[805] Nowy post: Samotna Królewna


Taka Miłość przedstawia #12 - Rozdział 10, część 2 - "Ciągły strach przed jutrem"

Graziano siedział, z nogą wspartą w kostce o kolano drugiej i pił colę wprost ze szklanej butelki. Był raczej szczupły, niewysoki, lekko opalony, co było jego naturalnym odcieniem skóry, odziedziczonym po włoskich przodkach. Jego ciemne, niemal czarne oczy świdrowały mnie wzrokiem. W końcu odłożył butelkę na lepiący się blat stolika i postukał palcem wskazującym o szkło, za którym skryty był napędzany mechanicznie cyferblat jego złotego Rolexa.
– Kiedy ty w końcu będziesz na czas, Katia? – zapytał, jednocześnie wstając i zmierzając w moim kierunku. Jego głos nie był pełen wyrzutu, bardziej rozbawienia.
Gdy mnie objął okazało się, że jednak trochę się rozrósł. Co prawda do strongmena to mu mili świetlnej brakowało, ale... no barki miał szersze niż to zapamiętałam, choć może przy ostatnim spotkaniu, gdy na prędce pakowałam rzeczy i wybywałam z mieszkania, które wynajmowałam wraz z Oskarem, mogłam po prostu nie zwrócić uwagi na budowę fizyczną mojego przyjaciela.
– Dlaczego chciałeś się spotkać? – To źle zabrzmiało, niemal jak pretensja, że musiałam poświęcić mu chwilę mojej uwagi. – Dlaczego chciałeś się spotkać o szóstej rano? – sprostowałam warkliwie i krzyknęłam do grubaski za ladą, że ja chcę coś mocniejszego niż kolega.
– Ona pije colę! – wszedł mi w słowo, gdy ja siadałam w wysłużonej już loży.
– Nieprawda! – przerwałam mu.
– Musisz być trzeźwa – szepnął, opierając dłonie z głośnym trzaskiem o blat.
– Uuu, od kolegi powiało grozą – zadrwiłam i poruszyłam znacząco oczami, a on w odpowiedzi pokręcił szybko, ale na krótkim odcinku głową, jakby się otrząsał i przewrócił przy tym oczami. Naprawdę mnie rozbawił.
– Nie chcę ci rządzić ani za ciebie decydować. Nie chcę też byśmy cały dzień przepili w knajpie – powiedział smutno i zajął miejsce dokładnie naprzeciwko mnie. Poprawił kołnierzyk swojej białej koszuli i rozpiął dwa guziki sportowego, modnego swetra, który zapewne na metce miał coś typu Armani.
– Jeśli tego nie chciałeś, to mogłeś wpaść do mnie. Leżałabym, a ty byś nawijał – odparłam zirytowana, tym, że musiałam się tak wcześnie zwlec z wyrka.
– Tego też nie chciałem – wyznał, siląc się na jakąś niebywałą delikatność, ale nagle do mnie dotarło, że to nie jest wysiłek, on po prostu taki był... delikatny, spokojny, nie chcący nikogo urazić, zawsze tłumaczący swoje postępowanie, działający tak by nikomu nie zaszkodzić.
Cechy Gracjana systematycznie postawiły go w położeniu ofiary.

Kategoria: Erotyka, Obyczajowe, Romans, Dramat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Mrs Black | WS X X X