Dariusz Tychon przedstawia Rozdział 10 - Czuć czyjś oddech za plecami
Wygrzebała brudy z kosza na pranie, a on stał i patrzył, jak nakierowuje wbudowaną latarkę na czerwoną plamę krwi, mieszczącą się na środku jednego z pożółkłych prześcieradeł. Wypuściła materiał z dłoni i sięgnęła dłońmi do ust, wtedy światło padło na lustro i tym samym podświetliło też jego odbicie. Chciała wydobyć broń z kabury, ale ręce jej się trzęsły, a on spokojnie wycofał się w tył z lekkim uśmiechem na ustach. Zniknął w mroku, a ona w tym czasie męczyła się, by przeładować broń. Na strzelnicy wychodziło jej to świetnie, szybko, sprawnie, niemal doskonale. Teraz jednak stres brał nad nią górę. W końcu jednak się z tym uporała i ruszyła w ciemność, celując przed siebie.
– Nie celuj we mnie! – warknął, gdy lufę skierowała w oparcie bujającego się fotela. – Nie celuj, powiedziałem! – wrzasnął donośniej.
– Wyjdź z rękoma do góry – poleciła, lekko się jąkając.
Wyśmiał ją.
– Nie strzelaj. Położę prawą dłoń na podłodze, szurnę czymś w twoją stronę. Obejrzyj to dokładnie – wydał instrukcje, ponownie ją powtórzył, upewniając się czy aby na pewno wszystko zrozumiała, a dopiero potem uczynił jak zapowiedział.
Klaudia się nachyliła i sięgnęła po srebrny łańcuszek, podniosła przedmiot, który był na niej zawieszony i w ten oto sposób w jej dłonie trafiła najprawdziwsza, policyjna odznaka. Otworzyła, by zerknąć na legitymacje.
– Dariusz Iwanicki – przeczytała, a potem wypowiedziała na głos. – Jesteś policjantem? – nie dowierzała.
Zaśmiał się, a potem nie wstając z fotela, tak mocno odbił się od brzegu ławy, że się na tych biegunach zakręcił i wciąż siedząc, wykonał piruet po większej części pokoju.
– Tak jakoś się złożyło – odparł z bezczelnym, cwaniackim uśmieszkiem.
Kategoria: Kryminalne, Dramat, Obyczajowe
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz