Kuroneko przedstawia Somnium VI
Nie musiałem długo czekać. Minęły może ze dwie minuty, a mężczyzna podszedł do lady i usiadł na krześle barmańskim obok mnie.
- Znamy się? - spytał, a mnie aż przeszły ciarki, gdy usłyszałem jego mocny, głęboki głos. Przed oczyma przez chwilę stanął mi obraz barytonisty w starej operze. Robi się coraz lepiej...!
- Nie sądzę - odpowiedziałem, nie odrywając wzroku od własnego kieliszka.
- W takim razie czego ode mnie chcesz? - spytał, a ja nie powstrzymałem się i przez chwilę zerknąłem na niego błyszczącymi oczyma. Widziałem go kilka minut, a już pociągał mnie każdy centymetr jego dobrze zbudowanego, wyćwiczonego ciała.
- Dlaczego zakładasz, że muszę coś chcieć? - spytałem, udając urażenie. - Jesteśmy na ulicy miłości, nie mogłem się po prostu zakochać? - dodałem niewinnie.
- Szkoda - popatrzyłem zdziwiony na mężczyznę. - Skoro chciałeś się tylko zakochać to jednak nie przejdziemy się do hotelu po drugiej stronie - a więc grał. Zaczynało mi się to naprawdę podobać.
[...]
- Coś się stało? Miura-sensei mówił, że już wszystko mu zaniosłem, co potrzebował - stwierdziłem niezbyt składnie, zmuszając się do ukrycia irytacji i zastąpienia jej uprzejmą ciekawością.
- Co? A, nie. Nie widziałam go - rzuciła niedbale dziewczyna, machając ręką. Jak ja lubiłem taki typ człowieka… - Chciałam zapytać, czy nie zmieniłbyś planów. No, bo wiesz, Wakinashi jest chora, więc chyba zerwaliście te wasze plany, nie? - podniosłem na nią wzrok z lekkim zaciekawieniem. Czyżbym wyczuł w jej głosie złośliwą nutę świadczącą o tym, że dziewczyna zastraszyła uznawaną za popychadło i zawalidrogę Wakinishi Kino po to, by ta udawała chorą i musiała „odwołać” nasze hipotetyczne spotkanie? A może po prostu byłem nieco przewrażliwiony przez to zmęczenie.
Kategoria: Yaoi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz