Lusmyth przedstawia Candace
W końcu się odezwała, a on usłyszał każde słowo głośno i wyraźnie. To jednak nie był głos dziewczyny, tylko przeszywający go szpiku kości głos starej wiedźmy.
– Nie uciekniesz przed ciemnością.
Zanim zniknęła w chmurze czarnego dymu, zdążyła się jeszcze triumfalnie zaśmiać.
Nie miał nawet czasu, by zastanowić się, co się właściwie stało. Poczuł ostry ból w klatce, a z miejsca, w którym powinno znajdować się serce, lał mu się strumień krwi. Dźgnęła go prosto w serce czymś ostrym i drewnianym... Czy to była różdżka?
Próbował zatamować dłońmi krwotok, ale krwi było coraz więcej, a strumień sprawiał wrażenie, że miał się nigdy nie skończyć. Była tylko krew. Krew, której metaliczny smak wkrótce poczuł również w ustach.
Kategoria: Fanfiction, Harry Potter
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz