkę, dlatego postanowiła zepsuć ten wieczór.
– Rose? – spytała ze sztucznym zdziwieniem. Dziewczyna odwróciła się w jej kierunku i wybuchła entuzjazmem. Polubiła ją w Nowym Jorku i nie sądziła, że jeszcze kiedykolwiek ją spotka. Zaskoczył ją jej strój zwykłe, dość obcisłe, dżinsy z dziurami, szpilki, top, który pokazywał większość jej tatuaży i tapir jak za lat osiemdziesiątych. Wyglądała… inaczej, jakby została wyciągnięta z rockowego teledysku na samym początku istnienia MTV.
– To wy sobie pogadajcie, a ja pójdę po piwo. – wykręciła się z rozmowy. Nie mogła na nią patrzeć. Nie miała najmilszych wspomnień z nią. Zawsze ją obrażała, a to tylko dlatego, że była niegdyś z Cooperem. Porządnie się pokłóciły i to nie jednokrotnie. Pusta butelka piwa wyratowała ją. Niestety zbawienie nie trwało tak długo, jak chciała. Poprosiła o nowy trunek. Ruch nie był wielki, ale jeden barman miał pełne ręce roboty. Jak w filmach podał jej butelkę, sprawnym posunięciem po ladzie. Oparła się o nią łokciami i zaczęła zastanawiać się, co ta lafirynda tu robi. Wpatrywała się w swoje odbicie za kolorowymi butelkami z rozmaitymi alkoholami. Nie zauważyła nawet osoby, która do nie podeszła.
– Kogo my tu mamy. – zdziwił się męski głos. Znała go. Spędziła z nim kilka miesięcy. Przeszły ją ciarki, gdy go usłyszała. Trudno było go nie rozpoznać. Nie chciała się do niego odwracać, bo sądziła, że to tylko głupia zaczepka. – Alice Jefferson zagościła w nasze skromne progi. – westchnął, opierając się plecami o ladę.
Kategoria: Fanfiction, Metallica
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz