Thais przedstawia 17.2
— Krążymy w kółko, Lake — wycedziłem przez zaciśnięte zęby, łapiąc dłońmi za brzeg stołu tak mocno, że aż pobielały mi kostki. — Mam tego dość.
Lake wyglądała, jakbym co najmniej uderzył ją w twarz.
— James — wyszeptała, przybliżając swoje krzesło do mojego, po czym spojrzała mi w oczy. — To był twój pomysł.
— Wiem. Ale to nic nie zmienia, nie rozumiesz? Nic nie znajdziemy.
— Musimy szukać dalej — upierała się, pokazując kciukiem księgi. — Nie wszystko stracone. Gdzieś musi coś być.
Przyjrzałem jej się, szukając w jej twarzy jakiejkolwiek oznaki rezygnacji, ale nie znalazłem niczego podobnego. Jeszcze kilka dni temu krzyczała i wahała się, a teraz miała o wiele więcej wiary ode mnie. Jak to się stało?
— Ja… Zastanawiam się — zacząłem cicho już spokojniejszym głosem. — Lake, musimy sobie zadać pytanie, czy naprawdę tego chcemy. Czy naprawdę chcemy się w to wszystko mieszać.
Kategoria: Fanfiction, Harry Potter
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz