Klaudia99 przedstawia Rozdział drugi
− Cięcie! − krzyknął Aaron, nagle znajdując się na scenie tuż obok nas. − Czy co tam woła reżyser przedstawienia, kiedy uważa, że należy zrobić przerwę.
Na sali rozległy się brawa. Nadal nieco zamroczona zlustrowałam wzrokiem otoczenie − zazdrosnego Reesa i szczerzącą się radośnie Grace.
Yyy, co się właśnie wydarzyło?
− Jesteś wspaniały!- mówił bez chwili wytchnienia Aaron. − Niesamowity! Jezu, człowieku, czemu ty nie chodzisz na kółko teatralne? Jesteś tu od września, na Boga! Kiedy odkryłeś w sobie taki talent? Takie coś nie rodzi się w człowieku z dnia na dzień!
Odsunęłam się od nich, zbyt oszołomiona informacjami wydobywającymi się z ust Aarona, by móc się skupić na ich sensie. Bolała mnie głowa. I chciało mi się pić. A wzrok nadal miałam zamglony od wywołanych na rzecz występu łez. Jedyne na co miałam ochotę, to wrócić do domu i zacząć uczyć się tekstu. Ta historia całkowicie i bezpowrotnie mnie pochłonęła. Moje życie prywatne było już skończone.
Liam mnie zabije. Nie miałam jednak wpływu na to, ze Rose tak bardzo przypominała mi mnie samą. Nawet jeśli nie byłam nigdy szczerze i bezwarunkowo zakochana, fragment o ojcu... To brzmiało aż nader znajomo. Może i mój nie był aż takim chamem jak ten Rose, ale... Nie, jednak był. Był okropnym, paskudnym zwyrodnialcem. Nie dziwota więc, że aż tak bardzo zżyłam się z moją postacią. Delikatną, skromną, ale w momencie zagrożenia potrafiącą pokazać kolce.
Jeszcze raz spojrzałam na Basha. Był świetnym aktorem. W życiu prywatnym był jednak równie przyjemny, co natrętna mucha. W głębi ducha czułam, że nasze wspólne próby będą bardziej wybuchowe i irytujące, niż ironiczne odzywki Aronii.
Masz babo placek. A właściwie: Masz Kwiatuszku swojego ogrodnika…
Kategoria: Fantasy, Dark
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz